Chory psychicznie mężczyzna, który zabił 10 osób Kolorado supermarket w 2021 r. został uznany winnym morderstwa i grozi mu dożywocie.
Ława przysięgłych wydała w poniedziałek werdykt w procesie Ahmada Alissy.
Jego obrońcy nie kwestionowali, że Alissa, która ma schizofrenię, śmiertelnie postrzeliła 10 osób, w tym policjanta w miasteczku uniwersyteckim Boulder. Jednak nie przyznał się do winy z powodu niepoczytalności, a obrona argumentowała, że w chwili ataku nie potrafił odróżnić dobra od zła.
Alissa zaczął strzelać natychmiast po wyjściu z samochodu na parkingu sklepu King Soopers w marcu 2021 r. Zabił większość ofiar w ciągu nieco ponad minuty i poddał się, gdy funkcjonariusz postrzelił go w nogę.
Prokuratorzy musieli udowodnić, że Alissa była zdrowa psychicznie. Twierdzili, że nie strzelał bez powodu i wykazał się zdolnością podejmowania decyzji, ścigając ludzi, którzy uciekali i próbowali się przed nim ukryć. Dwukrotnie minął 91-letniego mężczyznę, który kontynuował zakupy, nieświadomy strzelaniny.
Przybył uzbrojony w kule przebijające stal i nielegalne magazynki mieszczące 30 sztuk amunicji, co zdaniem prokuratorów świadczy o tym, że celowo podjął kroki, aby atak był jak najbardziej śmiertelny.
Kilku członków rodziny Alissy, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych z Syrii, zeznało, że stał się wycofany i mniej mówił na kilka lat przed strzelaniną. Później zaczął zachowywać się paranoicznie i wykazywał oznaki słyszenia głosów, powiedzieli, a jego stan pogorszył się po zachorowaniu na Covid-19 pod koniec 2020 roku.
Po ataku u Alissy zdiagnozowano schizofrenię, a eksperci stwierdzili, że zachowania opisane przez krewnych były zgodne z początkiem choroby.
Stanowi psychologowie sądowi, którzy ocenili Alissę, stwierdzili, że był on poczytalny w czasie strzelaniny. Obrona nie musiała przedstawiać żadnych dowodów w tej sprawie i nie przedstawiła żadnych ekspertów, którzy mogliby stwierdzić, że Alissa była niepoczytalna.
Mimo że słyszał głosy, psychologowie państwowi powiedzieli, że Alissa nie doświadczyła urojeń. Powiedzieli, że jego strach przed więzieniem lub śmiercią z rąk policji ujawnił, że Alissa wiedziała, że jego działania były złe.
Alissa wielokrotnie mówiła psychologom, że słyszała głosy, w tym „zabójcze głosy” tuż przed strzelaniną. Jednak Alissa nie podała podczas około sześciu godzin wywiadów więcej szczegółów na temat głosów ani tego, czy mówiły coś konkretnego, zeznawał psycholog sądowy B. Thomas Gray.
Obrona wskazała, że Gray i jego partnerka, Loandra Torres, nie mieli pełnego zaufania do ich ustaleń dotyczących zdrowia psychicznego, głównie dlatego, że Alissa nie podała więcej informacji o jego doświadczeniach, mimo że mogłoby to pomóc w jego sprawie. Gray i Torres powiedzieli również, że głosy odegrały rolę w ataku i nie wierzyli, że doszłoby do niego, gdyby Alissa nie była chora psychicznie.
Choroba psychiczna nie jest tym samym co szaleństwo. Prawo stanu Kolorado definiuje szaleństwo jako chorobę psychiczną tak poważną, że człowiek nie jest w stanie odróżnić dobra od zła.
Członkowie rodzin ofiar uczestniczyli w dwutygodniowym procesie i oglądali drastyczne nagrania z monitoringu i kamery na ciele policjantów. Ocaleni zeznawali o tym, jak uciekali, a w niektórych przypadkach pomagali innym w znalezieniu bezpiecznego miejsca.
Prokuratorzy nie podali żadnego motywu strzelaniny. Alissa początkowo szukał w Internecie miejsc publicznych, w których można by zaatakować w Boulder, w tym barów i restauracji, a następnie dzień przed strzelaniną skupił swoje badania na dużych sklepach.
W dniu ataku wyjechał z domu na przedmieściach Denver w Arvadzie i wjechał do pierwszego supermarketu w Boulder, na jaki trafił. Zastrzelił trzy ofiary na parkingu, zanim wszedł do sklepu.
Lekarz z izby przyjęć powiedział, że wpełzła na półkę i ukryła się między torbami chipsów ziemniaczanych. Farmaceuta, który się ukrył, zeznał, że słyszał, jak Alissa powiedziała „To jest zabawne” co najmniej trzy razy, gdy przechodził przez sklep, strzelając z półautomatycznego pistoletu przypominającego karabin AR-15.
Matka Alissy powiedziała sądowi, że uważała, że jej syn jest „chory”. Jego ojciec zeznał, że uważał, że Alissę opętał djin, czyli zły duch, ale nie szukał żadnego leczenia dla swojego syna, ponieważ byłoby to hańbą dla rodziny.

















