Migrant, który uciekł z hotelu dla uchodźców, przypłynął małą łódką i ujawnił, w jaki sposób został nauczony, jak manipulować brytyjskim systemem przetwarzania danych imigrantów.
Mężczyzna z Albanii powiedział, że otrzymał szczegółowe informacje od krewnych mieszkających już w Wielkiej Brytanii, którzy zorganizowali jego podróż.
Wsiadł na małą łódkę u wybrzeży Francji, niedaleko Dunkierki, i przedostał się na wody brytyjskie. Podróż trwała wiele godzin, zanim został uratowany przez brytyjską straż graniczną, która zabrała go do Wielkiej Brytanii.
„Straż Graniczna przetransportowała nas do ośrodka zatrzymań w Kent” – powiedział Expressowi. „Zatrzymaliśmy się tam na 48 godzin, a potem zakwaterowano nas w hotelu, ponieważ ludzie przyjeżdżali cały czas.
„Wyszedłem z hotelu niemal natychmiast po przyjeździe. Potem spotkałem się z kuzynami i to było wszystko.”
Migrant wyjaśnił, że już przed przybyciem do Wielkiej Brytanii wiedział, że przeniesienie do hotelu będzie dla niego doskonałą okazją do ucieczki.
„Powiedziano nam o procedurach. Co musimy zrobić, gdzie będziemy mieszkać i kiedy będzie właściwy moment, aby wyjechać” – dodał.
Od tego czasu spędził lata w Wielkiej Brytanii, podejmując się prac na czarnym rynku i unikając władz.
Lęk przed demaskacją nigdy go nie opuszcza, ale rozważa go na tle znacznych korzyści finansowych.
„Tutaj w Anglii trzeba pracować co najmniej pięć lub sześć dni w tygodniu, oczywiście w Albanii też jest OK, jeśli pracujesz na pełen etat, ale tutaj w Wielkiej Brytanii pracy jest więcej, jest bardziej stabilna i lepiej płatna” – powiedział.
„Oczywiście są też minusy. Będąc bez odpowiedniej dokumentacji mam trudności z podróżowaniem, jest ciągły strach przed złapaniem.
„Na koniec trzeba zrobić rachunek, czy pozytywy przeważają nad negatywami? Wynik jest różny dla różnych osób, dla niektórych jest tego wart, dla innych niekoniecznie.”
Jedno jest dla niego jasne: więcej osób będzie kontynuować podróż, bez względu na to, jak wysokie będzie ryzyko. Chociaż przerażało go doświadczenie podróży małą łodzią, nie zrobiły na nim wrażenia wysiłki podejmowane we Francji, aby powstrzymać przeprawy.
„Mogę mówić tylko na podstawie własnego doświadczenia” – dodał. „Policja mogła nas zatrzymać w różnych momentach mojego pobytu w lesie (obóz w pobliżu plaż Dunkierki), ale wydawało mi się, że po prostu strzegli nas z daleka.
„To powiedziawszy, słyszałem od niektórych facetów, że zostali zatrzymani przez policję. (Ale) według mojego doświadczenia policja nam nie przeszkadzała.”


















