Rachel Reeves kończy prace nad swoim drugim budżetem. Nie możemy powiedzieć na pewno, co się w nim kryje, ale jedno jest pewne. Nie spodoba nam się to. Wygląda na to, że jest gotowa podnieść mnóstwo podatków, nie robiąc nic, by zapanować nad wydatkami publicznymi. Jedyne, na co możemy mieć nadzieję, to to, że nie zakończy się to kryzysem na rynku walutowym i nie będzie kursować na funcie szterlingu.

Poziom podatków jest już najwyższy od drugiej wojny światowej, ale parlamentarzyści Partii Pracy odmawiają cięć wydatków publicznych. Reeves nie może pożyczyć więcej bez wywołania paniki na rynkach obligacji, więc jedyne, co pozostało, to kolejne ściąganie podatków. I właśnie tyle otrzymamy, w wysokości około 30 miliardów funtów.

Cięcia zasiłku Cash ISA, bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące podatku od spadków, podwyżka podatku paliwowego oraz naloty na domy, emerytury i Bóg jeden wie, co jeszcze jeszcze leżą na stole.

Po prawie pół roku spekulacji mam dość. Zamiast zgadywać, co zrobi, oto trzy rzeczy, które POWINNA zrobić.

Niestety, żadne z nich nie jest prawdopodobne.

1. Axe podatek gruntowy opłaty skarbowej. Opłata skarbowa to prawdopodobnie najgorszy podatek, jaki ma Wielka Brytania. Kto pomyślał, że dobrym pomysłem jest pobieranie od ludzi opłat w wysokości tysięcy, a czasem dziesiątek tysięcy, za każdym razem, gdy chcą się przeprowadzić? Jakby przeprowadzka nie była już wystarczająco droga.

Opłata skarbowa ogranicza mobilność. Zatrzymuje rodziny w małych domach, osoby starsze w dużych domach, a pracowników na nieodpowiednich stanowiskach.

Tak, przynosi ponad 9 miliardów funtów rocznie, ale prawdziwe straty dla skarbu państwa w wyniku złomowania byłyby o połowę mniejsze. Usuniecie podatku, a ludzie będą się przeprowadzać, budowniczowie będą budować, hydraulicy, elektrycy, tynkarze i monterzy będą mieli więcej pracy, a rząd będzie ich opodatkowywał.

Czy Reeves to zrezygnuje? Gruba szansa. Najprawdopodobniej to zrobi podwoić liczbę nalotów na nieruchomości dzięki nowemu „podatkowi na nieruchomości”. To jeszcze bardziej zagęści rynek i z czasem wciągnie więcej gospodarstw domowych w wyższe rachunki.

A teraz coś jeszcze, co Reeves powinien zrobić, ale niestety tego nie zrobi.

2. Gwarancja, że ​​nie dotkniemy naszych emerytur. Kiedykolwiek. Każdy budżet wywołuje ten sam ponury rytuał: tygodnie panikarskich plotek o nalotach na emerytury.

Już drugi rok z rzędu oszczędzający pospiesznie pobierają swoje 25% kwoty ryczałtowe wolne od podatku, ponieważ boją się, że Reeves uderzy. Teraz wykluczyła taką możliwość, ale dla wielu, którzy działali w strachu, było już za późno.

Wciąż się o tym mówi ograniczenie programów rezygnacji z wynagrodzeń oraz obniżenie wyższych stawek ulg emerytalnych i rocznego dodatku emerytalnego w wysokości 60 000 funtów. Jak ktokolwiek może planować na dziesięciolecia, skoro co roku grozi zmiana zasad? Wielka Brytania desperacko potrzebuje ludzi do ratowania, lecz wydaje się, że Ministerstwo Skarbu jest zdeterminowane, aby to utrudnić.

Reeves powinna zagwarantować długoterminową stabilność i przestać traktować fundusze emerytalne jak osobistą zabawkę.

I jest jeszcze jedna rzecz, którą powinna zrobić.

3. Odwrócenie zeszłorocznego nalotu spadkowego na rolników i firmy rodzinne. Jednym z najokrutniejszych posunięć w zeszłorocznym budżecie było nałożenie podatku od spadków na rolników i firmy rodzinne. Są to firmy budowane przez pokolenia, obecnie obciążone rachunkami, na które ich nie stać.

Rolnicy są już w punkcie krytycznym. Firmy rodzinne stoją przed wymaganiami idąc w miliony, gdy założyciel umiera. Wszystko to przynosi około 500 milionów funtów, ale szkody gospodarcze i społeczne są znacznie większe.

Reeves powinna przełknąć swoją dumę i zaprzestać tego złośliwego najazdu.

Powinna zrobić o wiele więcej, na przykład opanować wydatki na opiekę społeczną, ale to naprawdę zbyt duże nadzieje.

Source link