Na korytarzu Ciotti i chłopiec zaczęli grać w piłkę nożną zwiniętą serwetką — chłopiec miał mnóstwo nagromadzonej energii, ale gra na zewnątrz nie była bezpieczna. Ksiądz wrócił do stołu z zaczerwienioną twarzą. Od dziesięciu lat leczy się z powodu poważnej choroby. Za pomocą WhatsApp pozwolił L. obejrzeć na żywo nagranie wideo wolontariuszy zamiatających i malujących jej nowy dom. „O piątej trzydzieści po południu to będzie twoje” — powiedział.
Ciotti urodził się w 1945 roku w prowincji Belluno, w dolinie w Dolomitach, jako syn murarza i matki-gospodyni domowej. Włochy zostały zdewastowane gospodarczo po II wojnie światowej, a Belluno było biedniejsze niż większość miejsc na północy. Kiedy Ciotti był młody, jego rodzina przeniosła się na zachód do Turynu, ucieleśnienia włoskiego dobrobytu i wyrafinowania, a jego ojciec znalazł pracę w budownictwie. Ciotti nie pamięta, aby jego rodzina była zbyt życzliwa w stosunku do dorastającej rodziny. Jego nietolerancja wobec niesprawiedliwości ujawniła się wcześnie. W pierwszej klasie, kiedy nauczycielka nazwała go wieśniakiem, Ciotti rzucił w nią kałamarzem.
Ciotti rozpoczął szkolenie, aby zostać technikiem radiowym. Codziennie po szkole spotykał bezdomnego mężczyznę, który podkreślał fragmenty w książce eleganckim czerwono-niebieskim ołówkiem. Mężczyzna powiedział Ciottiemu, że jest zhańbionym lekarzem. Przeprowadził zabieg na żonie przyjaciela, będąc pod wpływem alkoholu, i ona zmarła. Ciotti zaoferował mu pomoc. „Jestem stary i niczego nie potrzebuję” – powiedział mu mężczyzna, po czym wskazał na dzieciaki z ulicy w pobliżu, które brały narkotyki i alkohol. „Zrób coś dla ich jeśli możesz.”
Ciotti posłuchał rady. Zamiast zostać technikiem radiowym, zaczął pracować w organizacjach charytatywnych, które pomagały ludziom żyjącym na ulicy. W 1965 roku, dzięki funduszom otrzymanym od lokalnego księdza, założył organizację, która stała się znana jako Gruppo Abele, na cześć biblijnego Abla — miał być stróżem swojego brata. Na początku lat siedemdziesiątych, kiedy narkomani byli postrzegani jako przestępcy lub moralnie ułomni, Gruppo Abele stało się bezstronnym schronieniem dla bezdomnych i nieletnich przestępców. Każdy mógł przyjść po ciepły posiłek i miejsce do spania.
W tych latach wzrastała społeczna świadomość Kościoła katolickiego. Ruch duchowieństwa nazywający siebie Azione Cattolica zyskał na znaczeniu. Jego doktryna głosiła, że księża mają obowiązek nie tylko przygotowywać dusze do życia pozagrobowego, ale także walczyć o prawa ubogich i uciśnionych. Przesłanie ruchu spodobało się Ciottiemu i w 1963 roku postanowił wstąpić do seminarium. „Miałem dziewczynę, niezbyt poważną” — powiedział mi. „Ale powiedziałem jej: 'Słuchaj, muszę zobaczyć, czy to jest moje powołanie’”. Opowiadał: „W ciągu dnia poświęcałem się studiom”. Nocą jeździł motocyklem po Turynie, oferując pomoc nieznajomym.
W 1972 roku, w wieku dwudziestu siedmiu lat, Ciotti został wyświęcony przez Michele Pellegrino, kardynała lewicowego. Został przydzielony do archidiecezji turyńskiej, gdzie Pellegrino pozwolił mu kontynuować pracę jako ksiądz uliczny zamiast pozwolić mu kierować parafią, w której musiałby się skupić na chrztach, ślubach i pogrzebach. Ciotti podsumował mi swoją teologię, cytując swojego przyjaciela Tonino Bello, biskupa Molfetty: „Nie obchodzi mnie, kim jest Bóg. Wystarczy mi, że wiem, co On reprezentuje”. Kiedy inni księża krytykowali jego aktywizm społeczny, Ciotti wspominał, że kardynał Pellegrino powiedział im, aby „wrócili, kiedy Oni by chcieli zrobił coś, aby pomóc ludziom”. Ciotti odprawił jedną ze swoich pierwszych mszy w Le Nuove, historycznym więzieniu. Kiedy w Turynie robiło się zimno, czasami spał z bezdomnymi i narkomanami, którzy wślizgiwali się do pociągów zaparkowanych na noc na stacji Porta Nuova, i oferował im współczujące ucho. Pod koniec lat osiemdziesiątych, po AIDS uderzył w Europę, Ciotti zapewniał bezpłatną pomoc chorym. Jego polityka była postępowa i nie zawsze zgodna z Kościołem — między innymi popierał dystrybucję bezpłatnych prezerwatyw, w tym dla uzależnionych. Jest głośny w swoim poparciu dla praw gejów i osób transseksualnych.
W pamiętniku Ciottiego „L’Amore Non Basta” („Miłość to za mało”) z 2020 r. pisze, że stał się znany w Turynie z tego, że oferował pracownikom seksualnym bezpieczne schronienie w Gruppo Abele. Bardziej interesowało go pomaganie ofiarom niż karanie przestępców, ale jego praca nieuchronnie wciągnęła go w orbitę handlarzy narkotyków, alfonsów i innych osób, które żyły poza prawem, i otrzymywał wiele gróźb. Kiedy miał czterdzieści trzy lata i odwiedzał rodziców na wielkanocnym posiłku, dwóch mężczyzn czaiło się na podeście przed ich mieszkaniem. Czujny sąsiad krzyknął, a mężczyźni uciekli — Ciotti widział tylko ich cienie. W tym czasie Ciotti zgodził się pozwolić turyńskiej policji śledzić go po mieście. Gdy groźby stały się bardziej intensywne, Ciotti wspominał, że jeden z funkcjonariuszy powiedział mu: „Uważamy, że nie powinieneś nadal korzystać ze swojego samochodu. Powinieneś podróżować naszym”.
Włoskie zorganizowane grupy przestępcze nie zostały znacząco dotknięte wysiłkami Ciottiego w tych wczesnych latach. Był irytujący tylko w Turynie, daleko od południowych regionów, gdzie koncentrowała się ich władza. Poza tym był księdzem, a mafia twierdziła, że nie zabija księży. Ale w 1992 roku, gdy Ciotti miał czterdzieści siedem lat, Cosa Nostra zszokowała Włochów, używając bomb do zamordowania najważniejszego prokuratora antymafijnego na Sycylii, Giovanniego Falcone i jego porucznika, Paolo Borsellino. Niedługo potem ksiądz antymafijny na Sycylii, Don Pino Puglisi, i ksiądz spoza Neapolu, który sprzeciwiał się Camorze, Don Peppe Diana, również zostali zabici. Przez dwa stulecia mafia była pasożytem we Włoszech; teraz groziła zniszczeniem swojego gospodarza. Ciotti, który znał trzy ofiary, był przerażony nie tylko morderstwami, ale i ich okrucieństwem — w atakach zginęło ośmiu ochroniarzy, podobnie jak żona Falcone. Postanowił dodać walkę z mafią do misji swojego życia.
W 1993 roku Ciotti wprowadził na rynek Narkomaniaantymafijny magazyn i jego bezlitosne doniesienia o tak okrutnych zbrodniach jak zabójstwo Borsellino utrudniły Włochom postrzeganie ludzi z mafii jako romantycznych antybohaterów. Rok później Ciotti założył Liberę i wkrótce został obrońcą proponowanego prawa, które pozwalałoby rządowi przekazywać organizacjom non-profit ziemię zajętą zorganizowanym grupom przestępczym. Ustawa została uchwalona w 1996 roku. „Zebraliśmy milion podpisów pod nią”, powiedział mi Ciotti. Wcześniej ludzie zbyt bardzo bali się odwetu, aby rozwijać nieruchomości, które wcześniej należały do mafii. Teraz skonfiskowana ziemia stała się agrobiznesem i projektami edukacyjnymi dla nastolatków. Ciotti zrozumiał, że mafia znienawidziłaby pomysł młodych Włochów zbierających się na zajętych gruntach rolnych, aby dyskutować o tym, jak oczyścić kraj z przestępczości zorganizowanej, jakby był to jakiś rodzaj problemu społecznego średniego szczebla, jak spływ pestycydów czy jazda po pijanemu. Prawo to przebiegle zmieniło sposób walki Włoch z mafią: odebranie im ziemi udomowiło ich, niszcząc aurę, która pozwalała im sprawować kontrolę.
Ciotti odegrał również kluczową rolę w uchwaleniu ustawy ustanawiającej 21 marca dniem pamięci o niewinnych ofiarach przemocy mafijnej — obecnie szacuje się, że jest ich ponad tysiąc. Po raz pierwszy rodziny ofiar mogły otrzymać publiczne pocieszenie z powodu swojej straty, zamiast czuć się przestraszone i odizolowane. Dzień ten stał się we Włoszech dniem pełnym wydarzeń, z obchodami, marszami i przemówieniami. Co roku w to święto Ciotti organizuje czuwanie modlitewne za członków rodzin ofiar zorganizowanej przestępczości. W 2014 roku w kościele św. Grzegorza VII w Rzymie papież Franciszek dołączył do Ciottiego, aby pobłogosławić rodziny. Obraz Ciottiego i papieża wchodzących do kościoła, ściskających się za ręce — sojuszników w walce — został wyemitowany na całym świecie. Gazeta w Bergamo pochwaliła „delikatny, rozbrajający gest”.
Działania Libery mogą być w dużej mierze symboliczne — sama 'Ndrangheta zarabia około pięćdziesięciu miliardów dolarów rocznie, a grupa Ciottiego niewiele zrobiła, aby to zmienić. Uważa jednak, że status mafii we Włoszech zależy od kruchej mieszanki nieuchronności, niewidzialności i apatii ze strony niektórych Włochów. Mała rysa może spowodować większe pęknięcie, powiedział mi. Kluczem do złamania mafii we Włoszech, dodał, było przekonanie Włochów, że mógł być bitym i że nie było to nieodłączną częścią ich społeczeństwa. Używa słowa mafia opisać postawę Włochów, którzy przyjmują nieuczciwe zachowanie gangsterów.
Kampanie Ciottiego – od reportaży Narkomania lobbingowi Libery — uczyniły z niego powszechnie znane nazwisko we Włoszech, a także rozwścieczyły mafię. W 1993 r. Salvatore (Totò) Riina, wówczas główny don mafii, który zlecił zabójstwa Falcone i Borsellino, został skazany za morderstwo i powiązania z mafią i trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze. Podczas pobytu w więzieniu Riina został potajemnie nagrany, jak wydaje pewnemu wspólnikowi rozkazy dotyczące Ciottiego: „Ty wyjdziesz, a ja nie. Kiedy wyjdziesz, chcę, żebyś zabił tego sukinsyna”.
W 2018 roku, ostatniego dnia konferencji antymafijnej w Kalabrii, mężczyzna z ukrytą bronią przemknął obok barykady i wszedł do sali konferencyjnej, w której przemawiał Ciotti. Ochrona Ciottiego zauważyła mężczyznę poruszającego się w tłumie w jego kierunku i powaliła go na ziemię zaledwie dwadzieścia stóp od miejsca, w którym stał ksiądz. W ciągu kilku minut helikopter zabrał Ciottiego.
Państwo zapewnia teraz Ciottiemu pięciu ochroniarzy i samochód pancerny; kiedykolwiek podróżuje w nowe miejsce, lokalna policja przeszukuje teren. Ciotti nazywa swój zespół ochrony „odstraszaczem” przed zamachami, ale powiedział, że mafia nadal mogłaby go zabić, gdyby naprawdę chciała. (Riina, która zmarła w 2017 r., powiedziała kiedyś z niechętnym podziwem, że Ciotti był tak bezwzględny, że powinien zostać komisarzem policji, a nie księdzem).
Ciotti powiedział mi: „Moja ochrona jest teraz częścią mojego domu. Są częścią mojej rodziny”. Udzielał ślubów i chrzcin nie tylko członkom swojej ochrony, ale także ich rodzicom i dzieciom.
Pewnej nocy, latem 2021 roku, spotkałem Ciottiego w restauracji w Rzymie, w robotniczej dzielnicy Ostiense. Podróżuje prawie każdego dnia — wygłasza prezentacje; spotyka się z prawnikami, prokuratorami, sędziami, policją i innymi księżmi; wspiera pracowników i wolontariuszy pod parasolem Libera. Restauracja była zatłoczona i głośna, ale ze względów bezpieczeństwa Ciotti i jego asystent siedzieli w pustym pokoju z tyłu. Przy stoliku obok nich pięciu krzepkich mężczyzn z miękkimi brzuchami — ochroniarze Ciottiego — spokojnie zajadało się posiłkiem i oglądało mecz piłki nożnej w telewizji. Ich broń była poza zasięgiem wzroku.
Ciotti mówi tylko po włosku. Jest gibki, a jego skóra jest różowa i cętkowana. Tego wieczoru miał na sobie to, co rozpoznałem jako jego zwykły kapłański strój: długą, ciemnoniebieską koszulę z dzianiny, czarne spodnie, czarne sznurowane buty. (Nie lubi nosić koloratki poza kościołem; „Po prostu czuję się swobodniej w innych ubraniach”, powiedział mi). Z jego jasnymi oczami, mocnym nosem i długą grzywką zaczesaną na czoło można by go pomylić z Liamem Neesonem — gdyby Neeson nigdy nie spał w tym samym miejscu dwie noce z rzędu.
Ciotti może żyć w ukryciu, ale to nie odgradza go od radości zwykłych doświadczeń. Lubi dobre restauracje, kibicuje turyńskiej drużynie piłkarskiej Juventus i potrafi rozmawiać o brutalnych zbrodniach, delektując się cielęcina z sosem z tuńczyka. Jego gorączkowy harmonogram podróży wyraźnie mu odpowiada. Powiedział mi, że odwiedził USA kilka razy. (Kiedyś w Nowym Jorku był wielokrotnie rozpoznawany przez włoskich turystów, gdy włóczył się po mama.)
Ciotti zamówił jedno ze swoich ulubionych dań, Karczochy w stylu Giudia—smażone na głębokim tłuszczu karczochy — i szklanka białego wina. Podczas posiłku zapytałem go, co motywowało jego pracę antymafijną. Powiedział, że była to część trwającej całe życie próby nadania godności bezsilnym. „Moimi dwoma punktami odniesienia, jako mężczyzny i chrześcijanina — jako osoby — są Ewangelie i włoska konstytucja” — wyjaśnił. Dodał, że gdziekolwiek pojedzie we Włoszech, stara się robić dwie rzeczy: spotykać się z rodzinami ofiar mafii i odprawiać mszę z księdzem w lokalnym kościele. „Nie ma prowincji we Włoszech, w której nie odprawiłbym mszy” — powiedział mi.

