Romantyczne wieczory przy jedzeniu najlepszych potraw na świecie z uroczymi Włochami, na tle bogatej historii i kultury – tego właśnie oczekiwała Chelsea Arganbright, kiedy po raz pierwszy przeprowadziła się do Rzymu.
Jednak w zjadliwej krytyce, która może oburzyć dumnych Włochów, 36-latka wyjawiła, dlaczego jej marzenie o Dolce Vita okazało się bardziej żywym koszmarem, w którym rozczarowała ją słynna kuchnia, zniechęciła ją „przyczepność” mężczyzn i zawyżyła cenę ze strony amerykańskich turystów.
Projektant brandingu luksusowych hoteli z Londynmieszkał SydnejAustralia, ale wkrótce znudziła jej się „brak kultury i intelektualnej stymulacji” w Down Under i zdecydowała się przeprowadzić do Europy.
Zamiast jednak wrócić do rodzinnego miasta, Chelsea spakowała całe swoje życie do trzech walizek i złożyła wniosek o wizę Digital Nomad w Włochya jej muzą jest Audrey Hepburn z „Rzymskich wakacji”.
Jednak włoska stolica w dużej mierze nie zrobiła wrażenia, nie dostarczając ani kuchni, ani zalotników – a liczba amerykańskich gości, którzy co tydzień przybywają do miasta, również zrujnowała malowniczy ideał projektanta.
Chelsea powiedziała The Daily Mail, jak „wielu kobietom łamie się tutaj serce, ponieważ oczekują czegoś innego”.
Dodała: „Znałam wielu przyjaciół, którzy byli podekscytowani randkowaniem z Włochami, ale bardzo szybko się zniechęcili.
Dla wielu Brytyjczyków pomysł wykorzenienia swojego życia i wyjazdu za granicę to tylko marzenie, ale Chelsea Arganbright (na zdjęciu) zamieniła swoją fantazję w rzeczywistość, przeprowadzając się z Londynu do Rzymu przez Sydney
„Ludzie, którzy się tu przeprowadzają, powiedzą, że nie będą już nawet umawiać się z Włochami, będą po prostu trzymać się innych emigrantów, ponieważ kiedy korzystasz z aplikacji randkowej i zaczynasz z kimś rozmawiać, oczekują, że będziesz rozmawiać z nimi bez przerwy.
A potem, jeśli wymienicie się numerami, ale nie odpiszecie w ciągu dwóch godzin, powiedzą: „Co się stało? Gdzie byłeś? Nie jesteś zainteresowany?”
„W Wielkiej Brytanii można by pomyśleć: ten facet to prześladowca albo ma problem. Mogą być czarujący, powiedzą wszystko, co właściwe, a potem ich zainteresowanie może osłabnąć równie szybko, jak się pojawiło. To bombardowanie miłością i trochę oświetlenia gazowego.
Być może jeszcze bardziej zaskakujące było to, że Chelsea poczuła się rozczarowana słynną włoską kuchnią.
Brak opcji bezglutenowych i słaba różnorodność potraw również znudziły Chelsea i nawet słynna w kraju kawa nie była w stanie jej przekonać.
„Uwielbiam matcha latte i w Sydney kupiłbym matcha latte za 5 dolarów (2,44 funta), ale tutaj płacę 5 euro (4,35 funta).
I chociaż Rzym jest powszechnie uważany za ośrodek oferujący jedzenie światowej klasy, Chelsea stwierdziła, że w mieście nie ma wielu świetnych restauracji, a jedynie „drogie sieci”.
Wyjaśniła, że w jej supermarkecie „nie jest dużo taniej niż w Australii” i według niej ceny wzrosły ze względu na dużą liczbę turystów.
Marząca o romantycznym dolce vita, specjalistka ds. projektowania marki luksusowego hotelu (na zdjęciu) spakowała całe swoje życie do trzech walizek i w październiku 2024 r. zamieszkała w stolicy Włoch
Jednak starożytna metropolia szybko zamieniła się w koszmar dla 36-latka (na zdjęciu)
„To zależy, gdzie to jest, ale mam wrażenie, że w niektórych miejscach znacznie podniesiono ceny, bo wiedzą, że przyjeżdżają turyści” – powiedziała.
Chelsea wyjaśniła również, że według niej jedzenie było nie tylko rozczarowujące, ale także nie zawsze odpowiednie dla jej diety bezglutenowej i bezmlecznej.
Opisała, że próba jedzenia tradycyjnych rzymskich potraw, takich jak cacio e pepe, jest prawie niemożliwa.
„Nie jest łatwo znaleźć autentyczne jedzenie dobrej jakości. Znalezienie tych dwóch rzeczy razem jest prawie niemożliwe.
„Chciałbym po prostu wyjść i znaleźć kawałek ryby lub kawałek kurczaka, ale oni (restauracje) dodają do wszystkiego ser, a ja po prostu chcę czegoś zdrowego, więc w końcu dużo gotuję w domu, a potem wychodzę na lunch i napoje”.
Oprócz rozczarowujących scen randkowych i jedzenia, Chelsea określiła swój czynsz i rachunki jako „niewielką niespodziankę” i była zszokowana wysokością czynszu wynoszącego łącznie 1550 euro (1346 funtów) miesięcznie za dwupokojowe mieszkanie w dzielnicy Monteverde w Rzymie.
W Sydney ekspertka ds. marki płaciła za mieszkanie około 1600 dolarów australijskich, czyli równowartość 893 euro (775 funtów), i była zszokowana, gdy w stolicy Włoch zapłaciła ponad dwukrotnie więcej.
„To zdecydowanie się sprawdziło. Skończyło się na tym, że musiałem znaleźć współlokatora. Nigdy wcześniej nie miałam współlokatora, więc samo w sobie było to interesujące doświadczenie” – powiedziała.
Doświadczony podróżnik powiedział, że trudno jej cieszyć się nawykami australijskiego życia, w tym latte matcha (na zdjęciu) i siłownią
Chelsea zaczęła dzielić mieszkanie z Włochem, ale zamiast gorącego letniego romansu odkryła, że rzadko pomagał w domu i był tak bałaganiarski, że unikała go za wszelką cenę.
Powiedziała: „To było bardzo frustrujące, ponieważ starsi Włosi wciąż utknęli w przekonaniu, że sprzątanie to praca kobiety, więc było to bardzo trudne, ponieważ myłam podłogi i przez cały czas były tam naprawdę ciężkie ślady butów, w całej łazience, kuchni, wszędzie.
„W końcu powiedziałam: „proszę, czy możesz pomóc w sprzątaniu”, ale on po prostu odpowiadał: „to nie ja, nie zrobiłbym tego”, ale mam japońskie zasady dotyczące przebywania w pomieszczeniach zamkniętych, więc nawet nie noszę butów.
„Ciągle temu zaprzeczał, aż w końcu zrobił podłogi, ale skończyło się na tym, że opuścił mieszkanie przy przeprowadzce, po prostu umył naczynia i pomyślał, że to wystarczy.
„Chciałem Włocha, bo myślałem, że pomoże mi to w nauce języka, ale ostatecznie chciałem go za wszelką cenę unikać”.
Dla Chelsea spotkanie z włoską współlokatorką było tak frustrujące, że przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie zamieszka z nikim, i tak szybko, jak to możliwe, przeprowadziła się.
Powiedziała: „Nigdy więcej nie będę mieszkać ze współlokatorem. Ale to była dobra sytuacja, bo pozwoliła mi dowiedzieć się wiele o poruszaniu się po tej kulturze.
Strateg marki luksusowych hoteli również był zaskoczony wynagrodzeniami w Rzymie i stwierdził, że w Sydney i Londynie była bardziej stabilna finansowo.
Chelsea stwierdziła, że z Włochami trudno umawiać się na randki, dlatego trzymała się od nich z daleka, narzekając na „bombardowanie miłością” i „oświetlenie gazowe”
„Myślę, że biorąc pod uwagę koszty życia, jest tu dość drogo” – powiedziała. „W Sydney płacąc tak niską kwotę czynszu było wspaniale. A w Rzymie jest mniej możliwości lokalnego zarabiania pieniędzy.
W wyniku zmian w finansach osobistych Chelsea przyznała, że musiała dokonać kilku poświęceń, w tym zrezygnować z członkostwa w siłowni i trenera osobistego.
Powiedziała: „Bardzo zależy mi na zdrowiu i dobrym samopoczuciu, ale moje samopoczucie prawdopodobnie nieco się pogorszyło, ponieważ nie było mnie stać na takie rzeczy.
„W Sydney dwa razy w tygodniu chodziłem do kręgarza, raz lub dwa razy w tygodniu do lekarza pierwszego kontaktu, a co dziesięć dni korzystałem z masażu leczniczego.
„W tej chwili nie jest to dla mnie wykonalne we Włoszech, ponieważ nie ma tam takiej stabilności finansowej”.
Chelsea dodała, że udało jej się znaleźć w Rzymie siłownię, w której można było prowadzić zajęcia, które lubiła, ale stwierdziła, że płaci ceny w zachodnim Londynie za gorsze usługi i nie uważa, że jest to opłacalne.
Ekspert marki stwierdziła również, że kultura pracy była dla niej szokiem, opisała brak organizacji.
„W Australii wszystko jest wyluzowane, jest super wycieczkowo, ale zorganizowane, ale tutaj jest wyluzowane i zdezorganizowane” – powiedziała.
Projektant marki uznał, że wyluzowana kultura jest przytłaczająca i starał się zachować jak największą wydajność
„Ludzie mogą robić plany, a potem im się to nie udaje, albo idziesz na lunch w pracy, który trwa trzy godziny, a potem ustalam harmonogram spotkań i o 15:00 muszę je odwołać, ponieważ lunch wciąż trwa i nie mogę wyjść, ponieważ prawie nie rozmawialiśmy o tym, o czym właściwie mieliśmy rozmawiać.
„Ciepło i więź są cudowne, ale jednocześnie nie mam na to czasu – tyle razy mówiłem: „O Boże! Nie mam na to czasu!” – tego było całkiem sporo.
Dodała: „Te same rzeczy, które sprawiają, że ten kraj jest tak wspaniały, a ludzie tak wciągający, to te same rzeczy, które czasami sprawiają, że jest to naprawdę frustrujące”.
Chelsea ujawniła, że też nie znosi turystów, skarżąc się na liczbę amerykańskich gości, którzy co tydzień przybywają do starożytnej stolicy Włoch.
Powiedziała: „Kiedy próbujesz poruszać się po centrum Rzymu i widzisz hordy amerykańskich grup turystów, mogą one nie być świadome swojego otoczenia i europejskiego stylu życia – poruszania się po przestrzeni i zajmowania przestrzeni, a z Brytyjczykami jest zupełnie inaczej”.
Chelsea dodała, że miała trudności ze znalezieniem kawiarni i restauracji, które byłyby autentyczne, niedrogie, a jednocześnie luksusowe, i stwierdziła, że po prostu nie jest ich zbyt wiele.
Opublikowała post w grupie na Facebooku, prosząc o rekomendacje, i odkryła, że żaden z 5000 członków nie miał nic do dodania do swojej listy.
Powiedziała: „Zawsze nie wiem, dokąd się udać, to absolutnie niedorzeczne, jesteśmy w środku Rzymu, dlaczego znalezienie jakiegoś miejsca miałoby być trudne?”
„Są tylko dwa miejsca, w których można kupić dobrą miskę acai. Więc kiedy chcę nadrobić zaległości (z przyjaciółką), kończy się na tym, że jemy miskę acai w małym miejscu obok niej, które wciąż jest dość turystyczne.
„Nie ma jak w Londynie. Mógłbym wymienić miliard miejsc, które chciałbym odwiedzić, a które są tam tak piękne. Ale tutaj jest bardzo turystycznie, więc oznacza to, że wszystkie ceny są dość wysokie, a jakość nie jest świetna.
Dodała, że tęskni za swoimi ulubionymi londyńskimi knajpkami i markami oraz że nie udało jej się znaleźć nic tak pysznego jak Farm Girl w Notting Hill, znanej z koktajli i „zdrowych” brunchów.
Powiedziała: „Jest tylko kilka miejsc, ale nie ma takich miejsc jak Farm Girl w Notting Hill. Notting Hill Coffee Project, bardzo mi tego brakuje.
„Te małe miejsca, które są niezależne, naprawdę urocze i dobrze się w nich przebywa, naprawdę ciężko jest je znaleźć w Rzymie, więc myślę, że bardzo mi ich brakuje”.
Inne kawiarnie, które Chelsea pominęła, to Megan’s na High Street i Ottolenghi, a także restauracje wyróżnione gwiazdkami Michelin, w tym CORE by Claire Smyth.
Chociaż Chelsea nie była pod wrażeniem oferty rzymskich restauracji i barów, przyznała, że produkty z supermarketu były smaczne i dobrej jakości.
„Składniki, które można znaleźć, to piękne konserwy rybne, oliwki. Wszystkie produkty są naprawdę dobrej jakości, są naprawdę cudowne” – stwierdziła.
Chelsea jednak miała pewne pozytywne doświadczenia i stwierdziła, że miejscowi są przyjaźni i otwarci, i mimo że nie mówiła płynnie, udało jej się przetrwać.
„Miłą rzeczą u Włochów jest to, że jeśli spróbujesz powiedzieć dwa słowa po włosku, a oni będą wiedzieć, że jesteś obcokrajowcem, powiedzą: „och, dziękuję, świetnie mówisz po włosku”.
– Nawet nie musisz się starać, są w tym tacy mili. Brak znajomości języka nie stanowi problemu” – stwierdziła.
Jeśli chodzi o kolejny ruch Chelsea, rozważa północne Włochy lub miejsce bliżej granicy ze Szwajcarią, aby skorzystać z ich bardziej zorganizowanej kultury.


















