Zginął 11-letni brytyjski chłopiec, a 37-letni mężczyzna uważany za jego ojca (37 l.) nadal jest zaginiony po tym, jak wpadli w kłopoty podczas pływania na plaży w Maltawedług doniesień. Lokalne media sugerowały, że do przerażającego zdarzenia doszło w zatoce Ramla na Gozo we wtorek Maltański Wyspy, w poniedziałek po południu.
Mówiono, że byli na plaża z rodziną. Po kłopotach w wodach niedaleko popularnej plaży podjęto akcję ratowniczą.
Policja przybyła na miejsce wczoraj około 13:15.
Wkrótce potem siły zbrojne i Wydział Ochrony Ludności rozpoczęły intensywne poszukiwania przy użyciu pontonu i helikoptera, Słońce raporty.
Chłopiec został wyciągnięty z wody tego popołudnia i opatrzony na miejscu przez lekarzy, po czym przewieziony ambulansem do szpitala ogólnego w Gozo.
Według doniesień, wkrótce potem uznano go za zmarłego.
Trwają poszukiwania mężczyzny, który podobno był również obywatelem Wielkiej Brytanii.
Według informacji, według stanu na wtorek rano był zaginiony Czasy Malty. Wygląda na to, że nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia ich tożsamości ani tego, że są ojcem i synem.
Biuro Meteorologiczne wydało ostrzeżenie w związku z silnym wiatrem północno-zachodnim, który tego dnia nawiedził kraj.
Nie wiadomo, czy warunki pogodowe miały wpływ na tragedię.


















