Demokraci na Florydzie potępili republikańskich kolegów z legislatury stanowej, którzy zatwierdzili zmianę nazwy lotniska w West Palm Beach na „Międzynarodowy port lotniczy im. Prezydenta Donalda J. Trumpa” niecały tydzień po tym, jak prawnicy Trumpa starali się uzyskać znak towarowy.
Jedynie podpis republikańskiego gubernatora Florydy, Rona DeSantisa, stoi teraz przed ceremonią zmiany nazwy na lotnisku, niecałe sześć mil od nabrzeżnej rezydencji prezydenta USA Mar-a-Lago i prywatnego klubu wypoczynkowego w Palm Beach.
Lotnisko to, obecnie znane jako Palm Beach International, jest odwiedzane przez Trumpa samolotami Air Force One w większość weekendów w sezonie zimowym. Następnie prezydent jest przewożony do i ze swojej rezydencji odcinkiem drogi przemianowany na Bulwar Donalda J. Trumpa w styczniu w kolejnym akcie hołdu złożonym przez legislaturę Florydy.
Ustawa lotniskowa została przyjęta we wtorek przez izbę na Florydzie większością 81 do 30, w głosowaniu ściśle partyzanckim wokalne odrzucenie ze strony szeregu przedstawicieli państwa demokratycznego. Dwa dni później został on szybko przyjęty przez senatorów stanowych.
Demokratyczna amerykańska kongresmenka Lois Frankel, której okręg obejmuje duży obszar hrabstwa Palm Beach, w tym wyspę Palm Beach, na której Trump mieszka, gdy nie ma go w Białym Domu, powiedziała, że jest oburzona decyzją izby o zatwierdzić zmiana nazwy.
„To błędne i niesprawiedliwe, że kontrolowana przez Republikanów legislatura Florydy zignorowała głosy hrabstwa Palm Beach, wysuwając projekt ustawy o zmianie nazwy międzynarodowego lotniska w Palm Beach, nie dając mieszkańcom hrabstwa realnej możliwości wyrażenia swojego zdania” – stwierdziła. w oświadczeniu.
„Decyzje dotyczące nazewnictwa głównej infrastruktury powinny zaczekać do zakończenia służby uhonorowanej osoby i powinny uwzględniać znaczący wkład lokalnych mieszkańców i społeczności, których najbardziej bezpośrednio to dotyczy”.
Trumpa w zeszłym tygodniu złożył kilka wniosków do Urzędu Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych, obejmującego co najmniej trzy warianty nazw, których mogłyby używać lotniska, w tym tę znajdującą się w projekcie ustawy, której współwnioskodawcą jest republikanka z Palm Beach Gardens Meg Weinberger.
„To rodzinne miasto prezydenta, mieszka on pięć mil od lotniska” – powiedział Weinberger podczas wtorkowej debaty.
Organizacja Trump, rozległe imperium przedsiębiorstw rodzinnych, przedstawiła przeniesienie znaku towarowego jako sposób „ochrony” nazwiska i marki prezydenta i upierała się, że Trump nie zamierza czerpać korzyści ze zmiany nazwy.
W oświadczeniu do poczty w Palm BeachOrganizacja Trump oświadczyła, że „nie otrzyma żadnych opłat licencyjnych, opłat licencyjnych ani jakichkolwiek świadczeń finansowych” i stwierdziła, że ustawa wymaga zawarcia umowy licencyjnej z hrabstwem Palm Beach, którą zapewni „bezpłatnie”.
The ostateczny tekst senackiego projektu ustawyw rzeczywistości nie wspomina o zatwierdzeniu licencji ani o wymogu zatwierdzenia licencji. Wskazuje jedynie, że od 1 lipca zmieni się nazwa lotniska.
Kelly Skidmore, Demokratka reprezentująca hrabstwo Palm Beach w legislaturze stanowej, powiedziała „Post”, że zastanawia się, dlaczego Organizacja Trumpa podjęłaby wysiłki w celu zarejestrowania nowej nazwy lotniska jako znaku towarowego, gdyby nie chciała na tym zarabiać, i stwierdziła, że firma może nadal zdecydować o pobraniu opłaty licencyjnej.
Tymczasem republikanka Debbie Mayfield, współautorka ustawy w Senacie, przyznała, że Trump ma swobodę zarabiania pieniędzy, jeśli chce.
„Nazwisko Trumpa jest znakiem towarowym od dłuższego czasu. Jeśli zaczniesz mu mówić, że nie może sprzedawać, będzie to w rzeczywistości wolny rynek (naruszenie). Zatem w tej ustawie nie ma nic, co mówiłoby, że nie może sprzedawać własnych rzeczy” – stwierdziła, jak donosi portal „Miami Herald”..
The zgłoszenie znaku towarowegoktóre jest w toku, obejmuje bogactwo „towarów i usług” związanych z podróżowaniem, na których prezydent mógłby zarabiać dzięki brandingowi Trumpa, w tym walizki i torby podręczne, a także udogodnienia lotniskowe, takie jak autobusy wahadłowe i odrzutowce pasażerskie.
Chociaż komisja hrabstwa Palm Beach jest właścicielem lotniska i zarządza nim, ustawa zapewnia wywłaszczenie ustawodawstwa, co jest doktryną, która daje władzy państwowej uchylenie kontroli lokalnej i przejęcie praw do nazwy.
Zmiana nazwy musi również uzyskać błogosławieństwo Federalnej Administracji Lotniczej, co ma być formalnością pod przewodnictwem administratora Bryana Bedfordaprzyjaciel i sojusznik Trumpa.



