Amerykański statek wycieczkowy wyruszył w podróż dookoła świata po tym, jak pasażerowie utknęli w Belfaście na cztery miesiące.
Wypłynął „Odyseja” Villa Vie Residences Belfast Harbor tuż po godzinie 23:00 w poniedziałkowy wieczór, po serii opóźnień i problemów technicznych, które zmusiły wielu gości do nieplanowanego pobytu w Irlandii Północnej.
30 maja statek miał wypłynąć w trzyipółletnią przygodę dookoła wszystkich siedmiu kontynentów, ale zamiast tego został zmuszony do szeregu napraw w Belfaście.
Goście, którzy kupili kabiny za kwotę od 99 999 dolarów (75 000 funtów) do 899 000 dolarów (670 000 funtów), mogli korzystać z udogodnień statku w ciągu dnia, ale ze względu na prace naprawcze musieli spać w hotelach.
W miarę wydłużania się serii opóźnień wielu pasażerów wróciło do domu, ale uważa się, że około 100 pasażerów pozostało w Irlandii Północnej przez ostatnie cztery miesiące.
Wśród nich byli John i Melody Hennessee z Palm Beach na Florydzie, którzy sprzedali wszystko, aby wydać ponad milion dolarów na zakup trzech kabin na Odysei. Chcą, aby statek stał się ich stałym domem.
„Byliśmy zachwyceni” – powiedziała Melody o chwili potwierdzenia wyjazdu. „Teraz możemy zacząć imprezować” – powiedział John.
Poza kilkoma wycieczkami na Teneryfę i do Paryża, para spędziła ostatnie kilka miesięcy na zwiedzaniu Irlandii.
„Zrobiliśmy prawie wszystko, co masz do zaoferowania dla turystów tutaj, w Belfaście, więc znamy Belfast całkiem dobrze” – powiedziała Melody. „Dzisiaj gramy w minigolfa. Odwiedziliśmy każdą restaurację w Belfaście i bary. Teraz uwielbiamy Guinnessa, to wielka rzecz. Pijemy jednego codziennie”.
Małżeństwo z Florydy stwierdziło, że najbardziej będzie im brakowało ludzi z Irlandii Północnej.
„Ludzie są niesamowici, tacy mili, prawdziwi. Niesamowici. Nie mamy czegoś takiego w USA. Poznaliśmy wielu nowych przyjaciół, było mnóstwo zabawy”.
Więcej z Sky News:
Ściśle „usprawiedliwiony” z powodu przeprosin
Dlaczego Mount Everest jest coraz wyższy
„Wszyscy są po prostu gotowi do podróży” – powiedział pasażer Andy Garrison. „To było bardzo frustrujące” – powiedział o opóźnieniach. „Miłe jest to, że ludzie są naprawdę odporni”.
Pochodził z Dallas w Teksasie. Wchodził na pokład, ściskając w dłoni model Titanica, i nie martwił się, czy inni pasażerowie uznają to za zły znak. „Mogą, ale to ich problem, nie mój” – powiedział ze śmiechem.
Angie Harsanyi z Kolorado i Gian Perrroni z Kanady zakochali się w sobie i zaręczyli podczas przymusowego pobytu w Belfaście.
Poznali się w maju przy drinku w miejskim hotelu i stopniowo poznawali się w drodze do i z zacumowanego statku. Czy myślą, że w Irlandii Północnej do ich zaręczyn doszłoby bez opóźnienia?
– Nie – odpowiedziała Angie.
„Oczywiście byliśmy już przyjaciółmi” – powiedział Gian – „ale fakt, że mieliśmy cały ten czas dla siebie, a nie w towarzystwie kilkuset innych osób, zdecydowanie przyspieszył sprawę”.
Teraz para nie może się doczekać, aż kapitan statku poślubi ich na pokładzie w kwietniu, gdzieś pomiędzy Panamą a Kostaryką.



















