We wtorek Pentagon uczynił kozłem ofiarnym admirała marynarki wojennej w związku z pozasądowym podwójnym uderzeniem, w wyniku którego zginęły osoby, które przeżyły atak na rzekomą łódź z narkotykami z 2 września, i zapowiedział kontynuowanie operacji, nawet gdy prawodawcy badają, czy atak stanowił zbrodnię wojenną.

Na wtorkowej odprawie w Pentagonie Kingsley Wilson, sekretarz prasowy Pentagonu, powiedział, że decyzję o ponownym uderzeniu na „statek terrorystów narkotykowych” podjął admirał Frank M. Bradley, „działający pod jasnymi i długoletnimi władzami, aby zapewnić zniszczenie łodzi i wyeliminowanie zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych”. Wilson dodał to Pete’a Hegsethasekretarz Pentagonu, „popiera admirała Bradleya w 100%”.

Karoline Leavitt, sekretarz prasowa Białego Domu, w poniedziałek wyraźnie określiła Bradleya jako funkcjonariusza, który „kierował zaręczynami”, dystansując Hegsetha od odpowiedzialności pomimo doniesienia „Washington Post”, że nakazał on śmierć wszystkich osób na łodzi.

Wilson odrzucił krytyczne doniesienia na temat incydentu jako „fałszywą wiadomość”.

Podczas wtorkowego spotkania gabinetu z Donaldem Trumpem Hegseth powiedział: „Dopiero zaczęliśmy uderzać w łodzie narkotykowe i wrzucać terrorystów narkotykowych na dno oceanu”. Bronił Bradleya, który w czwartek ma przeprowadzić tajną odprawę dla prawodawców nadzorujących wojsko, mówiąc, że Trump „zawsze ma nasze wsparcie” i że „zawsze mamy wsparcie naszych dowódców, którzy podejmują decyzje w trudnych sytuacjach”.

W dalszej części spotkania Hegseth wspomniał o „mgle wojny” podczas obrony kolejnego ataku na łódź, który miał miejsce 2 września. Powiedział, że nie widział w wodzie żadnych ocalałych, mówiąc, że statek „eksplodował w ogniu, dymie, nic nie widać… Nazywa się to mgłą wojny”.

Pentagon podał, że przeprowadzono 21 ataków na łodzie narkotykowe, w wyniku których zginęły 82 osoby, które administracja określa jako „terroryści narkotykowi”.

„Sekretarz Hegseth upoważnił adm Bradleya do przeprowadzenia tych uderzeń kinetycznych” – powiedział Leavitt, dodając: „Adm Bradley działał dobrze w ramach swoich uprawnień i prawa, kierując walką tak, aby zapewnić zniszczenie łodzi i wyeliminowanie zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych Ameryki”.

Oświadczenie Białego Domu zostało wydane po tym, jak w niedzielę Trump, zapytany o incydent, powiedział, że „nie chciałby tego – ani drugiego uderzenia”, i stwierdził, że Hegseth powiedział mu, że „nie nakazał śmierć tych dwóch mężczyzn”. Prezydent dodał: „I ja mu wierzę”.

Wyraźne wysiłki administracji mające na celu zdystansowanie Hegsetha od operacji nie umknęły uwadze niektórych wybieranych urzędników.

„Sprzedaje admirała Bradleya i wywołuje ciarki na plecach swoich dowódców, którzy teraz wiedzą, że ich szef sprzeda ich, jeśli on zbierze agresję” – powiedział Chris Murphy, senator Demokratów. „Studium przypadku o tym, jak nie przewodzić”.

Prawne uzasadnienie strajków Białego Domu, przedstawione w tajnej opinii radcy prawnego Departamentu Sprawiedliwości recenzowane przez Guardianatraktuje te operacje jako wymierzone w kokainę, a nie w ludzi, co oznacza, że ​​każdą osobę zabitą na pokładzie należy uznać za ofiarę wroga lub szkodę uboczną, a nie ofiarę morderstwa.

Rozumowanie znacznie różni się od publicznej narracji Trumpa, że ​​strajki mają na celu powstrzymanie zgonów spowodowanych przedawkowaniem, a nie ataki na towar, który finansuje działania wojenne.

Raport Hegsetha został poddany ponadpartyjnej analizie wydał ustny rozkaz we wrześniu uderzyć w statek i według „Washington Post” „zabić wszystkich”.

Demokraci przedstawili zarzuty, po raz pierwszy ogłoszono w zeszłym tygodniu przez „Washington Post”.mogłoby stanowić zbrodnię wojenną, przy czym Republikanie również wyrazili swoje obawy co do legalności ataku z 2 września.

Komisje sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu wszczęły dochodzenie w tej sprawie Wojsko USA ataki na statki na Karaibach i wschodnim Pacyfiku.

W swoich poniedziałkowych komentarzach dla reporterów Leavitt nie kwestionowała doniesienia „Washington Post”, że niektórzy ocaleli po pierwszym strajku.

Dwustronna analiza doprowadziła do raportu, że Pete Hegseth wydał ustny rozkaz uderzenia w statek. Zdjęcie: Orlando Barría/EPA

Hegseth napisał późnym wieczorem w poniedziałek, jednocześnie chwaląc admirała i wskazując na jego odpowiedzialność: „Admirał Mitch Bradley to amerykański bohater, prawdziwy profesjonalista i ma moje 100% wsparcia. Popieram go i decyzje bojowe, które podjął – podczas misji 2 września i wszystkich innych od tego czasu. „

Miesiąc po strajku Bradley został awansowany ze stanowiska dowódcy Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych na dowódcę Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych.

W Kongresie narastają zaniepokojenie atakami wojskowymi administracji Trumpa na rzekome łodzie przemytnicze narkotyków, ale szczegóły tego kolejnego strajku zaskoczyły wielu prawodawców obu partii i wywołały ostre pytania dotyczące legalności ataków i ogólnej strategii w regionie, zwłaszcza wobec prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro.

Ustawodawcy stwierdzili, że nie wiedzą, czy raport „Washington Post” z zeszłego tygodnia jest prawdziwy, a niektórzy Republikanie byli sceptyczni. Mimo to stwierdzili, że doniesienia o ataku na osoby, które przeżyły pierwszy atak rakietowy, budzą poważne obawy i wymagają dalszej analizy.

Leavitt powiedział, że Hegseth rozmawiał w weekend z członkami Kongresu, którzy mogli wyrazić pewne obawy w związku z doniesieniami.

Gen. Dan Caine, przewodniczący połączonych szefów sztabów, również rozmawiał w weekend z dwoma republikańskimi i dwoma demokratycznymi prawodawcami kierującymi komisjami ds. sił zbrojnych Senatu i Izby Reprezentantów. Powtórzył „swoje zaufanie do doświadczonych dowódców na każdym szczeblu” – oznajmiło biuro Caine’a w oświadczeniu.

W oświadczeniu dodano, że wezwanie skupiało się na „zajęciu się zamiarem i legalnością misji mających na celu rozbicie siatek nielegalnego handlu, które zagrażają bezpieczeństwu i stabilności półkuli zachodniej”.

Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała w poniedziałek, że drugi atak został przeprowadzony „w samoobronie” i zgodnie z przepisami regulującymi konflikty zbrojne. Zdjęcie: Chip Somodevilla/Getty Images

Przywódca większości w Senacie, John Thune, w poniedziałek szeroko bronił tych operacji, powtarzając stanowisko administracji Trumpa, że ​​są one niezbędne do powstrzymania napływu nielegalnych narkotyków do USA.

Thune powiedział, że komisje Kongresu zbadają, co się stało. „Nie sądzę, że chcesz wyciągać jakiekolwiek wnioski lub wnioski, dopóki nie poznasz wszystkich faktów” – powiedział na temat strajku z 2 września. „Zobaczymy, dokąd prowadzą”.

Po raporcie „Post” Hegseth powiedział w piątek w X, że „fałszywe wiadomości dostarczają coraz więcej sfabrykowanych, podżegających i uwłaczających doniesień, które dyskredytują naszych niesamowitych wojowników walczących w obronie ojczyzny”.

„Nasza obecna działalność na Karaibach jest zgodna z prawem zarówno amerykańskim, jak i międzynarodowym, a wszystkie działania są zgodne z prawem konfliktów zbrojnych i zatwierdzone przez najlepszych prawników wojskowych i cywilnych na każdym szczeblu hierarchii dowodzenia” – napisał Hegseth.

Przywódca Demokratów w Senacie Chuck Schumer nazwał Hegsetha „narodowym wstydem” z powodu jego reakcji na krytykę. Schumer zażądał, aby Hegseth opublikował wideo ze strajku i złożył pod przysięgą zeznania na temat tego, co się stało.

Republikański senator stanu Mississippi Roger Wicker, przewodniczący senackiej komisji ds. sił zbrojnych, obiecał, że śledztwo prowadzone przez jego panel zostanie „przeprowadzone na podstawie liczb”.

„Dowiemy się prawdy” – powiedział, dodając, że konsekwencją raportu były „poważne zarzuty”.

Strajk z 2 września był jednym z serii przeprowadzonych przez armię amerykańską na Morzu Karaibskim i wschodnim Pacyfiku po wydaniu przez Trumpa rozkazu zbudowania floty okrętów wojennych w pobliżu Wenezuelaw tym największy amerykański lotniskowiec. W strajkach zginęło ponad 80 osób.

Chaos otoczył Hegsetha, który już w pierwszym roku swojej pracy mianował się „sekretarzem wojny”. Został ujawniony za udostępnianie za pośrednictwem aplikacji do przesyłania wiadomości „Signal” wrażliwych informacji wojskowych na temat nadchodzących ataków w Jemenie, był świadkiem wewnętrznych waśni wśród personelu wyższego szczebla i zachęcał do opartego na paranoi polowania na przecieki, co doprowadziło do zwolnienia wielu czołowych doradców.

Były rzecznik Pentagonu, John Ullyot – który był lojalistą Trumpa – napisał w kwietniu, że w departamencie panuje „totalny chaos” i „pełny krach”, sugerując, że Trump powinien rozważyć usunięcie Hegsetha.

Trump wielokrotnie bronił Hegsetha, mówiąc w tym tygodniu, że „wykonuje świetną robotę”.

Source link