PPrzechadzając się po Kremlu w ubiegły weekend, gdy w wiadomościach pojawiały się minuta po minucie doniesienia o wenezuelskim zamachu stanu dokonanym przez Donalda Trumpa, Władimir Putin mógł się zastanawiać co by to oznaczało dla ceny ropy.
Ropa naftowa od dziesięcioleci smaruje rosyjską gospodarkę – znacznie bardziej niż eksport gazu do Europy – dlatego też groźba spadku cen ropy, spowodowana amerykańskimi planami przejęcia kontroli nad wenezuelskimi platformami wiertniczymi, będzie źródłem niepokoju.
Opinie na temat tego, jak szybko można ożywić skrzypiący przemysł naftowy w tym kraju Ameryki Południowej, są podzielone. Niektórzy analitycy uważają jednak, że Wenezuela, będąca domem dla największych na świecie potwierdzonych złóż ropy, może pompować miliony dodatkowych baryłek już w tym roku, uderzając w cenę światową i ograniczając dochody Rosji.
Sankcje USA na Rosnieft’ i Łukoil ubiegłoroczny i wzrost rubla, przygnębiające dochody ze sprzedaży ropy w dolarach, już zmniejszyły wpływy dla Moskwy.
Optymiści twierdzą, że po czterech latach wojny w UkrainaPutin jest coraz bardziej bezbronny, ponieważ sytuacja finansowa Rosji jest niepewna. Twierdzą, że spadek cen ropy miałby katastrofalny wpływ na jego zdolność do finansowania wojny i dalszego tłumienia ukraińskiego oporu.
Przedstawiają rosyjską gospodarkę jako domek z kart, który może się zawalić, jeśli tylko odpowiedni podmuch presji ekonomicznej zostanie skierowany na Moskwę.
Wzrost gospodarczy, pobudzony przez rządowe wydatki na wojsko, spowolnił niemal do zera po tym, jak Kreml próbował uspokoić inflację spowodowaną tą samą ekspansją gospodarczą. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewidywał wzrost o 0,6% w 2025 r i 1% w 2026 r.
Stopy procentowe są wysokie i wynoszą prawie 20%, a podatki mają w tym roku ponownie wzrosnąć. Bezrobocie spadło do prawie 2%, co odzwierciedla poważny niedobór siły roboczej w związku z poborem młodych mężczyzn do wojska w obliczu spadającego wskaźnika urodzeń i exodusu rodzin o średnich dochodach na zachód.
Obecnie oczekuje się, że dochody gospodarstw domowych, które wzrosły w odpowiedzi na wyższe wydatki na opiekę społeczną, ulegną stagnacji. Z artykułu Marka Dąbrowskiego, analityka brukselskiego think tanku Bruegel wynika, że ostatnie cięcia budżetowe przeniosły się z Moskwy na regiony i ograniczyły wydatki na emerytury, cięcia również w edukacji. Liderzy biznesu narzekają, że zachęta do inwestowania w takim środowisku jest niewielka.
Niektórzy wskazują na Iran, gdzie połączenie sankcji i ukierunkowanych ataków wojskowych rzuciło gospodarkę na kolana, prowadząc do niedoborów żywności i zamieszek, które grożą obaleniem autorytarnego reżimu.
Czy ten sam los może spotkać Rosję, jeśli sankcje zostaną zaostrzone i ceny ropy spadną, co zmusi Putina do wycofania się za stare granice w ramach prób stłumienia wewnętrznych konfliktów?
W zeszłym miesiącu grupa ekonomistów zebrała się w Brookings Institution w Waszyngtonie, aby zbadać, w jaki sposób surowsze i bardziej dynamiczne sankcje mogą jeszcze bardziej zaszkodzić wysiłkom wojennym Rosji.
Od czasu inwazji na Ukrainę na pełną skalę na początku 2022 roku Moskwa kupiła m.in ogromna flota używana, składająca się z ponad 400 statków do transportu ropy do Turcji, Indii i A gospodarzem innych krajów. Ta „flota cieni” skurczyła się od 2024 r. do około połowy swojej dawnej pojemności, co zmusiło Rosję do polegania na statkach ubezpieczonych w Europie w zakresie transportu ropy.
Gdyby europejskie centra finansowe – w tym najważniejszy z nich w Londynie – przyjęły ostrzejsze stanowisko w sprawie ubezpieczenia, przychody z rosyjskiej ropy naftowej mogłyby poważnie ucierpieć.
Jednak w tej analizie ignoruje się pomyślne przebudowanie gospodarki przez administrację Putina, która w pierwszych trzech latach wojny okazała się bardziej biegła w prowadzeniu polityki wewnętrznej i finansów rządu niż wojsko.
Rosja może i powinna ponieść straty finansowe w wyniku dalszych sankcji. Jednak europejscy przywódcy i cenni sojusznicy Ukrainy w Kongresie USA, którzy zrobili tak wiele, aby uniemożliwić Trumpowi stanięcie całym sercem po jego pokrewnej duszy Putinie, nie powinni się łudzić, że rosyjska gospodarka jest na skraju załamania.
Podczas gdy wzrost gospodarczy spowolnił niemal do zastoju, szersza strategia przypomina śpiączkę wywołaną medycznie – mającą na celu odizolowanie pacjenta przed niepożądaną ingerencją z zewnątrz.
Jak zauważają optymiści, znaczna część rezerw rządowych jest wydawana, a dochody z ropy naftowej spadły z 50% dochodów państwa do 25%. Putin znalazł jednak wewnętrzne zasoby, aby wypełnić tę lukę, głównie poprzez wyższe podatki nałożone na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
Richard Connolly z zespołu doradców Royal United Services Institute mówi: „Kremlowi udało się sprzedać wojnę nie jako bitwę z najbliższym sąsiadem – braćmi i siostrami na Ukrainie – ale jako wojnę z Zachodem”.
Odnosząc się do dotychczasowych skutków sankcji dodaje: „Nie jesteśmy blisko, aby gospodarka była czynnikiem decydującym w myśleniu Kremla o prowadzeniu wojny”.
Stosunek długu Rosji do PKB wynosi nieco poniżej 20%, podczas gdy roczny deficyt wydatków wkrótce osiągnie 3,5% – skromny jak na standardy międzynarodowe, szczególnie w porównaniu z deficytem Wielkiej Brytanii wynoszącym 11% w roku, w którym uderzył Covid, oraz stosunkiem długu do PKB wynoszącym około 95%.
Inflacja wzrosła po inwazji, ale od tego czasu została stłumiona i spadła do 6%, czyli tylko nieznacznie powyżej docelowej wartości banku centralnego wynoszącej 4%.
Nie ma wątpliwości, że Putin zamienia rosyjską gospodarkę w złomowisko pełne starzejących się i coraz bardziej dysfunkcyjnych fabryk. Doi ją, aby wspomóc wysiłek wojenny, nie zważając na długoterminowe konsekwencje. Jednak w perspektywie krótkoterminowej – w tym roku i być może w następnym – będzie mógł nadal finansować konflikt bez obawy o załamanie gospodarcze.
Chiny pozostają przyjacielem i nabywcą ropy, podczas gdy Korea Północna dostarcza ludzi i sprzęt, nawet jeśli Indie i inni beneficjenci handlu z Rosją odwrócą się pod reżimem ostrzejszych sankcji.
Tymczasem Ukraina ma pieniądze na kontynuację działań przez okres od 18 miesięcy do dwóch lat, po obietnicy UE w wysokości 90 miliardów euro. Putin ze swojej strony ma rezerwy, aby nadal płacić młodym mężczyznom i ich rodzinom za walkę.
W piątek Rosja wystrzelił hipersoniczne rakiety Oreshnik na zachodniej Ukrainie, co oznacza wyraźną eskalację konfliktu. Przesłanie dla Europy jest jasne: musi pomóc Ukrainie w silniejszym odparciu militarnym, ignorując puste groźby nuklearne Putina, jednocześnie zaciskając opaskę uciskową na rosyjskim handlu.
Cztery lata słabych sankcji dały Putinowi czas na reorganizację. Twardsze stanowisko w sprawie handlu może nie spowodować załamania gospodarczego, ale Europa musi podjąć działania pod każdym względem, aby zakończyć wojnę.


















