Tym razem atak atakuje przywódca torysów Kemi Badenoch. Wczoraj ostro skrytykowała kanclerza za fałszywe przedstawienie prognoz budżetowych Biura Odpowiedzialności Budżetowej, mówiąc: „Sprzedała swój budżet „Benefits Street” na kłamstwie”. Zażądała nawet rezygnacji Reevesa, dodając: „Szczerość się liczy… ona musi odejść”.
Uczciwość ma znaczenie. Zwłaszcza gdy odpowiadasz za finanse kraju i celowo osłabiasz brytyjską gospodarkę, ryzykując załamanie na rynku obligacji, tylko po to, by grać w gry polityczne.
Badenoch ma oczywiście swoje motywy, dlatego warto posłuchać, co ma do powiedzenia niezależny ekonomista Paul Johnson, były dyrektor szanowanego Instytutu Studiów Fiskalnych.
Powiedział The Times, że listopadowa odprawa Reevesa, podczas której ostrzegała przed podwyżkami podatku dochodowego, „prawdopodobnie wprowadziła w błąd”. Dodał: „Miało to potwierdzić narrację o istnieniu dziury fiskalnej, którą należy wypełnić znaczącymi podwyżkami podatków. W rzeczywistości, jak wtedy wiedziała, takiej dziury nie było.”
To niszczycielskie.
Dziś Reeves przedstawi swoją obronę. I to jest tak nieuczciwe, że aż szczęka opada.
Zarzut jest prosty. Reeves uzasadniał środowy atak podatkowy udaniem, że finanse publiczne są w znacznie gorszym stanie niż w rzeczywistości. Po tym, jak OBR poinformował ją, że jest na dobrej drodze do uzyskania nadwyżki w wysokości 4,2 miliarda funtów, doradcy skarbu nadal informowali „Financial Times”, że grozi jej „uderzenie w finanse publiczne o wartości 20 miliardów funtów”.
Być może nawet uszłoby jej to na sucho, gdyby w piątkowy wieczór sam OBR nie wezwał jej do działania. Przewodniczący Richard Hughes zerwał z konwencją i ujawnił prognozy, które jego zespół przedstawiał Reevesowi w ciągu ostatnich 10 tygodni. Zwykle trzyma się je w tajemnicy, co pokazuje, jak bardzo musiał być wściekły.
Wczoraj Wszczęłem potępiającą sprawę karną przeciwko kanclerzowi. Teraz możemy zobaczyć, jak kształtuje się jej obrona.
Starmer i Reeves twierdzą, że nadwyżka 4,2 miliarda funtów nie obejmowała kosztów zimowego zawrócenia za paliwo, które wyniosło 1,25 miliarda funtów, ani dodatkowych 5 miliardów funtów potrzebnych po jej wycofaniu się w sprawie obniżek świadczeń socjalnych, ani 3 miliardów funtów ceny za zniesienie górnego limitu świadczeń na dwoje dzieci. Razem zostawili nam 5 miliardów funtów na minusie.
Mam dwie rzeczy do powiedzenia na ten temat. Po pierwsze, wszystkie trzy koszty mają jedną wspólną cechę. Stworzyli ich Reeves i Starmer w wyniku wahań, słabego przywództwa i tchórzostwa politycznego.
A teraz moment, który zapiera dech w piersiach. Źródło wyższego szczebla w rządzie odrzuciło całą sprawę jako „głupią kłótnię wywołaną przez ludzi, którzy nie umieją matematyki”. Kimkolwiek był ten protekcjonalny kretyn, chciałbym usłyszeć, jak wyjaśnia, w jaki sposób deficyt w wysokości 5 miliardów funtów w jakiś sposób uzasadniał nalot podatkowy na 26 miliardów funtów.
To nie ma nic wspólnego z matematyką. To czysta polityka. Reeves chciał wycisnąć więcej od podatników, aby nagrodzić grupy klientów Partii Pracy: parlamentarzystów z zaplecza, związki zawodowe, sektor publiczny i osoby ubiegające się o świadczenia. I będzie skłonny „kłamać”, aby to zrobić.
Downing Street upiera się jednak, że „nie doszło do próby oszukania w jakiejkolwiek formie”. Kolejne kłamstwo, tym razem podpisane pod numerem 10. Nie ma w tym żadnego szoku. Starmer i Reeves są bliskimi sojusznikami, zjednoczonych w przekonaniu, że wyborcy przełkną wszelkie kłamstwa, jakie serwują.
Rządy kręciły się i kłamały już wcześniej, ale rzadko tak konsekwentnie i niezdarnie.
Myślę, że Reeves to przeżyje. Luźny związek z prawdą zaprowadził ją tak daleko i zaprowadzi ją jeszcze trochę dalej.
W końcu doprowadzi ją to do upadku. Niestety, będziemy musieli poczekać na ten oczyszczający moment. Ale to nadejdzie.


















