A RwandaOferta w stylu może podobno zablokować ofertę azylu mężczyzny z Sri Lanki uwięzionego za napaść na Wyspy Chagos. Partia Pracy może starać się wdrożyć taki środek po odmowie 34-letniego wejścia do Wielkiej Brytanii z powodu obaw związanych z bezpieczeństwem publicznym. Mężczyzna odbywa obecnie sześciomiesięczne wyrok i nie może wrócić do swojego rodzinnego kraju, ponieważ był turtujny przez wojsko.
Po skazaniu za napaść i przestępstwa seksualne otrzymał schronienie w Diego Garcia – największej wyspie Archipelagu Chagos. Wiadomo również, że ma problemy ze zdrowiem psychicznym, samookaleczenie i próbę samobójstwa.
W listopadzie Wielka Brytania przyjęła 61 osób ubiegających się o azyl, którzy uciekli z Sri Lanki na Wyspy Chagos na łodzi rybackiej w 2021 r.
Uwięziony mężczyzna był również na pokładzie, ale nie dozwolony w Wielkiej Brytanii po 24 tygodniu więzienia za napaść powodującą faktyczną szkodę ciała.
Otrzymał także 20-miesięczne zawieszone wyrok za cztery kraju napaści seksualnej i podpalenia.
Sekretarz spraw wewnętrznych Yvette Cooper i sędzia Sądu Najwyższego Pan Justice Chamberlain zgodzili się, że mężczyzna nie powinien być dozwolony w Wielkiej Brytanii nie tylko z powodów Satefy, ale także dlatego, że może to również podważyć system imigracyjny.
Oboje dodali poparcie dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które znalazły kraj trzeci, aby wziąć Sri Lanki.
Sędzia Chamberlain powiedział: „Także jest ryzyko, że przyznanie się do powoda w tych głośnych okolicznościach podważałoby międzynarodowe zaangażowanie Wielkiej Brytanii w walkę z przemocą wobec kobiet i dziewcząt.
„Zadanie oceny wagi i znaczenia unikania tych zagrożeń spada przede wszystkim ministrom, a nie sędziom.
„Biorąc pod uwagę charakter opisanego ryzyka, sąd powinien zezwolić na szeroką margines dla demokratycznie odpowiedzialnych ministrów, którzy wraz z urzędnikami go wykonali”.
Mężczyzna nie może zakwestionować blokowania swojej oferty azylowej, ponieważ Wyspy Chagos nie są objęte Europejską Konwencją Praw Człowieka lub Konwencji Uchodźców.


















