Ikona jazzu Ken Pepłowski
Znaleziono martwego w kabinie po zaginięciu zestawu wycieczkowego
Opublikowany
Uznany lider zespołów jazzowych Kena Pepłowskiego zmarł… a jego nagłe odejście nastąpiło tuż przed tym, jak miał zagrać w rejs, który był już na morzu, dowiedziała się TMZ.
Pasażer rejsu The Jazz Cruise mówi TMZ, że wczoraj zmarł znany klarnecista i saksofonista. Ken miał zagrać na rejsie późnym popołudniem z kwartetem… i się nie pojawił. Rozpoczęły się poszukiwania i znaleziono go martwego w swojej kabinie. Jego śmierć ogłoszono przed głównym koncertem big bandu później tego wieczoru. Sala balowa była zszokowana… wieloma westchnieniami, a potem ciszą.
A oświadczenie od dyrektora wykonawczego niszowego rejsu, Michaela Lazaroffaczytamy częściowo… „Był świetnym muzykiem, ale był też jednym z najlepszych artystów wszechczasów. Nie znam żadnego muzyka, który szanowałby estradę bardziej niż Ken. Zawsze był przygotowany, uwielbiał występować z innymi muzykami i, kurczę, potrafił grać!”
Przyjaciel i stacja radiowa WBGObyły dyrektor ds. treści redakcyjnych napisał… Ken „cierpiał na szpiczaka mnogiego”, a ikona jazzu „walczyła z często śmiertelną chorobą dzięki wyjątkowemu połączeniu odwagi, hartu ducha i humoru”.
Według Lazaroffa „Jazz Cruise” planuje obszerniejsze upamiętnienie.
Ken miał 66 lat.
ROZERWAĆ


















