Mieszkańcy w walijski miasto jest wściekłe po tym, jak właściciel przyczepy kempingowej pozostawił drogę w opłakanym stanie. Sąsiedzi z ulicy w Llanidloes twierdzili, że przyczepa kempingowa zamieniła okolicę w „szpetną”.
Mieszkańcy wezwali radę do usunięcia kampera z posesji Stevena Bullocka. Jego pojazd został sfotografowany na podjeździe otoczony koszami na śmieci i innymi śmieciami.
Jedna z mieszkanek, Susan Hinds, wysłała list do rady, w którym napisała: „Przyczepa jest w ruinie, a teren wokół niej wygląda jak złomowisko i szpeci okolicę”.
W sierpniu urzędnicy rady poinformowali pana Bullocka, że musi zaprzestać używania furgonetki jako budynku mieszkalnego bez pozwolenia na budowę.
Dali mu dziewięć miesięcy na podporządkowanie się nakazowi, jednak on zakwestionował go i złożył odwołanie.
Twierdził, że mieszka na tym terenie od ponad 10 lat, co oznacza, że egzekwowanie prawa nie może być przeprowadzone zgodnie z prawem.
Jednak raport inspektora planowania Richarda Jenkinsa stwierdzał, że nie ma „żadnych dowodów dokumentacyjnych” potwierdzających argumentację pana Bullocka.
Apelacja pana Bullocka została ostatecznie odrzucona. Nakazano mu zaprzestać mieszkania w przyczepie, ale pozwolono jej pozostać na podjeździe.
Pan Jenkins dodał: „Rada została następnie poinformowana, że dokładne brzmienie zawiadomienia nie będzie w rzeczywistości wymagało zaprzestania użytkowania przyczepy kempingowej jako oddzielnego i niezależnego obiektu mieszkalnego, lecz raczej zaprzestania użytkowania przyczepy w celach mieszkalnych w szerszym ujęciu.
„Chociaż różnica w sformułowaniu może wydawać się subtelna, miałaby ona wyraźnie odmienne implikacje”.
Rada zmieniła brzmienie komunikatu, co oznacza, że zawiadomienie znów wchodzi w życie.


















