W piątek Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych jedną z najważniejszych decyzji w tym roku uchylił nadzwyczajne cła wprowadzone przez prezydenta Donalda Trumpa.
Cła były jedną z charakterystycznych polityk Trumpa, ale sąd orzekł – w decyzji 6 do 3, która podzieliła sześciu konserwatywnych sędziów – że prezydent nie może wykorzystywać ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych do uzasadnienia nałożenia ceł.
The decyzja dotyczy tylko ceł, które Trump nazwał swoimi „dniem wyzwolenia” z 2 kwietnia ubiegłego roku (chociaż cła te dotyczyły ponad 180 krajów). Nie dotyczy niektórych innych ceł, np. na stal, aluminium i samochody.
Dlaczego to napisaliśmy
Sąd Najwyższy odrzucił stosowanie przez administrację Trumpa nadzwyczajnego prawa gospodarczego do ustalania szerokich ceł, argumentując, że ustawa z 1977 r. nie przyznała prezydentowi tak rozległych uprawnień. Prezydent Donald Trump zapowiedział zastosowanie innych przepisów, aby utrzymać cła na wysokim poziomie.
W opinii większości nie poruszono kwestii, jak rząd powinien zareagować na nagłe zniesienie ceł, które obowiązują od prawie roku i według urzędników rządowych zgromadziły ponad 200 miliardów dolarów. Oczekuje się, że skutki polityki gospodarczej i zagranicznej będą dalekosiężne, jednak dla Sądu Najwyższego cła stanowiły wykonanie władzy prezydenckiej, które posunęło się za daleko nawet jak na sąd, który niechętnie sprawdzał Biały Dom.
Administracja Trumpa argumentowała, że ponieważ międzynarodowa ustawa o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych z 1977 r. (IEEPA) upoważnia prezydenta do „regulowania… importu” podczas sytuacji nadzwyczajnych w kraju, uprawniała go do nakładania ceł z okazji Dnia Wyzwolenia.
Sześciu członków Sądu Najwyższego – w tym dwóch sędziów powołanych przez Trumpa – nie zgodziło się z tym.
„Prezydent potwierdza niezależną władzę nakładania ceł na import z dowolnego kraju, dowolnego produktu, w każdym razie i na dowolny okres” – napisał w opinii większości prezes Sądu Najwyższego John Roberts.
Słowa „regulacja” i „import” – oddzielone w IEEPA 16 innymi słowami – zauważył prezes Roberts – „nie mogą udźwignąć takiej wagi”.
Dołączyli do niego trzej liberalni sędziowie sądu, Elena Kagan, Ketanji Brown Jackson i Sonia Sotomayor, a także dwóch sędziów mianowanych przez Trumpa Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett.
Trump określił tę decyzję jako „głęboko rozczarowującą” i skrytykował większość sędziów, sugerując, że pewną rolę odegrała korupcja.
„Wstydzę się za niektórych członków Trybunału… za to, że nie mieli odwagi zrobić tego, co jest dobre dla naszego kraju” – stwierdził w komentarzach kilka godzin po ogłoszeniu decyzji. „Moim zdaniem na sąd wpłynęły zagraniczne interesy”.
Zapowiedział, że jego administracja planuje obecnie nałożyć cła na podstawie innych przepisów federalnych, w tym 10% globalną stawkę celną na podstawie art. 122 ustawy o handlu z 1974 r., która zezwala prezydentowi na ustalanie tymczasowych ceł. Sędziowie nie zastanawiali się, czy rząd musi zwrócić pobrane już wpływy z ceł. Trump powiedział, że kwestia ta może teraz czekać „lata” sporów sądowych.
Sędziowie patrzą na Kongres
Decyzja ta rozwiązuje pozwy wnoszone przez amerykańskie przedsiębiorstwa, twierdzące, że cła zagrażają ich wypłacalności.
Nikt nie kwestionuje, że prezydent ma pewne uprawnienia w zakresie ustalania ceł, jednak cła o zakresie i skali, które Trump zapewnił w „Dniu Wyzwolenia”, wykraczają poza granice konstytucyjne, stwierdziła większość Sądu Najwyższego. Konstytucja przyznaje Kongresowi władzę w zakresie finansów i choć ustawodawca przekazał Białemu Domowi wraz z IEEPA pewne nadzwyczajne uprawnienia, w statucie nie ma wzmianki o słowach „taryfy” ani „obowiązki”.
„Jest oczywiste, że gdyby Kongres miał zamiar przekazać odrębne i nadzwyczajne uprawnienia do nakładania ceł, zrobiłby to wyraźnie – tak jak konsekwentnie ma to miejsce w przypadku innych ustaw taryfowych” – napisał prezes Sądu Najwyższego Roberts.
W ramach sprzeciwu sędzia Brett Kavanaugh – do którego dołączyli sędziowie Clarence Thomas i Samuel Alito – argumentował, że IEEPA faktycznie daje prezydentowi uprawnienia do nakładania ceł. „Podobnie jak kontyngenty i embargo, cła są tradycyjnym i powszechnym narzędziem regulowania importu” – napisał.
W sercu 170-stronicowego orzeczenia Sądu Najwyższego znajduje się doktryna głównych pytań, czyli zalecenie sądu, zgodnie z którym Biały Dom może opracować politykę dotyczącą „głównej kwestii” tylko wtedy, gdy Kongres „wyraźnie powie”, że może to zrobić.
Sześciu konserwatywnych sędziów podzieliło tę kwestię. Prezes Sądu Najwyższego Roberts, sędzia Neil Gorsuch i sędzia Amy Coney Barrett zgodzili się, że Kongres nie wypowiadał się na forum IEEPA „wystarczająco wyraźnie”, aby zatwierdzić cła administracji Trumpa.
Sędzia Kavanaugh, a także sędziowie Clarence Thomas i Samuel Alito argumentowali dokładnie odwrotnie. Co więcej, jak napisał sędzia Kavanaugh w swoim sprzeciwie, decyzja ta stanowiła pierwszy raz, gdy sąd zastosował tę doktrynę w kontekście polityki zagranicznej.
Sędzia Kavanaugh był także jedynym sędzią, który uznał praktyczne konsekwencje decyzji Sądu Najwyższego.
„Trybunał nie wypowiada się dziś nic na temat tego, czy, a jeśli tak, w jaki sposób rząd powinien zwrócić miliardy dolarów, które zebrał od importerów” – napisał. Dodał, że decyzja „może (również) wywołać niepewność co do różnych umów handlowych”.
Gorsuch wyciąga rękę
Ze swojej strony prezes Sądu Najwyższego Roberts zwrócił uwagę na „ograniczoną rolę” Sądu Najwyższego w sporze dotyczącym ceł – rolą tą jest ustalenie, czy taryfy obowiązujące w dniu wyzwolenia są zgodne z prawem w ramach IEEPA. Podkreślił, że Sąd Najwyższy „nie rości sobie żadnych specjalnych kompetencji w sprawach ekonomicznych ani spraw zagranicznych”.
Gdy kraj zaczyna zmagać się ze skutkami wyroku sądu, sędzia Gorsuch napisał odrębne porozumienie, którego celem jest przezwyciężenie podziałów zarówno w sądzie, jak i w kraju.
Argumenty pomiędzy sędziami dotyczące głównych kwestii doktrynalnych „to interesujący obrót wydarzeń” – napisał. „Każdy obóz zasługuje na wizytę.”
Na 46 stronach zaczął analizować i krytykować wszystkie argumenty swoich kolegów. Zakończył jednak czymś, co wydaje się być szerszym przesłaniem dla Amerykanów, potwierdzając ich prawdopodobne różnice zdań w sprawie kampanii celnej Trumpa.
„Dla tych, którzy uważają, że nałożenie większej liczby ceł jest dla Narodu ważne, rozumiem, że dzisiejsza decyzja będzie rozczarowująca” – napisał. „Jedyne, co mogę im zaoferować, to to, że większość najważniejszych decyzji mających wpływ na prawa i obowiązki narodu amerykańskiego… jest nie bez powodu przeprowadzana w procesie legislacyjnym”.
„Pominięcie Kongresu może być kuszące, gdy pojawi się jakiś palący problem. Jednak deliberacyjny charakter procesu legislacyjnego był głównym celem jego zaprojektowania” – dodał. „Tam narada łagodzi impulsy, a kompromis przekuwa nieporozumienia w wykonalne rozwiązania”.
„Dla niektórych dzisiaj ciężar tych cnót jest oczywisty, dla innych może nie wydawać się to takie oczywiste” – kontynuował. „Ale jeśli historia jest jakimkolwiek przewodnikiem, sytuacja się odwróci i nadejdzie dzień, gdy rozczarowani dzisiejszym wynikiem docenią proces legislacyjny będący bastionem wolności”.
Historyczna spójność
Niektórzy historycy twierdzą, że orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie kluczowego elementu polityki gospodarczej Trumpa nie jest zaskakujące.
„Sąd Najwyższy interweniował w politykę gospodarczą od początku istnienia Republiki” – mówi Richard John, historyk z Uniwersytetu Columbia.
Jego orzeczenie przeciwko administracji nie jest także niezwykłe z historycznego punktu widzenia. „W całej Republice z pewnością panowała tendencja do faworyzowania rynku nad państwem” – mówi Gautham Rao, historyk prawa na Uniwersytecie Amerykańskim. Decyzja ta „całkowicie wpisuje się w tego rodzaju historyczną trajektorię”.
Niezwykłe w tej sprawie jest powołanie się przez prezydenta Trumpa na niejasno zdefiniowany „sytuację nadzwyczajną” w celu wprowadzenia radykalnych ceł, które dotknęły większość partnerów handlowych Ameryki.
Byli prezydenci interweniowali w konkretnych konfliktach gospodarczych, takich jak Theodore Roosevelt, który w 1902 r. walczył z operatorami węgla antracytowego, czy John F. Kennedy zmuszał producentów stali do anulowania podwyżki cen. „Ale wykorzystywanie handlu międzynarodowego jako dźwigni w bardzo publiczny sposób jest charakterystyczne” dla Prezydenta Trumpa, mówi John of Columbia.
Administracja zapowiedział wykorzystanie innych władz do rekonstrukcji swojego reżimu taryfowego. Ale te możliwości prawne wiążą się z ograniczeniami, mówi Alan Wm. Wolff, starszy pracownik Instytutu Petersona ds. Gospodarki Międzynarodowej i były zastępca dyrektora generalnego Światowej Organizacji Handlu.
Niektóre przepisy, na których administracja Trumpa mogłaby oprzeć nowe cła, nie są stosowane od 50 lat lub dłużej. Inne wymagają formalnego dochodzenia rządowego w celu ustalenia, czy cła są uzasadnione. Jeden z nich, art. 122 ustawy o handlu z 1974 r., z którego według Trumpa planuje skorzystać, pozwala prezydentowi na ustalenie tymczasowych ceł, które wygasają po 150 dniach, chyba że Kongres podejmie decyzję o ich przedłużeniu.