Przewidywanie, kiedy walijskie rugby rzeczywiście osiągnie dno, stało się ostatnio dość trudne.
Za każdym razem, gdy sądzimy, że w ciągu ostatnich kilku lat osiągnięto nowe minimum, zapisywany jest kolejny znak.
Sobotni rekord upokorzenia u siebie 73:0 z mistrzami świata w Republice Południowej Afryki to ostatni najgorszy punkt Walii.
Reklama
Siedząc w marcu na stadionie Princety i słuchając, jak Anglia wykonuje swoją zwycięską piosenkę po zadaniu gospodarzom rekordowej porażki u siebie 68-14, jeden z walijskich ekspertów w dziedzinie rugby zapytał: „Gorzej nie może być, prawda?”
Okazuje się, że można.
Osiem miesięcy po zawstydzeniu Anglii, w jesienny sobotni wieczór w Cardiff drużyna Springboks wyśpiewywała swoją uroczystą melodię.
Ta 11-próbowa rozbiórka była drugą najgorszą porażką w historii walijskiego rugby po uderzeniu 96-13 przez drużynę Springboks w Pretorii w 1998 roku.
Dokąd zatem może zmierzać walijskie rugby?
Kolejny wspaniały rok dla walijskiego rugby
Debata na temat tego, czy porażka Anglii czy Republiki Południowej Afryki była bardziej poniżająca dla walijskiego rugby, może wydawać się daremna.
Reklama
Podobnie jak ocena, czy rok 2024, czy 2025 był rokiem bardziej upokarzającym dla męskiej drużyny narodowej. Skrajna porażka staje się normą.
Warto jeszcze raz przypomnieć, jak nisko spadło walijskie rugby od porażki w ćwierćfinale mistrzostw świata z Argentyną w Marsylii w październiku 2023 roku.
Od tej porażki Walia została pokonana w 20 z 22 meczów w ciągu dwóch kolejnych lat kalendarzowych.
W 2024 roku Walia przegrała wszystkie 11 meczów testowych, podczas gdy w tym roku poniosła dziewięć porażek w 11 meczach, z czego tylko dwa zwycięstwa przypadły Japonii.
Chociaż rok 2025 faktycznie odniósł pewien sukces, jest prawdopodobnie gorszy niż rok 2024.
Reklama
Walia dwukrotnie poniosła rekordowe porażki u siebie, czterokrotnie zdobyła u siebie 50 punktów w meczach z Anglią, Argentyną, Nową Zelandią i RPA, a jej głównymi trenerami byli Warren Gatland, Matt Sherratt i Steve Tandy.
Walia rozpoczęła rok w styczniu od porażki w meczu z Francją 43:0 w ramach Pucharu Sześciu Narodów.
Rok 2025 zakończyli kolejnym bezsensownym występem przeciwko Springboksom. Zgrabna podpórka na kolejne traumatyczne 12 miesięcy w różnorodnej historii telenoweli walijskiego rugby.
WRU staje przed pytaniami dotyczącymi przyszłych reform
Dave Reddin współpracował wcześniej z England Rugby, Team GB i reprezentacją Anglii w piłce nożnej (Agencja zdjęciowa Huw Evans)
„Mówią, że co cię nie zabije, to cię wzmocni”.
Reklama
Takie były odczucia prezesa Walijskiego Związku Rugby (WRU), Terry’ego Cobnera, w swoich notatkach programowych w Republice Południowej Afryki.
Po ostatniej kapitulacji i jedenastej porażce w teście u siebie w 12 meczach walijskie rugby jest podłączone do aparatury podtrzymującej życie.
Coroczne walne zgromadzenie WRU (AGM) odbędzie się w niedzielę, niecałe 24 godziny po ostatnim upokorzeniu walijskiego rugby. Może to okazać się ożywioną sprawą.
Ta ostatnia sprzeczka ze Springboksami może wzmocnić przekonanie WRU, że coś trzeba zrobić.
Po porażce z Anglią były kapitan Walii Gwyn Jones powiedział, że walijscy szefowie rugby nie powinni marnować kryzysu i muszą natychmiast wprowadzić poważne zmiany.
Reklama
Od tego czasu WRU zaproponowało zmniejszenie liczby zawodowych drużyn w Walii z czterech do trzech, ale nie pojawił się jasny plan, jak to się stanie.
Negocjacje z Ospreys, Scarlets, Cardiff i Dragons będą kontynuowane w grudniu, a WRU ma nadzieję, że decyzja zostanie podjęta w drodze konsensusu przed końcem roku.
Jeżeli problem nie zostanie rozwiązany, zostanie ogłoszony przetarg, który może potrwać sześć miesięcy.
Zatem sytuacja może nadal trwać wiosną, kiedy Walia będzie próbowała uniknąć trzeciej serii porażek w Pucharze Sześciu Narodów.
Procesem kierują dyrektor WRU ds. rugby i szef elitarnej drużyny Dave Reddin, przewodniczący Richard Collier-Keywood i dyrektor naczelny Abi Tierney, który dopiero co wrócił do pracy po przejściu leczenia raka.
Reklama
Wiara w zdolność tego trio do inicjowania i wdrażania zmian jest poddawana analizie i stawiana pod znakiem zapytania co do ich przyszłości.
Kamera uchwyciła Reddina uśmiechającego się, gdy Walia przegrywała 59:0 z Republiką Południowej Afryki.
W najlepszym razie była to niefortunna optyka. W najgorszym przypadku ujawnia obawy, czy Reddin wykazuje empatię w stosunku do obecnej sytuacji walijskiego rugby i czy naprawdę leży mu na sercu jego interes.
Tandy staje przed obroną
Steve Tandy opuścił stanowisko trenera obrony Szkocji, aby w 2025 roku zostać nowym głównym trenerem Walii (Huw Evans Picture Agency)
Pierwszym poważnym zadaniem Reddina było powołanie Tandy’ego i był to chrzest bojowy w pierwszej kampanii dla nowego głównego trenera.
45-letni były trener Ospreys zanotował znaczące porażki z Argentyną, Nową Zelandią i RPA, a także jednopunktowe zwycięstwo z Japonią po rzucie karnym Jarroda Evansa w końcówce meczu.
Reklama
Chociaż pojawiły się pewne przebłyski zamiaru ataku, były trener obrony Szkocji oraz drużyny British i Irish Lions, Tandy, będzie szczególnie zaniepokojony swoją specjalizacją.
Walia straciła 27 przyłożeń i 200 punktów w czterech listopadowych meczach, w których nieustannie była obezwładniona i pozbawiona mięśni.
Tandy będzie potrzebował renomowanego trenera obrony wyznaczonego na czas przed Pucharem Sześciu Narodów.
Musi także otrzymać więcej stałych trenerów w swoim sztabie, aby dołączyli do Sherratta i Danny’ego Wilsonów.
„Nie możemy ponownie znaleźć się w takiej sytuacji” – Lake
Po porażce w Republice Południowej Afryki kapitan Walii Dewi Lake powiedział, że jego zespół nie może ponownie znaleźć się w takiej sytuacji.
Reklama
Niepokojące jest także to, ile szkód wyrządza się młodym, niedoświadczonym walijskim graczom.
Nie tylko to, na co są narażeni na scenie międzynarodowej, ale także obawy o własną przyszłość.
Były skrzydłowy Walii James Hook twierdzi, że nie należy krytykować zawodników.
„To nie czas na wytykanie pojedynczych osób lub błędów w tym, jak atakowaliśmy lub jak się broniliśmy” – Hook powiedział BBC Radio Wales.
„Wszyscy znają obecnie sytuację z walijskim rugby, na boisku i poza nim, jest tak wiele niepewności, co ma wpływ na tych graczy.
„Niepewność co do tego, czy ci chłopcy będą mieli pracę w ciągu najbliższych sześciu miesięcy lub mniej więcej roku, zbiera żniwo”.
Reklama
„Baranki na rzeź”
Zadano pytania, dlaczego WRU w ogóle zorganizowało to spotkanie, skoro od 1999 roku przyciągnęło ono najmniejszą widownię, nieco ponad 50 000, na mecz pomiędzy tymi dwoma krajami w Cardiff.
Walia była zmuszona wystawić osłabioną drużynę bez 13 zawodników z Anglii i Francji, a mecz wypadł poza oficjalne okno testowe World Rugby.
Obserwowanie takich zawodników jak Tomos Williams, Dafydd Jenkins i Louis Rees-Zammit, którzy wyróżniali się w akcji dla swoich klubów w ten sam weekend, gdy ich koledzy z drużyny z Walii byli poniżani w Cardiff, podsumowuje tę farsową sytuację.
Reklama
Republika Południowej Afryki również straciła zawodników z powodu obowiązków klubowych, ale nadal była w stanie przywołać olśniewającą gamę talentów, a sama ławka rezerwowych mogła poszczycić się większą liczbą występów w meczach testowych niż cały skład Walii w dniu meczowym.
„To spotkanie z mistrzami świata odbyło się pod koniec jesiennej kampanii, która i tak była już wymagająca” – powiedział Hook.
„Szczerze mówiąc, to były barany na rzeź i trudno winić któregokolwiek z tych walijskich graczy”.
Brutalna prawda jest taka, że większość walijskich graczy nie spełnia obecnie międzynarodowych standardów i jest demaskowana. Bardziej niż ktokolwiek inny odczuwają ból po strasznych porażkach.
Reklama
Zatem dla wszystkich zaangażowanych w walijski rugby – WRU, zawodników, trenerów i kibiców – sytuacja musi się teraz znaleźć na najniższym poziomie. Pewno?


















