Sezon NBA 2024–25 będzie nieprzewidywalny.
Widzieliśmy już wymianę jednego gracza All-NBA na innego — Miasta Karla-Anthony’ego dla Juliusa Randle’a i Donte DiVincenzo — jeszcze przed otwarciem obozów szkoleniowych. Ten sezon wydaje się być otwarty, a do niego przystąpi więcej rywalizujących ze sobą drużyn, niż widzieliśmy od dłuższego czasu. Ostatecznie ten sezon może przyjąć formę i Boston powtórzy tytuł mistrza, ale droga do tego momentu będzie długa i kręta.
Spróbujmy przewidzieć nieprzewidywalne — oto pięć odważnych prognoz na nadchodzący sezon NBA.
Klay Thompson będzie szóstym zawodnikiem Dallas przed przerwą w All-Star
Klay Thompson wybrał Dallas jako miejsce docelowe dla wolnych agentów z kilku powodów: gra z Luką Donciciem i Kyriem Irvingiem, zmiana narracji wokół niego i szansa na start. Według doniesień Mavericks powiedzieli Thompsonowi, że będzie dla nich startował i to ma sens, ponieważ ceni sobie odstępy między piętrami i strzelanie. W zeszłym sezonie drużyny zostawiały Derricka Jonesa Jr. samego w narożniku i wyzywały go, aby je pokonał, nikt tego nie robi w przypadku Thompsona.
Jednak Thompson nie jest już takim obrońcą, jakim był kiedyś – w zeszłym sezonie był obrońcą minus – i to może stanowić problem w przypadku Doncicia i Irvinga. Wywarłoby to dużą presję na środkowego drugiego roku Derricka Lively’ego II, aby uporządkował sytuację wokół obręczy.
Jednak tego lata Mavericks pozyskali także skrzydłowego Naji Marshalla jako wolnego agenta. Choć nie jest tak wielkim i seksownym nazwiskiem jak Thompson, Marshall to wartościowy obrońca, który w zeszłym sezonie zrobił postęp i trafiał na poziomie 38,7% z 3 i 42% z trzech rzutów rożnych. Jeśli Marshall będzie w stanie nadal strzelać trójkami w takim tempie, będzie lepiej pasował do Doncicia i Irvinga.
Do przerwy na All-Star stanie się jasne, że Dallas jest po prostu lepszy, ponieważ Marshall zaczyna, a Thompson gra ponad 20 minut każdego wieczoru na ławce rezerwowych. Jason Kidd usiądzie i odbędzie trudną rozmowę. Jeśli jednak będzie to najlepsze dla zespołu, który ma aspiracje powrotu do finałów NBA i zrobienia jeszcze jednego kroku, Kidd to zrobi.
New York Knicks zakończy sezon zasadniczy z najlepszym bilansem na Wschodzie
Boston jest drużyną do pokonania na Wschodzie i nikogo nie zdziwiłoby, gdyby w tym sezonie ponownie wygrali 60 lub więcej meczów. Jednakże, biorąc pod uwagę brak Kristapsa Porzingisa aż do świąt Bożego Narodzenia i kaca po mistrzostwach, nie należy oczekiwać, że Celtics będą zdobywać punkty tak samo, jak sezon temu.
To otwiera drzwi Knicks do zajęcia czołowego miejsca w tabeli.
Nowy Jork był w zeszłym sezonie numerem 2 na Wschodzie, a poza sezonem poprawił swoją pozycję. Najpierw dołączyli do skrzydła Mikala Bridgesa, a następnie jako drugiego rozgrywającego obok Jalena Brunsona. Potem w zeszłym tygodniu the Knicks ulepszyli handel pozycją środkową dla Karl-Anthony Townsktóry dzięki swoim odstępom od podłogi i punktacji nabierze tempa w ataku Knicks.
Dodajmy do tego fakt, że jest to drużyna Toma Thibodeau, która w każdym meczu sezonu zasadniczego będzie grać tak, jakby to była faza play-off, a Nowy Jork odniesie wiele zwycięstw. Więcej niż Celtics. Nowy Jork zajmie pierwsze miejsce na Wschodzie, a Madison Square Garden będzie błyszczeć w fazie play-off.
Cam Thomas z Nets zakończy sezon w pierwszej piątce NBA pod względem punktacji
Cam Thomas nigdy nie trafił na shota, który by mu się nie podobał.
Nets odbudowują się w tym sezonie, ale ktoś musi strzelać na Brooklynie – wiemy, że Ben Simmons odpuści swoje otwarte bluzy – a Thomas w formie bufetu typu „jesz, ile chcesz” będzie oznaczać wiele punktów. Nie oczekuj skuteczności, ale na pewno zdobędzie mnóstwo punktów.
Thomas zakończy sezon w pierwszej piątce NBA pod względem liczby zdobytych punktów dzięki szansie, jaką otrzymał na Brooklynie. (Jedyną rzeczą, która powstrzymuje tę prognozę, jest fakt, że Thomas zostaje sprzedany drużynie, która umieszcza go jako szóstego strzelca i ogranicza jego szanse.)
Kiedy Bucks mają problemy, pojawiają się plotki o wymianie Giannisa Antetokounmpo. Ponownie.
Być może nie jest to odważna prognoza bo to już się zaczęło dziać.
Każde biuro NBA ma listę supergwiazd, które mogą być w ciągłym ruchu, ponieważ jeśli franczyza chce zdobyć najwyższą nagrodę, potrzebuje jednej z nich. Obecnie w NBA jest może 10 graczy, którzy mogą legalnie być kamieniem węgielnym pretendenta do mistrzostwa, a w tej chwili żaden z tych zawodników nie wygląda na to, że w najbliższym czasie będzie w ruchu (Nikola Jokic, Luka Doncic, Shai Gilgeous-Alexander)… Najbliżej jest Giannis Antetokounmpo. Pojawia się więc jego nazwisko.
To niesprawiedliwe w stosunku do Bucks i ich fanów. Antetokounmpo rok temu przedłużył umowę z zespołem, sygnalizując, że wymiana za Damiana Lillarda była dowodem na to, że właściciel Milwaukee i jego front office były zaangażowane w zwycięstwo. Jednak pierwszy rok ery Antetokounmpo/Lillarda nie przebiegł zgodnie z planem, a jeśli w tym sezonie wszystko zacznie się powoli, jak na drużynę bez marginesu błędu inne zespoły będą się temu przyglądać, czekając, aż ultrakonkurencyjny Antetokounmpo stanie się sfrustrowany i zacznie się rozglądać.
I zaczną się plotki. Uczciwe lub nie.
Pięć meczów sprawi, że rozstawiony z numerem 6 West West nie opuści nawet fazy play-in
Nie da się przecenić, jak brutalny jest Zachód w tym sezonie — 12 drużyn spodziewa się awansu do play-offów (nie licząc San Antonio, które powinno mieć aspiracje do gry w play-offach), a ostatecznie tylko osiem pójdzie na tańce (dwa kolejne dostaną znokautowany w fazie play-in). Trenerzy i dyrektorzy generalni poczują, że ich krzesła robią się ciepłe, jeśli ich zespół potknie się i będzie wyglądało na to, że może przegapić sezon posezonowy.
Powinno to wyglądać następująco: spodziewaj się, że Thunder zajmą pierwsze miejsce, tak jak zrobili to rok temu, a następnie wyszli i poprawili skład wraz z Alexem Caruso i Isaiahem Hartensteinem. Dallas z Luką Donciciem i Denver z Nikolą Jokiciem będą w jakiejś kolejności drugie i trzecie, choć Timberwolves mogą wśliznąć się do tej grupy (nie jestem co do nich trochę mniej pewien po tym, jak wymienili Karla-Anthony’ego Townsa na Juliusa Randle’a). To czołowa czwórka.
Potem robi się brutalnie blisko. Grizzlies. Suns, Pelicans, Warriors, Kings, Lakers, Rockets i Clippers zostaną zgrupowani w jakiejś kolejności, a to rozstawi 5-12.
Sytuacja będzie tak zacięta, że zaledwie pięć meczów rozdzieli rozstawioną drużynę z numerem 6 – drużynę, która uniknie turnieju wstępnego – od rozstawionej z numerem 12, która całkowicie opuszcza sezon posezonowy i prowadzi poważne dyskusje na temat kierunku rozwoju franczyzy. Drobne rzeczy, takie jak gwiazda skręciła kostkę i opuściła kilka tygodni, mogły zadecydować o różnicy.
W zeszłym sezonie rozstawioną z numerem 6 różnicą było 11 meczów, w których zabrakło awansu. Ten sezon będzie zupełnie inny. To świetne rozwiązanie dla fanów, którzy chcą się dobrze bawić, ale dla drużyn będzie to stresujące.


















