Downing Streetnagły i brutalny atak na Wesa Streetinga opuścił rząd, Praca W partii i Westminster zamieszanie. Ale nie jestem do końca pewien dlaczego.

Kadencja premiera faktycznie dobiegła końca od czerwca, kiedy jego parlamentarzyści zwrócili się przeciwko niemu i odrzucili reformy opieki społecznej, które stanowiły centralny punkt programu fiskalnego i politycznego jego administracji.

Od tego momentu na ścianie wisiały napisy od jego backbencherów. A oni mu mówili: „Dziękuję za wygraną w wyborach. A teraz zrób jedno.

Choć tak naprawdę wątpliwości co do przywództwa Starmera zaczęły narastać znacznie wcześniej. The Sue Gray spadek. Ciągłe podróżowanie po świecie. Brak wyznaczenia jasnego kierunku politycznego. Suitgate. Fiasko mowy „wyspy obcych”. Wypadek samochodowy czyli strategia gospodarcza rządu. Albo brak strategii.

To, czego obecnie jesteśmy świadkami, jest początkiem gry końcowej Keira Starmerazaciemnione i coraz bardziej pozbawione steru przywództwo naszego narodu. Z jednej strony darzę go pewną sympatią oraz jego niezdarnych i nieobliczalnych doradców. Dziś rano parlamentarzyści Partii Pracy w rozgłośniach radiowych potępiają numer 10 za bezczelność wypowiadania się przeciwko ministrowi zdrowia Wesowi Streetingowi. Mimo że ci sami parlamentarzyści spędzili lato otwarcie wyrażając swoją pogardę dla premiera i jego operacji na Downing Street.

Ale gra to gra. A zaczęło się na dobre w zeszłym tygodniu od pozornie nieszkodliwego tweeta Ministra Zdrowia. W kilka godzin po zwycięstwie radykalnego socjalisty w wyborach na burmistrza Nowego Jorku Streeting wziął się w garść Świergot GŁOSZENIE: „Inspirująca kampania i zwycięstwo Zohrana Mamdinaniego w Nowy Jork. Lekcje dla postępowców na całym świecie.

Ta prośba o „wyciągnięcie wniosków” została odebrana przez doradców Starmera – słusznie – jako słabo zawoalowana krytyka kiepskiego występu premiera. Jak również niesubtelne ćwiczenie Streetinga polegające na pokazaniu pewnej postępowej kostki działaczom Partii Pracy.

Gra końcowa na stanowisku premiera Keira Starmera rozpoczęła się na dobre w zeszłym tygodniu od pozornie niewinnego tweeta sekretarza zdrowia Wesa Streetinga (po lewej), pisze Dan Hodges

Gra końcowa na stanowisku premiera Keira Starmera rozpoczęła się na dobre w zeszłym tygodniu od pozornie niewinnego tweeta sekretarza zdrowia Wesa Streetinga (po lewej), pisze Dan Hodges

Tweet spowodował, że Streeting otrzymał publiczną naganę od szefa sztabu Sir Keira, Morgana McSweeneya

Tweet spowodował, że Streeting otrzymał publiczną naganę od szefa sztabu Sir Keira, Morgana McSweeneya

Rezultatem było wściekłe publiczne uderzenie Streetinga ze strony Morgana McSweeneya, szefa sztabu Sir Keira. Jeśli Streeting – lub jakikolwiek inny pretendent – ​​próbowałby pozbawić premiera stanowiska, Starmer będzie z nim walczyć zawzięcie, poinformowano dziennikarzy. Jakikolwiek ruch przeciwko niemu również zakłóciłby rynki i potencjalnie przyspieszył kryzys finansowy.

Dziś w całym parlamencie panuje powszechne niedowierzanie w związku z niezdarnością ataku McSweeneya. Ale jego krytycy nie mają racji. Najstarszy doradca premiera ma w tym doświadczenie. Wiedział dokładnie, jaką furorę wywoła.

Jednak McSweeney osiągnął punkt, w którym czuje, że nie ma nic do stracenia. Wewnątrz nr 10 wiedzą, co ich czeka. Budżet za dwa tygodnie okaże się polityczną katastrofą. Kiedy okaże się, że Reeves i Starmer okłamali Wielką Brytanię, obiecując nie podnosić podatków dla pracowników, McSweeney w pełni zdaje sobie sprawę, że on i jego szef dojdą do punktu, z którego nie będzie już odwrotu – i że będzie to kwestia tego, kiedy, a nie czy spiskowcy przeprowadzą się.

A więc tak to się rozegra. Starmer – zgodnie ze swoim sposobem działania – zdecyduje, że musi poświęcić McSweeneya w ostatniej, desperackiej próbie ratunku. Rzeczywiście, wśród parlamentarzystów, a nawet niektórych sojuszników McSweeneya, panuje obecnie świadomość, że będzie musiał rzucić się na miecz. „Toast Morgana” – przyznał mi jeden. „McSweeney musi odejść” – zgodził się wpływowy backbencher.

I zrobi to. Ale to nie zatrzymuje krwawienia. Ponieważ odprawa McSweeneya, skupiająca się na Streetingu, skutecznie dała wszystkim pozostałym kandydatom na przywódców pozwolenie na ucieczkę z ukrycia. W ciągu najbliższych kilku dni zobaczymy serię pełnych dobrych intencji artykułów, bardziej smutnych niż złych, wywiadów i przemówień burmistrza Manchesteru Andy’ego Burnhama, zdefenestrowanej byłej premier Angeli Rayner, nowej minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood i fanatyka energii Eda Milibanda.

Tymczasem Streeting będzie rozkoszował się krytyką i spróbuje spokojnie wznieść się ponad całą sprawę za pomocą własnych wywiadów, w których pobożnie oświadczy, że nie przewiduje żadnych okoliczności, w których rzucałby wyzwanie Keirowi Starmerowi i że skupia się wyłącznie na zdrowiu i dobrobycie obywateli.

Burmistrz Manchesteru Andy Burnham należy do osób, które, jak się uważa, mogą stanowić wyzwanie dla przywództwa Partii Pracy

Burmistrz Manchesteru Andy Burnham należy do osób, które, jak się uważa, mogą stanowić wyzwanie dla przywództwa Partii Pracy

Ale w rzeczywistości kampania mająca na celu zastąpienie Starmera rozpocznie się na dobre. I chociaż dla nas, obserwatorów Westminsteru, może to być wspaniałym widowiskiem sportowym, dla kraju będzie to katastrofa. Ponieważ od chwili obecnej do dnia, w którym Sir Keir zostanie ostatecznie usunięty, nikt w rządzie nie będzie kibicował krajowi.

Ministrowie i parlamentarzyści skupią się teraz wyłącznie na sukcesji przywództwa swojej partii. A ci, którzy aspirują do zastąpienia Sir Keira, są świadomi tej prostej rzeczywistości politycznej. Myśli, aspiracje i życzenia Brytyjczyków są teraz nieistotne. Aby zostać premierem, muszą się jedynie skupić na myślach, aspiracjach i życzeniach – nie wspominając o głosach – działaczy laburzystów, którzy wybiorą następcę Starmera.

Tak więc w ciągu następnych tygodni i miesięcy będzie wyglądało zarządzanie krajem stać się niczym więcej niż tłem dla nieoficjalnej i coraz bardziej kłótliwej kampanii przywództwa Partii Pracy. Polityka publiczna będzie oceniana i kształtowana przez pryzmat tego, czy będzie atrakcyjna dla członków Partii Pracy, a nie szerzej rozumianego kraju. I w ten sposób Wielka Brytania rozpocznie powolny, nieubłagany i ostatecznie katastrofalny dryf na lewicę.

Wszystko to sprawi, że Keir Starmer stanie się jedynie pasażerem pozostałości jego niefortunnej podróży politycznej.

W zeszłym tygodniu był moment, który doskonale podsumował obecny stan jego premiera. Podczas gdy reszta rządu starała się powstrzymać skutki błędnego zwolnienia z więzienia innego zagranicznego przestępcy seksualnego, zespół ds. mediów premiera zamieścił w mediach społecznościowych post ze szczytu klimatycznego COP-30 w Brazylii. Przedstawiał Sir Keira wędrującego samotnie – i dla nieżyczliwego oka, całkowicie zagubionego – przez las deszczowy. Jak powiedział mi jeden z pastorów: „To tak, jakby się poddał. Niemal niemożliwe jest już skupienie się na sprawach krajowych. Jedyne, co go naprawdę interesuje, to sprawy zagraniczne.

Wiele mówi się o tym, że polityczny upadek Starmera może być nieuchronny. Niektórzy parlamentarzyści mówią teraz, że jeśli sprzeciw wobec budżetu będzie tak duży, jak niektórzy przewidują, może on zostać nawet wypchnięty po tej stronie świąt Bożego Narodzenia.

Sojusznicy Streeting nawołują do szybkich działań, ponieważ uważają, że szybki konkurs uniemożliwi Andy’emu Burnhamowi – postrzeganemu jako główny pretendent Streetinga – zdobycie mandatu w parlamencie, którego potrzebuje, aby kandydować.

Ale to jest fantastyczne myślenie. McSweeney zostanie złożony jako niezbędna ofiara, parlamentarzyści Starmera zostaną na chwilę uspokojeni, będzie mowa o kolejnym wznowieniu i zresetowaniu.

A potem proces zacznie się od nowa. Westminsterski taniec śmierci. Starmer się potknie, wataha się zbierze. Znowu się potknie, stado się zbliży. Potknie się po raz ostatni. Paczka rzuci się.

Momentem rozliczenia będą przyszłoroczne wybory samorządowe. Ale pozostało do nich sześć długich miesięcy. Sześć miesięcy, podczas których Wielka Brytania będzie skutecznie przetrzymywana dla okupu przez bratobójczych parlamentarzystów Partii Pracy.

Wszyscy wiedzą, jak to się teraz skończy. Najlepszą rzeczą, jaką mogli zrobić – zarówno dla Sir Keira, jak i dla kraju – to zająć się tym i wybawić nas wszystkich z naszej niedoli.

Source link