Zeszłej nocy podczas przedsezonowego meczu Los Angeles Kings przeciwko Vegas Golden Knights drużyna Kings przytrafiła się najgorsza możliwa rzecz.
Podczas niewinnej kontrataku z byłym kolegą z drużyny Tannerem Pearsonem Drew Doughty najwyraźniej zyskał przewagę i jako pierwszy wszedł na deskorolkę.
Gdy tylko upadł, wszyscy, którzy go obserwowali, wiedzieli, że sprawa jest poważna. Doughty trzymał się za nogę, leżąc na lodzie, po czym pomógł mu wstać i opuścił lód.
Dzisiejsze doniesienia mówią, że kontuzja obrońcy Kings może być poważniejsza, niż oczekiwano.
Jeśli Doughty złamie nogę, będzie pauzował przez kilka miesięcy, ale może powrócić w dalszej części sezonu. Jeśli jednak wystąpią u niego uszkodzenia strukturalne, najprawdopodobniej będzie to oznaczać, że Kings pozostaną bez najlepszego obrońcy przez cały sezon.
Będzie to ogromna strata dla niebieskiej linii Kings, niezależnie od harmonogramu, ale zaboli ich jeszcze bardziej, jeśli nie będą mieli go na tyłach aż do play-offów, o ile im się to uda.
