Waj, w 2011 roku Marc Andreessen, inwestor kapitału wysokiego ryzyka z aspiracjami bycia intelektualistą publicznym, opublikował esej zatytułowany „Dlaczego oprogramowanie pożera świat”, przewidujący, że kod komputerowy przejmie duże obszary gospodarki. Wydaje się, że trzynaście lat później oprogramowanie przebija się także przez środowisko akademickie. Jest to w każdym razie jeden z możliwych wniosków, jakie można wyciągnąć z faktu, że informatyk Geoffrey Hinton podziela prognozę na rok 2024 Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki z Johnem Hopfieldem i że informatyk Demis Hassabis dzieli połowę Nagroda Nobla w dziedzinie chemii z jednym ze swoich kolegów z DeepMind, Johnem Jumperem.
Nagroda dla Hassabisa i Jumpera była w pewnym sensie przewidywalna, bo zbudowali maszynę – AlphaFold2 – umożliwia badaczom rozwiązanie jednego z najtrudniejszych problemów biochemii: przewidywania struktury białek, elementów budulcowych życia biologicznego. Ich maszyna była w stanie przewidzieć strukturę praktycznie wszystkich 200-milimetrowych białek zidentyfikowanych przez naukowców. To więc wielka sprawa – dla chemii.
Ale Hinton nie jest fizykiem. Rzeczywiście, kiedyś był przedstawiony na konferencji naukowej jako ktoś, kto „nie powiodło się w fizyce, porzucił psychologię, a następnie dołączył do dziedziny, która nie ma żadnych standardów: sztucznej inteligencji”. A po ukończeniu studiów przez rok pracował jako stolarz. A jednak to on znalazł metodę („propagacja wsteczna”), który umożliwia sieciom neuronowym uczenie się, co było jednym z dwóch kluczy, które odblokowały uczenie maszynowe i wywołały obecny maniakalny rozwój sztucznej inteligencji. (Drugim był wynalazek model transformatora przez badaczy Google w 2017 r.).
Gdzie jednak w tym wszystkim fizyka? Pochodzi od Hopfielda, z którym Hinton dzieli nagrodę. „Sieci Hopfielda i ich dalszy rozwój, zwany maszynami Boltzmanna, opierały się na fizyce” – wyjaśnił Hinton człowiekowi z New York Timesa. „Sieci Hopfielda wykorzystywały funkcję energii, a maszyna Boltzmanna wykorzystywała pomysły z fizyki statystycznej. Zatem ten etap rozwoju sieci neuronowych rzeczywiście zależał – w dużej mierze – od pomysłów zaczerpniętych z fizyki.”
Więc wszystko w porządku. Jednak media często opisują Hintona jako „ojca chrzestnego sztucznej inteligencji”, co ma nieco złowieszczy wydźwięk. Prywatnie jest jego przeciwieństwem: wysoki, sympatyczny, uprzejmy, inteligentny i obdarzony cierpkim, a czasami zjadliwym dowcipem. Zapytany przez Cade’a Metza o reakcję, gdy dowiedział się o nagrodzie, odpowiedział, że był „zszokowany, zdumiony i oszołomiony”, co, jak sądzę, twierdzi większość ludzi. Jednak w 2018 roku podzielił się nagrodą Turinga – informatycznym odpowiednikiem Nagrody Nobla – z Yoshuą Bengio i Yannem LeCunem za ich pracę nad głębokim uczeniem się. Dlatego zawsze był w najwyższej lidze. Tyle, że w informatyce nie ma nagrody Nobla. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki oprogramowanie pożera świat, może to powinno się zmienić.
Istnieje stary dowcip, że kluczem do zostania laureatem Nagrody Nobla jest „żyć dłużej” niż twoi rywale. Hinton, obecnie 77-letni, wyraźnie to zauważył. Ale tak naprawdę najbardziej godną podziwu rzeczą w nim jest upór, z jakim nadal wierzył w potencjał sieci neuronowych jako klucza do sztucznej inteligencji długo po tym, jak pomysł ten został zdyskredytowany przez dyscyplinę. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki funkcjonuje środowisko akademickie, zwłaszcza w tak szybko rozwijającej się dyscyplinie, jak informatyka, wymagało to wyjątkowej determinacji i pewności siebie. Być może tym, co podtrzymywało go na duchu w tych mroczniejszych chwilach, była myśl, że jego prapradziadkiem był George Boole, XIX-wieczny matematyk, który wynalazł logikę leżącą u podstaw Wszystko tych cyfrowych rzeczy.
Myśli się także o wpływie, jaki nagroda wywiera na ludzi. Kiedy rozeszła się wieść o nagrodzie Hintona, pomyślałem o Seamusie Heaneyu, który otrzymał nagrodę literacką w 1995 roku. Opisał to przeżycie jako „jak uderzenie przez głównie łagodna lawina”. Zauważ, że „w większości”: jedną z konsekwencji Nagrody Nobla jest to, że zwycięzcy natychmiast stają się własnością publiczną, której każdy i jego pies chcą kawałek. „Obecnie jedyne, co robię, to „pojawianie się”” – Heaney napisał z rezygnacją do przyjaciela w czerwcu 1996 r. „Jestem funkcją rozkładów jazdy, a nie agentem siebie. I tak będzie jeszcze przez tygodnie i miesiące… Niezależnie od tego, jaki ostatecznie będzie efekt sztokholmski, jego natychmiastowym skutkiem będzie chęć rzucenia pracy i rozpoczęcia od nowa we własnej osobie (we własnej osobie).”
A więc… Notatka dla Geoffa: wielkie gratulacje. I zachowaj kontrolę nad swoim kalendarzem.
Co czytałem
Rozmawiaj w ten sposób
Czy rozmowa z botem jest rozmową? jest wspaniały Nowojorczyk esej przez historyka Jill Lepore o jej interakcjach z GPT-4o, tryb Advanced Voice.
Ciekawe czasy…
2 października 2024 r. Ta konkretna kwestia niezastąpionego bloga Substack Heather Cox Richardson to perełka.
Prawdziwy przewracacz stron
Elitarni studenci, którzy nie potrafią czytać książek, to: intrygujący raport w atlantycki przez Rose Horowitch.
