Syn, który kupował kapcie dla umierającego ojca, odważnie walczył z firmą zajmującą się parkowaniem „ekonomicznym terrorystą”, po tym jak błąd na jego bilecie o wartości 1,5 funta oznaczał, że powiedziano mu, że zostanie ukarany grzywną w wysokości 100 funtów. Matt Browne (50 l.) stoczył prawie dwuletnią bitwę po tym, jak w lutym ubiegłego roku zaparkował na parkingu Waterfront w Walsall w West Midlands, jadąc w podróż, aby kupić wygodniejsze obuwie dla swojego ojca, Philipa, który walczył z rakiem.
Jednak po próbie zapłaty telefonem Browne podszedł do automatu, wprowadził swój numer rejestracyjny i zapłacił 1,50 funta za dwugodzinny pobyt. Jednakże pomimo tego, że automat pobierał pieniądze pana Browne’a, na okazanym bilecie widniała jedynie pierwsza litera „P” z tablicy rejestracyjnej jego samochodu.
Browne twierdził, że był to błąd maszyny, ponieważ okazanie biletu bez ważnej rejestracji nie powinno być możliwe. Powiedział, że po miesiącach otrzymywania listów z „groźbami” od firmy prawniczej powiązanej z Euro Car Parks, złożył w sądzie wniosek o powództwo wzajemne z tytułu „stresu, molestowania i utraty zarobków”.
Powiedział „Express”: „Nie mam dość siły, by kłaniać się tym terrorystom gospodarczym, bo nie mam na to ochoty. Wolę iść do sądu, niż zapłacić coś, za co wiem, że już zapłaciłem. I wiem, że wiesz, kiedy mam rację”.
Browne, pracujący na własny rachunek inżynier współpracujący ze sklepami z rybami i frytkami, powiedział, że walka z firmą parkingową w związku z błędem rozpoczęła się w czasie, gdy skupiał się na opiece nad ojcem i dbaniu o to, aby jego ostatnie miesiące i dni były jak najbardziej komfortowe.
Dodał: „Miałem naprawdę wyjątkowe relacje z tatą i dużo razem robiliśmy, no wiesz, graliśmy w piłkę nożną, krykiet i wszystko inne.
„Wziąłem dziesięć miesięcy wolnego w pracy i powiedziałem tacie, kiedy usłyszał diagnozę, że razem przez to przejdziemy. Później kupiłem nawet samochód dla osób niepełnosprawnych z rampą, kiedy w pewnym momencie nie mógł nawet chodzić.
„Wiem, że to było okropne, co się działo, ale było to dla mnie i mojego taty trochę czasu na więź, a potem oczywiście miał miejsce ten incydent z mandatem za parkowanie.
„Stopy taty były naprawdę spuchnięte z powodu leczenia i braku mobilności, więc kupiłam mu kapcie, takie, które otwierają się z przodu, aby jego stopy mogły się swobodnie wsuwać”.
Kilka tygodni po tym, jak pan Browne pobiegł po kapcie, otrzymał zawiadomienie o opłacie parkingowej (PCN) informujące go, że musi zapłacić 60 funtów, a jeśli zakwestionuje tę kwestię, kwota ta wzrośnie do 100 funtów.
Pomimo wyjaśnień, że według niego nastąpił błąd maszyny, Euro Car Parks i kancelaria prawna nadal ścigały Browne’a, mimo że jego tata zmarł we wrześniu ubiegłego roku.
Browne dodał, że ostatecznie zdecydował się wnieść powództwo wzajemne przeciwko Euro Car Parks, co naraziło go na dodatkowe koszty, ale twierdzi, że pomimo oczekiwania na termin rozprawy nie kontaktował się już z firmą ani jej prawnikami.
Dodał: „Nie wiem, co się dzieje. Brakuje mi środków. Sprawa powinna trafić do sądu. Ale Euro Car Parks nie reagują na moją wiadomość”.
W celu uzyskania komentarza spółka Express skontaktowała się z firmą Euro Car Parkings i jej zastępcą prawnym.
Rzecznik Rady Walsall powiedział Metro: „Parking Waterfront Car Park jest własnością prywatną i jest zarządzany przez Euro Car Parks. Rada Walsall jako organ nie ma jurysdykcji nad funkcjonowaniem ani egzekwowaniem opłat za parkowanie prywatne w tym miejscu.
„Rada odnotowała jednak okoliczności i będzie monitorować pod kątem wszelkich szerszych wzorców obaw. Jeśli istnieją dowody na nieuczciwe praktyki handlowe, takie jak utrzymujące się awarie maszyn lub wprowadzające w błąd oznakowanie, możemy zbadać sprawę za pośrednictwem naszego zespołu ds. standardów handlowych”.


















