Plażowicze twierdzą, że mimo to chorują Australii Południowej wybrzeże uznano za bezpieczne do pływania po tym, jak od miesięcy nękało je toksyczne zakwity glonów.
Obawy pojawiają się po pojawieniu się wybuchowych zarzutów, że rządowym badaczom nakazano spowolnienie dochodzeń w sprawie przyczyn zakwitu do czasu wyborów stanowych w marcu – twierdzi rząd zdecydowanie odrzucany.
Sue Belperio, mieszkanka Toorak Gardens i wolontariuszka badawcza, regularnie podróżuje do zatoki i od dawna polega na aplikacji Beachsafe, aby uniknąć nawrotów objawów, które jej zdaniem są związane z zakwitem glonów.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
OBEJRZYJ POWYŻEJ: Plażowicze nadal chorują pomimo usuwania zakwitów glonów
Kwitną glony — szacuje się, że osiągnął powierzchnię około 4500 km2 — od chwili wykrycia w marcu ubiegłego roku zabił tysiące ryb i innych organizmów morskich, a na plażach regularnie pojawiają się doniesienia o zgniłych zwłokach.
Ale Władze dały wszystko jasne w zeszłym miesiącu w przypadku wielu plaż, rejestrując zerowy poziom szkodliwego gatunku glonów karenia.
Belperio powiedziała 7NEWS, że ostatnio pojawiły się u niej objawy pomimo aplikacji Beachsafe, która monitoruje zakwity i poziom ryzyka, twierdząc, że można bezpiecznie pływać.
„Często odczuwam drapanie w gardle i potrzebuję pastylek do ssania… trochę kaszlę… ale zawsze mam katar” – powiedziała.


Belperio stwierdziła, że sprawdzała aplikację przed udaniem się na plażę, ale teraz uważa, że nie można jej ufać, wskazując na grudniowy dzień w Glenelg, który został określony jako „bezchmurny” pomimo widocznej piany na wodzie.
„A zatem aplikacja Beachsafe naprawdę nie jest warta pieniędzy, jakie na nią wydano” – stwierdziła.
Inna plażowiczka i naukowiec Faith Coleman twierdzi, że społeczeństwo pozostaje w ciemności.
„Pojawiły się również bardzo jasne komunikaty, że nie stanowi to problemu, i podejrzewam, że wielu z nas uśpiło to fałszywe poczucie bezpieczeństwa” – stwierdziła.
Coleman – ekolog i wybitny naukowiec obywatelski przez cały kryzys – skorzystał we wtorek z przywileju parlamentarnego, twierdząc, że personel rządowy został poinstruowany, aby nie badać przyczyny zakwitu przed marcowymi wyborami.
„W ciągu ostatnich kilku miesięcy trzech pracowników departamentów powiedziało mi, że poproszono ich, aby nie prowadzili dochodzenia ani nie omawiali przyczyny zakwitu glonów” – stwierdziła, dodając, że rozmowy toczyły się w trzech oddzielnych działach.
Rząd odrzucił te twierdzenia, uznając je za „pogłoski”.


Dyrektor wykonawczy Departamentu Środowiska Mike Steer powiedział, że jego zespół intensywnie pracował nad znalezieniem przyczyny.
„Wyobrażam sobie, że mój zespół będzie się z tego śmiał, ponieważ dość ciężko pracował. W rzeczywistości kładę dużą presję na wiele konkurencyjnych projektów” – powiedział.
Posłanka Partii Pracy Lucy Hood również odrzuciła ten zarzut.
„Faktem jest, że rząd wcisnął pedał gazu, jeśli chodzi o naukę i badania” – stwierdziła.

















