Podobnie jak opróżniająca się wanna, opadająca spirala Tamizy przyspiesza w miarę zbliżania się do odpływu.

W zeszłym tygodniu nastąpił gwałtowny rozwój sytuacji w sprawie największej brytyjskiej spółki wodociągowej, której wynik ma znaczenie nie tylko dla jej klientów i inwestorów, ale także dla wiarygodności Wielkiej Brytanii jako raju dla zagranicznych inwestycji.

Spust był Tamizaostrzegał tydzień temu, że do Świąt Bożego Narodzenia może mu zabraknąć gotówki, czyli całe pięć miesięcy wcześniej niż wcześniej ostrzegano, chyba że uda mu się przekonać wierzycieli, aby umożliwili mu dostęp do niewykorzystanych rezerw o wartości 380 mln funtów.

Jeżeli to się nie powiedzie, firma popadnie w „zastój”, co umożliwi jej dostęp do 380 mln funtów oraz kolejnych 550 mln funtów, ale nie będzie w stanie przeznaczyć na żadne wydatki wykraczające poza codzienną działalność operacyjną.

Spowodowało to dalsze obniżenie w tym tygodniu ratingu kredytowego spółki wydanego przez międzynarodowe agencje, których ocena stanowi wskazówkę dla inwestorów dotyczącą kondycji rynków instrumentów dłużnych.

Obecnie postrzegają firmę jako wysoce ryzykowną i podatną na niewypłacalność oraz mają „negatywny” pogląd na jej zarządzanie.

Thames Water upiera się, że jasno określiła potrzebę dostępu do rezerw i twierdzi, że „współpracuje” z wierzycielami, rozpoczynając jednocześnie poszukiwania nowych inwestorów kapitałowych, którzy chcieliby wypełnić lukę o wartości 3,25 miliarda funtów pozostawioną przez obecnych akcjonariuszy, którzy już nie są.

Na początku tego miesiąca dyrektor naczelny Chris Weston powiedział Sky News mógłby uratować firmę, ale niewygodna prawda jest taka, że ​​jej losy mogą teraz leżeć w rękach dotychczasowego kierownictwa.

Aby uzyskać bardziej dostępny odtwarzacz wideo, użyj przeglądarki Chrome

Szef Thames Water może „uratować” firmę

„Plan wymagający dużej stawki, o wysokiej stawce”

Grupa wierzycieli – 90 instytucji, które łącznie posiadają 10 miliardów funtów z prawie 16 miliardów funtów długów Tamizy – pracuje nad własnym planem uratowania firmy, który, jeśli się powiedzie, oznaczałby największy zwrot w historii brytyjskich korporacji.

Jest to ambitny plan o dużej stawce, który będzie wymagał zgody finansistów, organów regulacyjnych i ministrów, a w przypadku niepowodzenia wszyscy mogą mieć więcej do stracenia.

Plan składa się z trzech części.

Po pierwsze, wierzyciele i Tamiza omawiają nową pożyczkę w wysokości 1 miliarda funtów, aby spłacić dług. Byłoby to kosztowne, odzwierciedlałoby ryzyko wyrzucania dobrych pieniędzy za złymi i miałoby staż pracy, co stawiałoby je na czele kolejki do spłaty w przypadku upadku firmy.

Po drugie, restrukturyzacja, która nieuchronnie pociągałaby za sobą „obcięcie fryzury” – wierzyciele umorzą część należnych im pieniędzy, być może sprzedając część za kapitał spółki.

Fot: Reuters
Obraz:
Fot: Reuters

Ostatecznym celem jest przekonanie organu regulacyjnego Ofwat, że powinien osiągnąć bardziej hojne porozumienie, niż był skłonny zaoferować w dotychczasowych negocjacjach.

Ofwat zbliża się do końca prowadzonego co pięć lat procesu regulacji cen, podczas którego równoważy plany biznesowe przedsiębiorstw wodociągowych i ustala cenę, jaką mogą pobierać od klientów.

Po dziesięciu latach skupienia się na ograniczaniu rachunków klientów, obecnie nalega na inwestycje w modernizację infrastruktury i pozwoli na wzrost cen średnio o 21%.

Firmy, w tym Thames, twierdzą, że to za mało, aby uczynić sektor wodny atrakcyjnym dla inwestorów, których potrzebuje, aby zapewnić dziesiątki miliardów na modernizację.

Zmiany warunków rynkowych od ostatniej rundy regulacyjnej oznaczają, że w innych branżach istnieją równie atrakcyjne opcje inwestycyjne.

„Woda nie jest już tak ryzykowną inwestycją, jak kiedyś”

Zmienił się także klimat polityczny, w tym nowe przepisy grożące więzieniem dla szefów w reakcji na publiczne oburzenie związane z wyciekami ścieków i dywidendami dla właścicieli. Woda nie jest już tak długoterminową inwestycją o niskim ryzyku, jak kiedyś.

Analiza rynków długu przeprowadzona przez wierzycieli sugeruje również, że wyzwania stojące przed Tamizą powodują efekt domina w pozostałej części branży, zwiększając koszty pożyczek dla dostawców, którzy mają mniej problemów.

Ostatnią częścią będzie znalezienie nowego partnera kapitałowego, który zechce wpłacić miliardy w spółkę.

Thames prowadzi własne, oddzielne poszukiwania zbawicieli, ale będą oni łowić w tej samej małej grupie podmiotów, które są wystarczająco duże i doświadczone, aby rozważyć inwestycję.

Jednak wszystkie strony są zgodne co do tego, że nikt nie podniesie stopy bez restrukturyzacji zadłużenia i nowej umowy z Ofwat.

Przeczytaj więcej wiadomości biznesowych:
Firma Southern Water rozważa wysyłkę dostaw z Norwegii do Wielkiej Brytanii
CVC, sponsor Sześciu Narodów, planuje wyjazd z Loveholidays

Śledź Sky News na WhatsApp
Śledź Sky News na WhatsApp

Bądź na bieżąco z najświeższymi wiadomościami z Wielkiej Brytanii i całego świata, śledząc Sky News

Kliknij tutaj

Aktywni wierzyciele mają dziesięć miliardów powodów, aby spróbować wprowadzić swój plan w życie. Jeśli Tamiza przekształci się w administrację specjalną – reżim rządowy zapewniający ciągłość działania kranów – może ona zostać zniszczona.

Ile mogą stracić, okaże się. Obecny stosunek zadłużenia Tamizy do regulowanej wartości kapitału (miara stosowana do wyceny przedsiębiorstw wodociągowych) wynosi około 80%. Cel Ofwat dla przedsiębiorstw wodociągowych wynosi około 60%, co oznacza, że ​​należy uregulować 4 miliardy funtów z całkowitego stosu długów wynoszącego 16 miliardów funtów.

Thames Water twierdzi, że ściśle współpracuje z wierzycielami, których doradcy są obecnie głęboko zamyśleni na początku czterotygodniowego procesu due diligence, który zadecyduje o ich kolejnym ruchu.

Co ciekawe, może to pozwolić im na podzielenie się z Ofwat informacjami, które organowi regulacyjnemu, ku swojej frustracji, trudno było wcześniej wydobyć z Tamizy.

Sekretarz środowiska Steve Reed. Zdjęcie: PA
Obraz:
Sekretarz środowiska Steve Reed. Zdjęcie: PA

Wszystko to obserwuje nowy rząd i sekretarz środowiska Steve Reed, który zobowiązał się zareagować na gniew opinii publicznej, ale desperacko pragnie uniknąć zawalenia się Tamizy.

Stawką jest coś więcej niż tylko 2 miliardy funtów rocznie, jakie podatnik miałby kosztować zarządzanie firmą.

Partia Pracy obiecała remont infrastruktury Wielkiej Brytanii i inwestycje w nowe gałęzie przemysłu, do czego potrzebne jest zaufanie rynków międzynarodowych. Ma także pilne potrzeby finansowe, w tym elektrownię jądrową Sizewell C.

Awaria Thames Water może zagrozić tym perspektywom.

Source link