Firma Smartmatic, zajmująca się urządzeniami do głosowania, i konserwatywny portal Newsmax zawarły uważną decyzję w sprawie pozwu o zniesławienie na kilka dni przed jego skierowaniem do sądu w Delaware.

Rzecznik sądów stanu Delaware powiedział, że sprawa została rozstrzygnięta w czwartek. Więcej szczegółów nie podał. Proces miał rozpocząć się w poniedziałek w Wilmington.

Warunki ugody nie są jawne.

„Newsmax ma przyjemność ogłosić, że rozstrzygnął spór wniesiony przez Smartmatic w drodze poufnej ugody” – oznajmił w oświadczeniu Bill Daddi, rzecznik sieci.

Po wyborach w 2020 r. Newsmax wyemitował kilka fałszywych twierdzeń o firmie, której maszyny do głosowania były używane dopiero w hrabstwie Los Angeles w 2020 r. W sieci wielokrotnie pojawiały się fałszywe twierdzenia sojuszników Trumpa, że ​​oprogramowanie jest szeroko stosowane w całym kraju i że zostało zhakowane w celu zmiany głosów.

Smartmatic pozwał Newsmax, Fox, One America News Network (OANN) i inne firmy za rozpowszechnianie ich fałszywych twierdzeń. Na początku tego roku rozstrzygnął sprawę z OANN, a sprawa Foxa w Nowym Jorku nadal toczy się.

Smartmatic stwierdził w oświadczeniu: „Jesteśmy bardzo zadowoleni, że zabezpieczyliśmy zakończenie sprawy przeciwko Newsmax. Z niecierpliwością czekamy na dzień rozprawy przeciwko Fox Corp i Fox News za ich kampanię dezinformacyjną. Okłamywanie narodu amerykańskiego ma konsekwencje. Smartmatic nie spocznie, dopóki sprawcy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.”

Badacze zajmujący się pierwszą poprawką uważnie obserwowali tę sprawę i kilka innych osób, aby sprawdzić, czy prawo dotyczące zniesławienia może zostać wykorzystane jako skuteczne narzędzie do dezinformacji policji.

Sprawa miała być swego rodzaju kontynuacją sporu o zniesławienie pomiędzy Dominion, inną firmą produkującą maszyny do głosowania, a Foxem w związku z kłamstwami wyborczymi w 2020 roku. Sprawa została rozstrzygnięta tuż przed rozpoczęciem procesu, a Fox zgodził się zapłacić Dominion 747,5 mln dolarów. Eric Davis, sędzia, który nadzorował sprawę Fox, nadzorował także sprawę Newsmax.

Ugoda nie była zaskakująca w tej sprawie, gdy zbliżał się proces. Davis orzekł, że Smartmatic nie może dochodzić odszkodowania karnego, co znacznie ogranicza jakąkolwiek możliwą wypłatę środków finansowych dla Smartmatic.

Davis orzekł również, że Newsmax może wykorzystać „przywilej neutralnego raportowania” jako obronę w sprawie – tarczę prawną, która umożliwia mediom rozpowszechnianie zarzutów, jeśli relacjonują wydarzenie warte uwagi i robią to w bezinteresowny i neutralny sposób. Davis nie pozwolił Foxowi skorzystać z tej obrony w postępowaniu sądowym.

Menedżerowie Smartmatic zostali oskarżeni przez Departament Sprawiedliwości na początku tego roku w związku z zarzutami o przekupstwo na Filipinach. Choć zarzuty nie miały żadnego związku z wyborami w 2020 r., dały prawnikom Newsmax okazję do wykazania, że ​​złej reputacji firmy nie można przypisać temu, co powiedziano na jej antenie.

Ale Newsmax również miał powody do ugody. Na konferencji przedprocesowej prawnik firmy nazwał sprawę „postaw na swoją firmę” w przypadku punktu sprzedaży. Newsmax, który prognozuje w tym roku przychody na poziomie 180,5 mln dolarów, odnotował wzrost oglądalności pod rządami Trumpa i ten wzrost, który przykuł uwagę stacji Fox po wyborach w 2020 r., gdy podawała fałszywe twierdzenia na temat głosowania.

„Gwałtowny wzrost popularności Newsmax jest nieco niepokojący – w rzeczywistości jest to alternatywny wszechświat, gdy się go ogląda, ale nie można go zignorować” – napisał Jay Wallace, dyrektor Fox, w e-mailu do kolegi po wyborach w 2020 roku.

Inaczej niż w przypadku sporu Fox i Dominion, w tej sprawie pojawiło się tylko kilka szczegółów, które ujawniły wewnętrzne dyskusje w Newsmax, w którym rozpowszechniano fałszywe twierdzenia na temat wyborów. Jedną z wiadomości był wewnętrzny list od Christophera Ruddy’ego, dyrektora generalnego sieci, z listopada 2020 r., w którym przyznał, że sieć nie ma dowodów na oszustwo wyborcze.

„Newsmax nie ma dowodów na powszechne oszustwa wyborcze. Nie mamy dowodów na spisek dotyczący oszustw wyborczych ani nie przedstawiamy takich twierdzeń w Newsmax” – napisał 12 listopada 2020 r. „Poinformowaliśmy o znaczących dowodach powszechnych nieprawidłowości wyborczych i oszustw wyborczych. Będziemy o tym nadal informować. Uważamy, że nie powinniśmy cenzurować zarzutów stawianych przez Prezydenta, jego prawników lub zastępców. Naszym zadaniem nie jest filtrowanie wiadomości, ale przekazywanie informacji i pozwalanie Amerykanom na podjęcie decyzji”.

W innej wymianie zdań uczestniczyli Bob Sellers, gospodarz Newsmax i producent, którzy zastanawiali się, jak długo będą musieli podawać fałszywe informacje na temat wyborów. „Jak długo będziemy musieli bawić się w oszustwa wyborcze?” – napisali Sellers 9 listopada 2020 r. „Zaleceniem Trumpa jest zawsze udawanie ofiary () i udzielenie odpowiedzi na to pytanie. Czy jest w ogóle coś, co mogłoby skutkować ponownymi wyborami? Odpowiedź brzmi: nie. i czy jest wystarczająca liczba głosów, które można zamienić lub odrzucić w wyniku oszustwa lub nieprawidłowości? NIE.”

Brak procesu może pozbawić opinię publiczną szansy na usłyszenie o stanie umysłu ludzi, którzy stali za rozpowszechnianiem kłamstw wyborczych, powiedział RonNell Andersen Jones, badacz pierwszej poprawki na Uniwersytecie Utah, który uważnie śledził złożone sprawy o zniesławienie przez osoby poszkodowane przez kłamstwa wyborcze w 2020 roku.

Zauważyła jednak, że Davis orzekł już, że oświadczenia będące przedmiotem sprawy w sprawie są fałszywe, i przestrzegła, aby nie oczekiwać, że sprawy o zniesławienie będą lekarstwem na dezinformację.

„Prawo dotyczące zniesławienia może uznać coś za kłamstwo, ale kwestia, czy kłamstwo zostało powiedziane, to tylko jedno z wielu pytań, które należy zadać i na które należy odpowiedzieć” – powiedziała w wywiadzie na początku tego tygodnia. „Jest to niezwykle złożona dziedzina prawa, co oznacza, że ​​sprawy można wygrać lub przegrać na wielu podstawach, które nie mają nic wspólnego z prawdą lub fałszywością oświadczenia. I nie jestem pewien, czy to dobrze przekłada się na dyskusję publiczną.

Lyrissa Lidsky, profesor prawa medialnego na Uniwersytecie Florydy, również przestrzegła, aby nie oczekiwać, że prawo o zniesławieniu będzie lekarstwem na dezinformację.

„Prawo dotyczące zniesławienia nie jest panaceum na dezinformację wyborczą. Po prostu nie ma na to dwóch sposobów” – stwierdziła. „To tylko mały kawałek”.

Source link