Według zapowiedzi królewskich jest to jedno z najważniejszych wydarzeń, jakie w ostatnich dziesięcioleciach pojawiły się w Pałacu Buckingham. Andrzej, syn byłego monarchy, został formalnie pozbawiony tytułu książęcego, tytułu książęcego, stylu JKW i zaszczytów królewskich.
Nie wyszło to od Parlamentu, ale od jego własnego brata – króla.
Chociaż było to kwestią czasu, a nie tego, czy zostanie ogłoszona przyszłość Andrew, niewielu przewidywało, że zasłony opadną na każdy aspekt jego życia. Dla dumnego mężczyzny, który cieszy się urokami królewskiego życia, oświadczenie z wczorajszego wieczoru będzie naprawdę druzgocące.
To idzie o wiele dalej niż proszenie Andrzeja, aby dobrowolnie zrzekł się prawa do swego księstwa; nie wolno mu nawet kurczowo trzymać się tytułu księcia według wskaźnika urodzeń.
Przesłanie od króla jest jasne: nie jesteś już mile widziany w pobliżu królewskiej owczarni.
Stanowi to kulminację lat skandalów i Pałac będzie miał głęboką nadzieję, że raz na zawsze zakreśli granicę pod kroplówką skandalu.
Awantura Royal Lodge już nie istnieje; faktycznie został wygnany do Sandringham.
A Fergie? Jest sama.
Nie da się przecenić znaczenia tej decyzji, a końcowe brzmienie oświadczenia jasno pokazuje, jakie są priorytety króla i królowej, czyli ofiary i osoby, które przeżyły wszelkie formy przemocy.
Chociaż Andrew zawsze zaprzeczał jakimkolwiek wykroczeniom, źródła podają, że konieczne było podjęcie działań, aby odzwierciedlić jego poważne błędy w ocenie.
I chociaż zhańbiony członek rodziny królewskiej nie sprzeciwił się poważnemu postępowaniu, jest całkiem jasne, że nie miał w tej sprawie wyboru.
Książę Walii będzie zadowolony, że wiadomość dotarła tuż przed jego podróżą do Brazylii na coroczną ceremonię wręczenia nagród Earthshot, a Pałac ma nadzieję, że nie będzie już dalszej krytyki bierności i sytuacja wróci do normalnego trybu życia.
Jeśli chodzi o Andrew, wycofa się do Sandringham z ogonem podkulonym i rozpocznie nowe, spokojniejsze życie samotnie, z dala od ciekawskich oczu.


















