Pod jednym względem decyzja ta nie jest zupełnie zaskakująca.

Biorąc pod uwagę przebieg rozpraw Sądu Najwyższego, wydawało się to najbardziej prawdopodobną decyzją amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

Mimo to jest to ogromny cios dla reżimu Trumpa.

Najlepszym miejscem, aby zacząć to rozumieć, jest cofnięcie się w historii do konstytucji Stanów Zjednoczonych.

U podstaw tego leżało przekonanie, że prezydent nie powinien mieć jednostronnej władzy w zakresie ustalania podatków, które przynajmniej wówczas składały się głównie z ceł.

Innymi słowy, o taryfach musiał decydować Kongres. To nie było przypadkowe; był to kamień węgielny tak sławnego „podziału władzy”.

Najnowsze informacje Trumpa: Sąd Najwyższy odrzucił cła

Wadą tego dość wyraźnego ograniczenia konstytucyjnego jest to, że uzyskanie czegokolwiek przez Kongres jest często czasochłonne i kłopotliwe.

Tak więc przez dziesięciolecia wprowadzono do prawa różne wyjątki, aby umożliwić prezydentom na przykład nakładanie ceł nadzwyczajnych w przypadku kryzysu bezpieczeństwa narodowego lub bilansu płatniczego – lub z powodu konkretnego problemu w określonym sektorze.

Wyjątki te stanowią katalog niejasnych luk prawnych, w przypadku których prezydent może faktycznie nałożyć cła jednostronnie, bez konieczności konsultowania się z Kongresem.


Sąd Najwyższy orzekł przeciwko cłom Trumpa

Zrozumienie tej historii jest bardzo ważne dla zrozumienia tego, co się właśnie wydarzyło. Ponieważ duża część drobnego druku opisującego dotychczasowe nakładanie ceł przez Donalda Trumpa powraca do wykorzystania przez prezydenta różnych historycznych luk prawnych.

Na przykład ustawa o ekspansji handlu z 1962 r. zawiera klauzulę, sekcja 232, która mówi, że może on nałożyć cła na niektóre sektory, jeśli istnieje uzasadnienie dla bezpieczeństwa narodowego. Prezydent wykorzystał tę klauzulę w swoich cłach na stal i aluminium

Jeśli chodzi o sławę „Dzień Wyzwolenia” cłowych, zostały one wdrożone na mocy Ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) z 1977 r.

Tak naprawdę należy z tego korzystać tylko wtedy, gdy w kraju panuje tego czy innego rodzaju stan nadzwyczajny. Takie z pewnością było uzasadnienie prezydenta dla ceł z okazji Dnia Wyzwolenia: deficyty handlowe, napływ nielegalnych narkotyków – to jego zdaniem stanowiło stan nadzwyczajny w kraju.

Trump określił „taryfę” jako swoje ulubione słowo. Fot: Reuters
Obraz:
Trump określił „taryfę” jako swoje ulubione słowo. Fot: Reuters

Głównym osiągnięciem jest to, że teraz wiemy, że Sąd Najwyższy się z tym nie zgadza.

Wszystkie taryfy IEEPA, czyli spora część, około połowa, wszystkich jego opłat, są teraz nieważne. Istnieje poważny znak zapytania, czy administracja będzie musiała zwrócić część, a może nawet całość pieniędzy zapłaconych dotychczas w ramach taryf „Dnia Wyzwolenia”.

Z jednej strony nie zmienia to zasadniczo niczego, o ile prawdopodobnie zmusi administrację do wykorzystania niektórych innych niejasnych luk prawnych w celu odzyskania dodatkowych opłat. Biały Dom może winić wymiar sprawiedliwości za utrudnianie biegu polityki.

Przeczytaj więcej w Sky News:
Trump nakazuje rządowi USA udostępnienie dokumentów dotyczących „obcego życia”
Rada Pokojowa Trumpa obiecuje Gazie miliardy dolarów

Biorąc jednak pod uwagę spadek notowań prezydenta w sondażach (w dużej mierze dlatego, że cła nie są szczególnie popularne), istnieje jeszcze jedna potencjalna droga, w której ten epizod zmusza Trumpa do przyznania się (w zakresie, w jakim byłoby to uznane za ustępstwo), że cła nie działają tak, jak mógłby mieć nadzieję.

Tak czy inaczej, mamy do czynienia z jeszcze większym chaosem wywołanym wojną handlową, która ciągle trwa.

Bez wątpienia będzie jeszcze więcej zwrotów akcji.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj