Joe Biden próbował bronić swoich osiągnięć w polityce zagranicznej na arenie międzynarodowej, przemawiając przed Organizacja Narodów Zjednoczonych Zgromadzenia Ogólnego ONZ na tle trzech brutalnych i nierozwiązywalnych wojen, które uniemożliwiają dyplomatom z całego świata podjęcie działań mających na celu położenie kresu rozlewowi krwi.
Przemawiając we wtorek w auli zgromadzenia w Nowym Jorku, Biden przyjął rolę doświadczonego męża stanu i na przemian wygłaszał przesłanie nadziei i otwarcie bronił swoich osiągnięć w polityce zagranicznej.
Nie przedstawiając jasnej wizji wojen w Gazie, Ukraina a Sudan może się skończyć, wykorzystał swoje pięćdziesięcioletnie doświadczenie w służbie rządowej, aby nakłonić przywódców do służenia swoim ludziom i znalezienia sposobów na zawarcie pokoju.
„Widziałem niezwykły przebieg historii” – powiedział. „Sprawy mogą się poprawić, nigdy nie powinniśmy o tym zapominać, widziałem to przez całą moją karierę”.
Biden najpierw zwrócił uwagę na Ukrainę, gdzie po raz kolejny potępił zaplanowaną na 2022 r. pełnowymiarową inwazję Władimira Putina i wezwał do dalszego wspierania Kijowa.
„Nie możemy się znużyć” – powiedział, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski patrzył. „Nie możemy odwrócić wzroku. Nie zaprzestaniemy wsparcia dla Ukrainy. Dopóki Ukraina nie wygra sprawiedliwego i trwałego pokoju”.
Potępił Hamas za atak na Izrael 7 października, ale wyraził także współczucie milionom ludzi w Strefie Gazy, którzy „przeżywali piekło” w związku z trwającą tam operacją izraelską.
„Nadszedł czas, aby strony sfinalizowały warunki, sprowadziły zakładników do domu i zapewniły bezpieczeństwo Izraelowi i Strefie Gazy, uwolniły ją spod władzy Hamasu, złagodziły cierpienia w Strefie Gazy i zakończyły tę wojnę” – powiedział wśród oklasków.
Ale przemówienie dotyczyło bardziej emocji i atmosfery, było rodzajem dyplomatycznej elegii, niż skrótem polityki dla drogi naprzód. W pewnym momencie zacytował irlandzkiego poetę Williama Butlera Yeatsa, który po pierwszej wojnie światowej napisał, że „wszystko się rozpada; centrum nie może się utrzymać; na świat spada czysta anarchia”.
„Widzę zasadniczą różnicę” – powiedział. „W naszych czasach centrum się utrzymało”.
„Wiem, że wielu patrzy na dzisiejszy świat i widzi trudności, i reaguje rozpaczą, ale ja tak nie robię i nie będę” – powiedział Biden. „Jako liderzy nie mamy takiego luksusu”
Mówi się, że Biden zdaje sobie sprawę, że kończy mu się czas na wynegocjowanie zawieszenia broni w Strefie Gazy, co uważa za główny cel na ostatnie miesiące urzędowania.
W poniedziałek „New York Times” podał, że że wielu członków zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego Bidena było zirytowanych premierem Izraela, Benjaminem Netanjahu. W raporcie napisano, że Biden wszczynał „krzyki” podczas rozmów telefonicznych z Netanjahu, a sekretarz stanu Antony Blinken odbył „frustrujące” wizyty w Jerozolimie, gdzie otrzymał prywatne zapewnienia od Netanjahu, tylko po to, by zobaczyć, jak publicznie im zaprzecza kilka godzin później.
Amerykańscy urzędnicy opisali gorączkowe wysiłki mające na celu znalezienie sposobu na deeskalację narastającego konfliktu między Izraelem a Hezbollahem w Libanie, gdzie w wyniku ataku we wtorek zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych w Dahieh na południowych przedmieściach Bejrutu. Atak nastąpił dzień po tym, jak intensywne bombardowanie izraelskie zabiło prawie 500 osób w najkrwawszym dniu konfliktu w kraju od wojny w 2006 roku.
Izraelscy urzędnicy poinformowali reporterów, że dążą do „deeskalacji poprzez eskalację”, zmuszając Hezbollah i popierający go Iran do przystąpienia do negocjacji poprzez demonstrację militarnej przewagi Tel Awiwu.
Jednak w uwagach wygłoszonych na marginesie szczytu urzędnicy amerykańscy wyrazili wątpliwości co do skuteczności tej polityki i stwierdzili, że skupiają się na „zmniejszeniu napięć… i przerwaniu cyklu strajk-kontratak”.
„Nie przypominam sobie, przynajmniej w niedawnych czasach, okresu, w którym eskalacja lub zaostrzenie konfliktu doprowadziłoby do zasadniczej deeskalacji i głębokiej stabilizacji sytuacji” – powiedział wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu na odprawie.
Urzędnik nie powiedział, czy administracja uważa, że Izrael planuje rozpocząć inwazję lądową. „Oczywiście nie wierzymy, że inwazja lądowa na Liban przyczyni się do zmniejszenia napięć w regionie” – powiedział.
Jednocześnie urzędnik stwierdził, że Stany Zjednoczone są ograniczone stosunkami dyplomatycznymi i względami protokołu z głównym sponsorem Hezbollahu, Iranem.
„Nie sądzę, żebyśmy mieli wkrótce rozmawiać z irańskim rządem” – powiedział urzędnik.
Biden odniósł się również do swojej „trudnej decyzji” o nieubieganiu się o kolejną kadencję, ale przedstawił swoją historię jako wezwanie przeciwko autokracji.
„Choć kocham tę pracę, jeszcze bardziej kocham swój kraj” – powiedział. „Po 50 latach służby publicznej postanowiłem, że nadszedł czas, aby nowe pokolenie przywódców poprowadziło mój kraj naprzód. Moi współtowarzysze przywódcy, nigdy nie zapominajmy, że są rzeczy ważniejsze niż utrzymanie władzy”.


















