IW 2009 roku aktor Ethan Hawke napisał profil Krisa Kristoffersona dla magazynu Rolling Stone. To intymny, pouczający wywiad, rozciągający się od Grand Ole Opry po Heaven’s Gate, który prowadzi do kilka tysięcy słów. Tak naprawdę można to sprowadzić do jednego zdania: „Kris Kristofferson jest uszyty z grubszego, bardziej skomplikowanego materiału niż większość dzisiejszych gwiazd”.
Życie Kristoffersona było dość niezwykłe: kapitan armii z wykształceniem w Oksfordzie, który porzucił karierę wojskową, aby poświęcić się muzyce w Nashville, zdobył cztery nagrody Grammy, zrezygnował z aktorstwa, współpracował z Samem Peckinpaha i Martinem Scorsese i zdobył Złoty Glob. Jego piosenki wykonywali wszyscy, od Johnny’ego Casha po Janis Joplin, Al Green i Gladys Knight. Po czterdziestce wraz z Cashem, Waylonem Jenningsem i Williem Nelsonem założył wspinającą się na szczyty list przebojów supergrupę country wyjętego spod prawa. Nadal nagrywał i występował aż do 80. roku życia.
Po drodze zaczął reprezentować szczególny rodzaj amerykańskiej męskości; artystyczna i intelektualna, niezaprzeczalnie, ale także surowa i wyzywająca. Żołnierz, który studiował literaturę angielską; miłośnik Hanka Williamsa i Williama Blake’a; autor tekstów, który wymyślił teksty do Me and Bobby McGee, siedząc na platformie wiertniczej u wybrzeży Luizjany. „Coś we mnie sprawiało, że chciałem robić trudne rzeczy” – powiedział kiedyś. Częścią tego było to, że chciałam zostać pisarką i pomyślałam, że muszę wyjechać i żyć”.
Z pewnością Kristoffersonowi byłoby dużo łatwiej, gdyby przyjął posadę nauczyciela w armii, zamiast gonić za swoim marzeniem o Nashville. Przez kilka lat najbliżej kariery muzycznej pracował jako woźny w Columbia Studios. W weekendy zarabiał trochę, latając helikopterami na platformach wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej.
Był zdeterminowany, aby zostać autorem tekstów; w przypadku braku tego powieściopisarza. Jednak te pragnienia często kłóciły się z obowiązkami wobec żony i młodej rodziny. Dużo pił, ubierał się nędznie i po pewnym czasie jego rodzice – wybitni wojskowi, którzy nie przejmowali się muzyką country – postanowili listownie się go wyprzeć. „Nikt w wieku powyżej 14 lat nie słucha tego rodzaju muzyki” – napisała jego matka – „a gdyby tak było, nie byliby kimś, kogo chcielibyśmy znać”.
W 1969 roku był rozwiedziony, a picie spowodowało, że stracił pracę na platformach wiertniczych. Jednak po pewnym czasie życie Kristoffersona nabrało tempa: trzy z jego piosenek zostały napisane przez wschodzącą gwiazdę country Rogera Millera, obok coverów Bobby’ego Bare’a, Sammiego Smitha, Raya Price’a i innych.
Później tego samego roku, po wielu próbach, Kristofferson w końcu przykuł uwagę swojego bohatera, Johnny’ego Casha, lądując helikopterem na dziedzińcu gwiazdy i dumnie wstając z fotela pilota z kasetą demo w jednej ręce oraz (jak twierdził Cash) piwo w drugim. Na taśmie znalazło się nagranie piosenki Sunday Mornin’ Comin’ Down. Cash został zaatakowany. Utwór zajął pierwsze miejsce i zdobył nagrodę Kraj Piosenka roku Stowarzyszenia Muzycznego.
Pierwszą piosenką, którą Kristofferson napisał, była prowietnamska piosenka, której później żałował. W trakcie swojej kariery odpokutował za pomyłkę w wielu piosenkach aktywistycznych, w tym w nagraniu Bobby’ego Bare’a z 1969 r. „The Law is for the Protection of the People”, „What About Me” z 1986 r., w którym kwestionowano prawicową wrogość wojskową w Ameryce Środkowej oraz -hymn wojenny W Wiadomościach.
Czasami i w niektórych kręgach stanowisko polityczne sprawiało, że nachylenie jego kariery było nieco bardziej strome. „Po koncertach dla palestyńskich dzieci stwierdziłem, że odczuwam znaczny brak pracy… i jeśli tak ma być, to tak musi być” – powiedział kiedyś. „Jeśli wspierasz prawa człowieka, musisz je wspierać wszędzie”. W 1992 roku zasłynął z solidarności z piosenkarką Sinéad O’Connor, która wprawiła publiczność Saturday Night Live w osłupienie, gdy w proteście przeciwko Kościołowi katolickiemu podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II. Niedługo potem Kristofferson wyszła na scenę podczas koncertu z okazji rocznicy Boba Dylana w Nowym Jorku i otoczyła ją ramieniem, a publiczność wygwizdała: „Nie pozwól, żeby te dranie cię zdołowały” – powiedział jej.
Profil „Rolling Stone” również zaczyna się od politycznego sparingu. Hawke wspomina, jak stał obok Kristoffersona podczas hołdu dla Williego Nelsona, podczas którego wielka gwiazda muzyki country ostrzega piosenkarza, aby na wieczór zrezygnował z „lewicowego gówna”. Kristofferson uzdalnia i wzywa nowicjusza do pięty. „Czy kiedykolwiek służyłeś swojemu krajowi?” – pyta go. „Odpowiedź brzmi: nie, nie zrobiłeś tego. Czy kiedykolwiek zabiłeś innego człowieka? co? Czy kiedykolwiek odebrałeś życie innemu człowiekowi, a następnie zrealizowałeś czek, który dostałeś za to od swojego kraju? Nie, nie zrobiłeś tego. Więc zamknij się, kurwa!
Chociaż jego zdecydowane stanowiska polityczne zapewniły Kristoffersonowi reputację wyjętego spod prawa, podsyciły one także jego pisanie piosenek, ustanawiając jego przewodnie motywy: uczciwość, wolność i pożądanie, a u ich podstaw znajdowało się coś, co było stałe i niezachwiane, co z jednej strony mogłoby wyglądać na twardość, a w innym może wydawać się czymś w rodzaju nadziei. Jego pierwszy wydawca, Marijohn Wilkin, zauważył w wywiadzie dla Nashville Scene w 2003 roku, że na początku piosenki Kristoffersona były za długie i zbyt doskonałe, ograniczane przez schludność gramatyczną. Musiał pracować, żeby znaleźć dla nich ziarno.
Wypracował sobie styl pisania piosenek, który opiera się na napięciu pomiędzy wytrzymałością a głęboką zmysłowością. Jest tam w rozluźnionej wstążce włosów w Help Me Make It Through the Night i w smażonym kurczaku w Sunday Mornin’ Comin’ Down, w cichej, ludzkiej pustce, która przewija się przez tak wiele jego tekstów.
Włącz wersję Me and Bobby McGee Kristoffersona, a tam też ją usłyszysz: jak staje się to piosenką, która opiera się nie tyle na głosie, ile na zwrotkach, grana wolniej, bardziej lobbując w jego ujęciu i śpiewana z delikatna rezygnacja. „Wolność to tylko inne słowo oznaczające, że nie ma nic do stracenia” – śpiewa jak ktoś, kto poznał smak obu; w jego rękach piosenka stawała się coraz grubsza i bardziej skomplikowana.


















