Denver wypuściło kilku graczy, poświęcając weteranów, aby zaoszczędzić pieniądze i pozostać pod drugim fartuchem podatku od luksusu: Bruce Brown, Jeff Green i, co najbardziej boleśnie tego lata, Kentavious Caldwell-Pope. Zapłacili, aby zatrzymać Nikolę Jokicia i ostatnio Jamal Murray w mieście Mile High.
Aaron Gordon musi należeć do tej drugiej grupy. Obecnie ma prawo do przedłużenia umowy z opcją zawodnika na sezon 2025–26 – jeśli Denver go nie przedłuży, Gordon może latem przyszłego roku zostać wolnym agentem. On tego nie chce, chce zostać w Denver, Gordon powiedział podczas dnia medialnego Nuggets.
„Naprawdę kocham tę organizację. Kocham graczy w tym zespole. Kocham sztab trenerski. Mam więc nadzieję, że nam się to uda. Wygląda na to, że wszystko zmierza we właściwym kierunku, więc jestem podekscytowany. Jestem podekscytowany mam nadzieję, że zostanie przedłużony i pozostanę w tej organizacji.”
Gordon w tym sezonie zarobił 22,8 miliona dolarów. Teraz może podpisać czteroletnie przedłużenie umowy o wartości 149,5 miliona dolarów, co wydaje się być rozsądną ceną na obecnym rynku. Gordon nie może poszczycić się szalonymi statystykami – 13,9 punktów i 6,5 zbiórek na mecz w zeszłym sezonie – ale jest obrońcą na wysokim poziomie, który gra w meczach z wysokim IQ i wie, jak dorównać Nikoli Jokicowi.
Konkluzja: Denver nie miałoby takiego sztandaru mistrzostw bez Gordona i bez niego nie zdobędzie kolejnego. Nuggetsy GM Calvina Booth to rozumie i dał jasno do zrozumienia, że chce przedłużyć kontrakt z Gordonem.
„Mam nadzieję, że przeprowadzimy produktywne rozmowy z jego reprezentacją i uda nam się znaleźć porozumienie, z którego oboje będziemy zadowoleni. Był integralną częścią tego, czego zrobiliśmy. I chcielibyśmy go tu zatrzymać na dłużej długi czas.”
Nuggets muszą go zatrzymać, a to nie jest zawodnik, przy którym można szczypać grosze.


















