Natasha King (29 l.) była w ósmym miesiącu ciąży z pierwszym dzieckiem, kiedy zdecydowała się na depilację woskiem twarzy.
Jednak mama stwierdziła, że po zabiegu twarz była „czerwona i surowa”.
Natasza poszła do lekarza, kiedy zaczęły pojawiać się u niej „guzki i czyraki”, który powiedział jej, że ma infekcję i przepisano jej antybiotyki oraz maść sterydową.
Musiała pilnie zastosować cesarskie cięcie, kiedy jej syn, obecnie czteromiesięczny, zaczął osiągać małe rozmiary, a lekarze powiedzieli jej, że jest to spowodowane infekcją.
Lekarze zalecili Nataszy, aby nie stykała się z dzieckiem „skóra do skóry” przez dwa miesiące, dopóki infekcja nie ustąpi i nie będzie już przyjmowana maści steroidowej – powiedziała i dodała, że nadal dochodzi do siebie po tej ciężkiej próbie.
Natasza, mama z Londynu, która nie pozostaje w domu, powiedziała: „Nie mogłam trzymać go przy twarzy.
„Brakowało mi kontaktu skóra do skóry.
„Jeśli teraz przyłożę go do twarzy, wpadnę w panikę z przyzwyczajenia.
„Poprawa mojej skóry i czas na nawiązanie więzi z dzieckiem kosztowały mnie dużo pieniędzy”.
Natasza poszła na depilację woskiem w kwietniu 2024 r., ale była zaskoczona, gdy kosmetyczka również zaczęła nitkować – o co Natasza, jak stwierdziła, nie prosiła.
Powiedziała: „Nie byłam szczęśliwa.
– Widziałem, że nić była w jej ustach.
Zaraz po zabiegu Natasza stwierdziła, że ma zaczerwienioną twarz, ale w salonie powiedziano jej, że to minie w ciągu 24 godzin.
Natasza powiedziała: „Moja skóra była czerwona i surowa.
„To było straszne.
„Powiedziałem, czy moja twarz ma tak wyglądać?
„Sytuacja stawała się coraz gorsza.
„Moja twarz została spalona od wosku – na brodzie pojawiły się przebarwienia.
„To paliło i szczypało”.
Natasza próbowała skontaktować się z salonem w sprawie swojej reakcji, ale ciągle otrzymywała informację, że kierownik do niej oddzwoni.
Zdecydowała się jechać do szpitala, gdy jej stan się pogorszył.
Powiedziała: „Na mojej brodzie pojawiły się grudki i czyraki.
„To była chrupiąca i twarda konsystencja”.
Lekarz powiedział Nataszy, że doszło do infekcji spowodowanej „niehigienicznym sprzętem” i zaaplikowano jej maść sterydową oraz kurację antybiotykami.
Natasza powiedziała: „Byłam w ósmym miesiącu ciąży. Miałam obniżoną odporność”.
Natasha uważa, że infekcja spowodowała następnie komplikacje przy jej porodzie w maju 2024 r., kiedy dwa tygodnie po depilacji woskiem jej dziecko zaczęło odczuwać niepokój w łonie matki.
Powiedziała: „Ruchy zaczęły zwalniać.
„Musiałam mieć awaryjne cesarskie cięcie.
„Fakt, że moje dziecko czuło się w łonie matki, było spowodowane infekcją, z którą walczył mój organizm.
„Po porodzie lekarze potwierdzili to i byli w stanie zbadać przyczynę, ponieważ wkrótce po zdarzeniu moje dziecko przestało się tak często poruszać, co doprowadziło do stresu, a następnie do pilnego cięcia cesarskiego”.
Natasza przebywała z synem w szpitalu przez sześć dni, po czym nie była w stanie trzymać dziecka zbyt blisko, gdy nadal stosowała maść sterydową – dodała.
Od tego czasu poddała się peelingom skóry, zabiegom na twarz i zabiegom laserowym – kosztującym 1130 funtów – aby zminimalizować blizny powstałe w wyniku infekcji i oparzeń.
Natasha powiedziała, że salon zaprzeczył odpowiedzialności i oświadczyła, że zgodziła się z oświadczeniem o zrzeczeniu się wszelkiej odpowiedzialności salonu i przyjęciu „ryzyka i pełnej odpowiedzialności za wszelkie obrażenia”.
Powiedziała: „Nigdy tego nie podpisałam, na co się nie zgodziłam i nigdy mnie o tym nie powiadomiono.
„To nieetyczne.
„Nadal psychicznie dochodzę do siebie po tym wydarzeniu”.


















