Barman pracujący w szwajcarski ośrodek narciarski, w którym w strasznym pożarze zginęło 40 osób, twierdzi, że wyjście awaryjne na miejscu pożaru było zawsze zamknięte. Andrea (31 l.) pracuje w innym miejscu w Crans-Montana, ale twierdzi, że regularnie odwiedza Le Constellation, gdzie w pożarze rannych zostało także 119 osób. Powiedział niemieckiemu dziennikowi Bild, że istnieje wyjście awaryjne, ale ilekroć tam był, „zawsze było zamknięte”.
Władze w Szwajcarii tak zrobiły wszczął śledztwo w sprawie kierowników barów Jacques Moretti, 49 lat, i jego żona Jessica, 40 lat. Oboje są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci przez zaniedbanie, uszkodzenie ciała i podpalenie. The płomień Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 1:30 w barze w alpejskim kurorcie. Policja twierdzi, że wielu z nich było w wieku od kilkunastu do dwudziestu lat.
Szokujący materiał, szeroko udostępniany w mediach społecznościowych, pokazał płomienie rozprzestrzeniające się po suficie baru, ale biesiadnicy nadal imprezowali.
Andrea powiedziała Bild: „Było wejście, które służyło również za wyjście. Było też wyjście awaryjne. Ale ilekroć tam byłem, zawsze było zamknięte. Wszyscy w mieście wiedzieli, że w końcu coś pójdzie nie tak.
„Wyjście awaryjne znajdowało się w osobnej palarni. Mało kto z niego korzystał – większość szła do oranżerii. Palarnia służyła jako swego rodzaju schowek. W środku przed drzwiami stała kanapa, a na zewnątrz leżały beztrosko porzucone przedmioty.”
Kiedy wybuchł pożar, Grigori był w drodze do baru. Wśród zaginionych jest jego przyjaciel. Powiedział, że przy barze jest drugie wyjście, ale według niego zostało ono zamknięte, ponieważ niektórzy ludzie wychodzili z baru, nie płacąc.
Władze planują sprawdzić, czy materiał wygłuszający na suficie spełnia wymogi przepisów i czy w barze dozwolone jest palenie świec. Świadkowie opisują, że widzieli personel obiektu niosący butelki szampana z płonącymi iskierkami.
Urzędnicy powiedzieli, że sprawdzą także inne środki bezpieczeństwa na terenie obiektu, w tym gaśnice i drogi ewakuacyjne.
Najwyższy urzędnik ds. bezpieczeństwa regionu Valais, Stéphane Ganzer, powiedział w sobotę radiu publicznemu SRF, że tak ogromny wypadek oznacza, że coś nie wyszło „może materiał, a może organizacja na miejscu”.
Dodał: „Coś nie wyszło i ktoś popełnił błąd. Jestem tego pewien”.
Nicolas Féraud, który stoi na czele gminy Crans-Montana, powiedział radiu RTS, że jest „przekonany”, że kontrole w barze nie były niedokładne.
Zapytany, czy można było uniknąć tragedii, szwajcarski minister sprawiedliwości Beat Jans odpowiedział, że urzędnicy nie potrafią jeszcze odpowiedzieć, ale wiedzą, że świat potrzebuje odpowiedzi na to pytanie.
Ciężkość oparzeń utrudnia identyfikację zabitych i rannych, co wymaga od rodzin dostarczenia władzom próbek DNA.
W niektórych przypadkach portfele i znajdujące się w nich dokumenty tożsamości zamieniły się w popiół.
W sobotę regionalna policja poinformowała, że ciała czterech ofiar – chłopca i dziewczynki w wieku 16 lat, 18-letniego mężczyzny i 21-letniej kobiety, wszystkie Szwajcarki – zidentyfikowano i przekazano rodzinom.
Laetitia Brodard, której 16-letni syn Arthur pojechał do Le Constellation, aby świętować Nowy Rok, wyraziła nadzieję, że może to być jedna z rannych osób, których wciąż nie zidentyfikowano.
Powiedziała: „Szukam wszędzie. Ciało mojego syna gdzieś jest. Chcę wiedzieć, gdzie jest moje dziecko i być przy nim. Gdziekolwiek to może być, czy to na oddziale intensywnej terapii, czy w kostnicy”.
W sobotę powiedziała francuskiej stacji BFM TV, że „rodzice zaczynają się męczyć… i narasta złość”.
Elvira Venturella, włoska psycholog pracująca z rodzinami, powiedziała: „To czekanie niszczy stabilność ludzi. Im więcej czasu mija, tym trudniej jest zaakceptować niepewność wynikającą z braku informacji”.
W piątek szwajcarscy urzędnicy podali, że 119 osób zostało rannych, a 113 zostały formalnie zidentyfikowane.
Policja podała, że wśród rannych jest ponad 70 obywateli Szwajcarii i po ponad 10 obywateli Francji i Włoch, a także obywatele Serbii, Bośni, Luksemburga, Belgii, Portugalii i Polski.















