Gdy Donalda Trumpa rozpoczął w kwietniu wojnę handlową z Chinami, grożąc cłami sięgającymi nawet 145%, chiński rząd oświadczył, że nigdy nie ugnie się przed szantażem i przyrzekł „walkę do końca”.
Pytanie teraz brzmi, czy konsensus osiągnięty pomiędzy Trumpem a Xi Jinpingiem w Busan w Korei Południowej oznacza, że walka rzeczywiście dobiegła końca, a jeśli tak, to na czyich warunkach.
Trump ocenił to spotkanie na 12 z 10.
Obie strony zdjęły ze stołu swoje najważniejsze broń, ale wydaje się to bliższe rozejmowi niż trwałemu pokojowi wyznaczającemu stabilne granice stosunków Chin z USA. Niemniej jednak widoczny jest zarys szerszych, długoterminowych stosunków dyplomatycznych, obejmujących zapowiedziane wzajemne wizyty każdego przywódcy w ciągu roku. To bardzo różni się od czego Chiny jastrzębie w Kongresie miały nadzieję, kiedy Trump dojdzie do władzy, i włączą dzwonki alarmowe po obu stronach nawy.
Jedną z trudności był brak sformułowania strategicznych celów Trumpa związanych z rozpoczęciem wojny handlowej – sfałszowano równowagę między ochroną tradycyjnej amerykańskiej produkcji, wyodrębnieniem branż opartych na nowoczesnych technologiach, kluczowych dla bezpieczeństwa narodowego USA, karaniem chińskich praktyk handlowych lub szerzej, ogólnie pokonaniem Chin jako zagrożenia konkurencyjnego. Stopniowo bitwa przekształciła się w umysłach niektórych administracji USA z wojny handlowej w geopolityczną próbę sił pomiędzy dwoma światowymi superpotęgami, próbę, która pozostawiła cały świat w oczekiwaniu na jej wynik.
W rezultacie było to burzliwe sześć miesięcy, obejmujących zmieniające się cła, ograniczenia eksportu, groźby i kontrargumenty, odroczenie i dochodzenia w sprawie monopoli, przeplatane pięcioma rundami rozmów handlowych toczących się w Madrycie, Londynie, Genewie, Sztokholmie i Kuala Lumpur, których kulminacją były dwie godziny bezpośrednich rozmów między Trumpem a Xi, czyli pierwsze spotkanie obu panów od 2019 r.
Przez większość kryzysu amerykańskie cła na chińskie towary wynosiły średnio 55%. Było to znacznie poniżej efektywnego poziomu całkowitego embargo wynoszącego 145%, któremu kiedyś zagroził Trump, ale wciąż było wystarczająco wysokie, aby stanowić poważny test warunków skrajnych dla odporności chińskiej gospodarki, który przeszedł pomyślnie.
To, co wyłoniło się z czwartkowego spotkania, będzie wymagało czasu na przetrawienie. W rzeczywistości jest to jedynie umowa ramowa i, jak odkrywa Kanada, umowy takie mogą zostać rozwiązane w każdej chwili. Co więcej, przy badaniu umów handlowych zwykle mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach, ale w przypadku umów handlowych z Trumpem diabeł często tkwi w braku szczegółów.
Większość z nich sprowadza się do powrotu do status quo. Chiny zgodziły się odłożyć o co najmniej rok potencjalnie paraliżujące nowe ograniczenia w eksporcie materiałów ziem rzadkich. Chiny po raz kolejny będą kupować amerykańską soję. Pekin zgodził się zrobić więcej, aby kontrolować eksport prekursorów chemicznych stosowanych do produkcji fentanylu, syntetycznego opioidu, który wywołał kryzys zgonów spowodowanych przedawkowaniem w Ameryce Północnej, co jest rzekomą przyczyną 20% ceł. W zamian Trump zgodził się zmniejszyć o połowę tę 20% opłatę, obniżając średnią amerykańskich ceł do 45%, czyli wciąż więcej niż w Indiach. Zawiesił także rozszerzone ograniczenia kontroli eksportu.
W samolocie powrotnym z Korei Południowej Trump wymijająco wspomniał o roli Stanów Zjednoczonych w rozluźnieniu wniosków licencyjnych na dostawy chipów sztucznej inteligencji Nvidii do Chin, twierdząc, że temat nowego najpotężniejszego chipa, Blackwell, nie pojawił się i jest to sprawa Chin i Nvidii. Jastrzębie bezpieczeństwa narodowego w Waszyngtonie będą to obserwować.
Warunki zbycia TikTok America przez chińską firmę ByteDance zostaną ogłoszone osobno, w tym wielkość ciągłego udziału ByteDance i kontrola nad algorytmem.
Zdaniem Trumpa także niesłuszne okazały się obawy, że może on opuścić Tajwan. Temat nie pojawił się, powiedział nieprawdopodobnie.
Co ważniejsze, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy obie strony dowiedziały się o wpływie i słabych stronach drugiej strony, a także o tym, która broń handlowa sprawdza się najlepiej. Dla Stanów Zjednoczonych niepokojący będzie zakres, w jakim Chiny były w stanie przekierować eksport kierowany do USA na inne rynki, głównie azjatyckie, po wejściu amerykańskich ceł. Ci, którzy przewidywali, że Chiny pogrążą się w kryzysie, otrzeźwieli, gdy giełda wzrosła o 34% w ujęciu dolarowym, czyli dwukrotnie więcej niż indeks S&P 500. Nadwyżka handlowa Chin będzie prawdopodobnie większa niż w roku ubiegłym. Tymczasem dane o inflacji w USA, napędzanej cłami, wzrosły do politycznie niebezpiecznego poziomu 3%.
Chińskie ograniczenia dotyczące zakupu amerykańskiej soi, wartej 12 miliardów dolarów (9,1 miliarda funtów), również okazały się skuteczne. W miarę jak Brazylia wypełniała lukę rynkową, sprowadziło to politycznie krytyczne interesy rolnictwa na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych w stronę ubóstwa.
Przede wszystkim po wrześniowej zmianie przepisów Departamentu Handlu USA, która według niektórych źródeł dodała 10 000 chińskich firm do waszyngtońskiej listy firm objętych sankcjami, Pekin wziął masowy odwet, rozszerzając zakres kontroli eksportu metali ziem rzadkich – elementów niezbędnych do produkcji zaawansowanych technologii, w tym samochodów, akumulatorów i sprzętu wojskowego.
Jeśli zostanie ono w pełni wdrożone, dałoby Chinom możliwość ograniczenia produkcji na całym świecie wszelkiego rodzaju produktów zależnych od jedynie niewielkich ilości pierwiastków ziem rzadkich pochodzących z Chin. Zakrojone na szeroką skalę kontrole, ogłoszone 9 października i mające wejść w życie na całym świecie w listopadzie, podkreśliły niepowodzenie Stanów Zjednoczonych w uwolnieniu się od swojego łańcucha dostaw od niemal monopolu Chin na rafinację tych produktów zawierających pierwiastki ziem rzadkich.
W śmiesznie obłudnej próbie zjednoczenia świata przeciwko „zastraszaniu” Chin, Jamieson Greer, przedstawiciel handlowy Ameryki, w dniu 15 października narzekał: „Oświadczenie Chin to nic innego jak przejęcie władzy w globalnym łańcuchu dostaw”. Ameryka odkryła, że prześladowców można zastraszyć, co mogła przewidzieć.
Według jednej relacji sekretarz skarbu Scott Bessant, badając nieuchronność przepaści, przekonał Trumpa, że cena konfrontacji okazała się zbyt wysoka, co doprowadziło obie strony do wzajemnego wycofania się w tym tygodniu.
Rozejm obowiązuje tylko przez rok, ale może to być korzystne dla Chin. Kupuje Xi czas, aby wyprzedzić Chiny w zakresie technologii przyszłości, w tym ekologicznych technologii i produkcji, które obecnie dominują w tej dziedzinie i stanowią centralny element nowego pięcioletniego planu gospodarczego.
Co równie ważne, Chiny mają nadzieję, że inne kraje będą postrzegać je jako odpowiedzialną i powściągliwą potęgę światową, która nie szuka konfrontacji, ale jest wystarczająco silna, aby przeciwstawić się amerykańskiemu przymusowi. W każdym razie zderzenie kultur przywództwa jest całkowite. Xi jest zwolennikiem wojny pozycyjnej, a Trump wojny manewrowej, w której instynkt zwycięża nad konsekwencją i strategią. Na razie wojownik pozycyjny wygrywa, a przynajmniej nie przegrywa.


















