Prezydent USA Joe Biden spędził prawie rok, ślubując swoją determinację, aby zapobiec pochłonięciu wojny w Gazie na całym Bliskim Wschodzie. We wtorek powtórzył tę determinację w swoim ostatnim przemówieniu w ONZ jako prezydent, odnosząc się do walk między Izraelem a Hezbollahem w Libanie.

„Rozwiązanie dyplomatyczne jest nadal możliwe. W rzeczywistości pozostaje jedyną drogą do trwałego bezpieczeństwa” – powiedział Biden.

„Wojna na pełną skalę nie leży w niczyim interesie” – dodał.

Jednak kryzys izraelsko-libański jest już na krawędzi.

Apel Bidena z mównicy ONZ o powściągliwość, podobnie jak jego prośby, aby Izrael i Hamas w końcu osiągnęły zawieszenie broni i uwolniły zakładników, są słyszalne na sali, ale nie w regionie.

W poniedziałek Izrael przeprowadził setki nalotów na Liban, zadając krajowi najtragiczniejszy dzień od zakończenia krwawej, religijnej wojny domowej ponad trzy dekady temu. Bombardowanie Izraela zabiło ponad 500 osób, według libańskich urzędników ds. zdrowia.

Hezbollah, wspierana przez Iran grupa zbrojna dominująca w kraju – cierpiąca i poszkodowana w wyniku fali eksplozji ataków pagerowych przeprowadzonych przez Izrael w zeszłym tygodniu – wystrzeliła setki rakiet w kierunku północnego Izraela, niszcząc domy i podpalając ulice.

Stany Zjednoczone po raz kolejny próbują powstrzymać Izrael, kluczowego regionalnego sojusznika, którego wspierają, i namawiają swoich przeciwników, by również nie eskalowali konfliktu, cały czas dążąc do osiągnięcia takiego rezultatu dyplomatycznego, na który same strony nie mają ani możliwości, ani woli się zgodzić.

Izrael twierdzi, że podejmuje działania mające na celu rozbrojenie libańskiej milicji, aby mieszkańcy Izraela mogli wrócić do swoich domów na północy. Hezbollah twierdzi, że atakuje Izrael od 11 miesięcy, aby odstraszyć i osłabić izraelskie ataki na Palestyńczyków w Strefie Gazy. Miesiące dyplomacji wahadłowej prowadzonej przez wysłannika USA Amosa Hochsteina – opierającej się na już ustanowionych rezolucjach ONZ w sprawie bezpieczeństwa dotyczących Izraela i Hezbollahu – nie przyniosły rezultatu.

Zamiast tego, w innym podzielonym ekranie, gdy Biden wzywał do spokoju na podium ONZ, premier Izraela Benjamin Netanjahu opublikował na X wideo, w którym przysięgał: „Będziemy nadal atakować Hezbollah. Ten, kto ma rakietę w salonie i rakietę w garażu – nie będzie miał domu”.

Biały Dom popiera to, co nazywa prawem Izraela do atakowania Hezbollahu. Jednak często dysfunkcyjne stosunki polityczne z izraelskimi przywódcami stały się ponownie widoczne w ostatnich tygodniach, pośród poważnych obaw administracji, że eksplodujące ataki pagerów i późniejsze izraelskie naloty mogą doprowadzić do wojny totalnej.

Nie ogłoszono żadnego połączenia telefonicznego między Bidenem a Netanjahu, pomimo kryzysu z ostatniego tygodnia. Sekretarz stanu USA Antony Blinken niedawno odbył dziesiątą podróż do regionu od czasu ataków z 7 października, ale po raz pierwszy nie odwiedził Izraela. Krytycy zarówno w administracji, jak i poza nią wielokrotnie obwiniali niezdolność Białego Domu do wywierania wpływu na Netanjahu o brak warunkowania dostaw broni do USA. Administracja kategorycznie to odrzuca, twierdząc, że jest zaangażowana w obronę Izraela.

Prezydent Biden zawsze uważał, że kluczem do rozwiązania kryzysu na granicy izraelsko-libańskiej, obejmującego 11 miesięcy ostrzału transgranicznego i dziesiątki tysięcy przesiedlonych ludzi po obu stronach, jest zamiast tego zawarcie porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy. Jednak jest ono mocno zablokowane i niewiele jest oznak, że któraś ze stron jest gotowa je osiągnąć. Blinken niedawno przypisał to brakowi „woli politycznej” zarówno ze strony Izraela, jak i Hamasu.

Biały Dom zaprzecza, jakoby podejmował działania dyplomatyczne skazane na porażkę – i że prezydent Biden, któremu pozostały cztery miesiące urzędowania, stracił nadzieję na przełom.

„Nie, on się absolutnie nie poddał” – powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu Jake Sullivan, odnosząc się do prób Bidena zmierzających do osiągnięcia porozumienia, które zakończyłoby wojnę w Strefie Gazy.

„Były trudności i niepowodzenia. Mieliśmy problemy z doprowadzeniem premiera (Izraela) do końca. Mieliśmy problemy z doprowadzeniem przywódcy Hamasu Sinwara do końca. Ale jesteśmy zdeterminowani, żeby to kontynuować” – powiedział pan Sullivan w wywiadzie dla CNN.

„Prezydent w tym tygodniu w Nowym Jorku będzie spotykał się z innymi liderami, aby spróbować doprowadzić do zawieszenia broni i porozumienia w sprawie zakładników w Strefie Gazy, a co najważniejsze, spróbować zapobiec wojnie na Bliskim Wschodzie”.

Za kulisami, tutaj w Nowym Jorku, odbywa się strumień dyplomacji. Według wysokiego rangą urzędnika Departamentu Stanu, USA przedstawiają sojusznikom potencjalne plany rozwiązania kryzysu między Izraelem a Hezbollahem.

„Mamy kilka konkretnych pomysłów, które omówimy w tym tygodniu z sojusznikami i partnerami, aby spróbować znaleźć sposób postępowania w tej sprawie” – powiedział urzędnik, który chciał zachować anonimowość.

Naciskany, by dowiedzieć się, jakie są „konkretne pomysły”, urzędnik nie chciał się wdawać w szczegóły, zauważając zamiast tego, że chociaż Stany Zjednoczone nie rozmawiają bezpośrednio z Hezbollahem, to niektórzy ich sojusznicy zebrani w Nowym Jorku tak, a ci partnerzy „mogą mieć bardziej wyrafinowane pojęcie o sposobie myślenia Hezbollahu, dzięki czemu możemy przetestować nasze pomysły pod kątem wytrzymałości”.

Ale urzędnik odnowił również sprzeciw USA wobec jakiejkolwiek izraelskiej inwazji lądowej na Liban. I odrzucili doniesienia izraelskich urzędników, że zaostrzenie konfliktu z Hezbollahem mogłoby zmusić ich do zawarcia umowy dyplomatycznej, która ustabilizowałaby sytuację po obu stronach granicy izraelsko-libańskiej – strategii określanej jako „deeskalacja przez eskalację”.

„Nie przypominam sobie, przynajmniej w niedawnych czasach, okresu, w którym eskalacja lub zaostrzenie konfliktu doprowadziłoby do zasadniczej deeskalacji i głębokiej stabilizacji sytuacji” – powiedział urzędnik.

Source link