Flub 40-letnia Cecilia Romero, dni przed i po Halloween to nie tylko inne święta. To pora roku, kiedy może zabierać swoje dzieci na „cukierek albo psikus” do okolicy, z której pochodzi, i nawiązać do własnej przeszłości, kiedy jako mała dziewczynka chodziła świętować.

Pamięta lata ulic pełnych rodzin i dzieci, ulicznych sprzedawców sprzedających żywność i cempasúchil, nagietki, które bliscy umieszczają na ołtarzach z okazji Dnia Zmarłych – czyli Día de los Muertos – od 1 do 2 listopada.

Ale w tym roku sytuacja wygląda znacznie, znacznie inaczej – z powodu Naloty organów imigracyjnych i celnych (ICE). które mają miejsce w Chicago i okolicach od początku września.

„Bez wątpienia dzieje się tak z powodu ICE” – powiedział Romero. Odnosząc się do tego, jak JB Pritzker, gubernator stanu Illinois, bezskutecznie domagał się, aby: Administracja Trumpa wstrzymać działania związane z egzekwowaniem prawa imigracyjnego na weekend Halloween, który rozpoczął się w piątek, dodała: „Myślę, że ludzie po prostu się boją. To po prostu smutne, że dzieciom nie pozwala się bawić w dniu, w którym powinny (dzieci)”.

W chicagowskich dzielnicach Pilzno i ​​Little Village HalloweenWszystkich Świętych przypadających 1 listopada oraz Día de los Muertos wspólnie odgrywają ważną rolę w jednoczeniu społeczności, aby wspólnie świętować, opłakiwać i modlić się. W tym roku, w obliczu egzekwowania prawa i nalotów ICE, uroczystości były znacznie bardziej stonowane. Przez całe lata korytarze 18. ulicy w Pilźnie i 26. ulicy w Little Village były pełne ludzi. Te same korytarze były znacznie bardziej puste godzinami, gdy z tej okazji w piątek rozpoczynał się weekend Halloween.

Pomimo prośby Pritzkera, aby umożliwić rodzinom świętowanie Halloween, 25 października w Old Irving Park agenci federalni wypuścili w wyniku incydentu gaz łzawiący. co doprowadziło do odwołania parady Halloween. Według sąsiadów w pobliżu gimnazjum Chute w piątek działania ICE w Evanston wymknęły się spod kontroli. Według nich agenci federalni użyli gazu pieprzowego i aresztowali trzech obywateli USA NBC5 w Chicagow sprawie zarzutów „przemocy wobec organów ścigania”.

Marco DeSantiago (49 l.) dorastał w południowej części Chicago, ale od 12 lat zabiera swoje dzieci do Pilzna na uroczystości Halloween. I powiedział, że tym razem zmieniony ton biesiady był uderzający.

„Myślę, że duża różnica w tym roku polega na tym, że można po prostu poczuć smutek” – powiedział DeSantiago. „To ponury nastrój, czujemy to osobiście, widziałem to po twarzach ludzi. To nie jest radosna okazja.

„W pewnym sensie robisz to, żeby wszystko dobrze się układało dla dzieci, ale myślę, że wszyscy są smutni i zdenerwowani”.

Powiedział, że w ubiegłych latach drzwi coraz większej liczby firm i ludzi były otwarte dla „cukierków albo psikusów” – na ulicach było więcej ulicznych sprzedawców, a atmosfera była radośniejsza i bardziej uroczysta.

Zamiast tego wydawało mu się, że jest to bardziej uroczysta okazja, powiedział i dodał: „To zdecydowanie inne uczucie”.

Agenci federalni zatrzymują dwóch mężczyzn pracujących w domu w dzielnicy Edison Park w dniu 31 października 2025 r. w Chicago, Illinois. Zdjęcie: Jamie Kelter Davis/Getty Images

Na pobliskich boiskach piłkarskich należących do kościoła katolickiego i szkoły św. Prokopiusa co roku odbywały się uroczystości Día de los Muertos, podczas których zwykle prezentowano bogato zdobione ołtarze ze zdjęciami zmarłych bliskich. Trybaci mieli swoje ulubione przekąski i przedmioty, które posiadali – różańce lub torby, a nawet krem ​​do twarzy Ponda oraz kultowe pomarańczowe nagietki, w niektórych przypadkach zastępujące plastikowe odpowiedniki, a także świece wotywne, zdobione czaszki, a także wiele przedstawień Matki Boskiej.

Jednak niższa niż zwykle frekwencja była oczywista dla tych, którzy poszli.

„Będzie tłoczno od popołudnia do samego końca, jakby ludzie wchodzili i wychodzili, więc z pewnością widać zmianę lub zmianę – ale nie sądzę, żeby miało to związek z (brakiem) motywacji lub miłością do świąt” – powiedziała Isabel Hernández, lat 27, która siedziała obok misternie zdobionego ołtarza swojej babci Lorenzy Hernández. „Myślę, że jest to raczej część obecnego strachu przed… tym, co dzieje się w mieście, na wsi”.

Hernández jest szczególnie smutny z powodu osób, które być może opłakują niedawną stratę, ale ze względu na naloty ICE mogą nie czuć się wystarczająco komfortowo i bezpiecznie, aby móc świętować z innymi lub uczestniczyć w tradycjach.

„Nie sądzę, że żałoba kiedykolwiek tak po prostu zniknie, ale myślę, że z czasem trzeba po prostu zagoić się… lub móc ją bardziej kontrolować” – powiedziała. „Nie mogę sobie nawet wyobrazić tych, którzy niedawno kogoś stracili… co przeżywają, widząc, jak ludzie świętują, a potem nie mogą świętować z innymi. Myślę, że to naprawdę trudne.”

Mama Hernández, Cecilia, powiedziała, że ​​dla niej i jej bliskich ważne było, aby pomimo wszechogarniającego smutku kontynuowali tradycyjne uroczystości.

„Jedno z pytań brzmiało: «Czy powinniśmy zorganizować to wydarzenie?»” – powiedziała 52-letnia Cecilia. „Osobiście pomyślałem: «Tak, zróbmy to», ponieważ nie chcemy, aby to, co dzieje się z ICE, nam to odebrało”.

Romero chce po prostu nadal świętować tak, jak dawniej. „Mam nadzieję, że ICE odejdzie” – powiedziała. „Nie chcemy ich tutaj. Nie potrzebujemy ich tutaj. Wiesz, nasze miasto – i myślę, że nasz kraj – radzi sobie całkiem nieźle bez ich przybycia. „

Source link