
Szok wywołany śmiercią Alexa Salmonda odbija się echem w każdym zakątku brytyjskiej polityki.
Nie było osoby zaangażowanej w życie polityczne ostatnich trzydziestu lat, która nie znałaby jego nazwiska i dokonań.
Salmond, postać z Marmite, zdania są podzielone.
Jednak szanowano go jako giganta, który odegrał kluczową rolę w przeprowadzeniu referendum w sprawie niepodległości Szkocji w 2014 roku.
„Postać monumentalna” – premier wśród hołdujących byłemu pierwszemu ministrowi
Nawet jego najostrzejsi krytycy z trudem bagatelizują fakt, że w 2011 roku w Holyrood utworzył rząd większościowy.
Szkocki parlament to miejsce stworzone, aby uniknąć przejęcia całkowitej kontroli przez jedną partię, ale jego monumentalne zwycięstwo wyborcze stało się katalizatorem zdobycia szacunku ze strony konserwatywnego premiera Davida Camerona, który ostatecznie zgodził się pozwolić Szkocji głosować w sprawie swojej konstytucyjnej przyszłości.
Zamiast siedzieć na tylnym siedzeniu po odejściu z biura, Alex Salmond nie mógł otrząsnąć się z tkwiącego w nim showmana.
Pławił się w świetle reflektorów. Rozkwitł na scenie w Edinburgh Fringe i kontrowersyjnie podpisał umowę na emisję programu w telewizji Russia Today.
Jego decyzje podjęte w ostatnich latach wywołały ostry konflikt ze starą towarzyszką Nicolą Sturgeon i doprowadziły do rozłamów w SNP.
Była to niezwykła sprzeczka, która rozegrała się publicznie i wywiera wpływ do dziś, ponieważ zagorzali nacjonaliści odwrócili się od SNP i dołączyli do nowo utworzonej partii Alba pana Salmonda.
Przeczytaj więcej:
Nekrolog: Polityczny tytan, którym był Alex Salmond
Nie żyje były pierwszy minister Szkocji Alex Salmond
W zeszłym miesiącu rozmawiałem przez telefon z byłym pierwszym ministrem o jego nadziei, że wyrazi swoje uczucia, że „ciemne siły” chciały go obalić w rządzie Szkocji mniej więcej w czasie, gdy pojawiły się zarzuty o niewłaściwe zachowanie na tle seksualnym.
Salmond został oczyszczony z wszelkich zarzutów przez ławę przysięgłych w Edynburgu w 2020 roku.
Powiedział mi jednak, że sprawy są niedokończone i istnieją twierdzenia o spisku mającym na celu jego obalenie. Ostatecznie wierzył, że pewnego dnia „prawda wyjdzie na jaw”.
W ostatnim czasie stał się solą w oku szkockiego rządu, który jego zdaniem nie udało mu się wystarczająco mocno nakłonić do zorganizowania drugiego referendum w sprawie niepodległości.
Zawsze optymista, 69-latek zawsze miał błysk w oku i historię na każdą okazję.
Chichotał w ten swój słynny sposób, opowiadając historie z czasów sprawowania urzędu przy niemal każdej okazji, kiedy ktoś mógł go wysłuchać.
Pozostawia ogromną lukę w przyszłości ruchu niepodległościowego, a świadectwem jego dziedzictwa jest fakt, że przedstawiciele wszystkich kolorów politycznych składają hołd komuś, kto był niewątpliwie bardzo szanowany.
