Dziś wieczorem na stadionie Autzen odbył się pierwszy (uczelniany) mecz play-off w historii stadionu. James Madison Dukes wyszli na boisko jako słabsi, ale byli zdeterminowani pokazać, że oczekiwania nie pokrywają się z rzeczywistością. Oregon wygrał losowanie i przejął piłkę już na początku spotkania. Tylko w czterech sztukach chwyt jedną ręką TE #9 Jamari Johnson sprawił, że Ducks byli na szachownicy. Trener Lanning zdecydował się wykorzystać przewagę trikami i podwyższyć o 2 punkty, ale próba się nie powiodła. Już po 1:38 minutach było 6:0.
Ofensywa Dukesów wyszła z determinacją, aby utrzymać wynik w grze. Duże serie RB JMU #21 Knight i QB JMU #14 Barnett były kluczowe w czasochłonnej jeździe. Grając nie mając nic do stracenia, JMU zajęło 4. i 2. miejsce, a następnie 4. i 1. Po 15 zagraniach i czasie 8:03 na zegarze była to zacięta walka, do której dąży każdy słabszy zawodnik, z tą różnicą, że zakończyła się tylko golem z gry (całkiem niezłym osiągnięciem, biorąc pod uwagę poprzednie mecze w fazie play-off), co daje wynik 6-3.
Oregon wykorzystał prędkość RB nr 23 Dierre Hill na krawędzi, aby uzyskać kolejną ogromną przewagę, zanim inny student pierwszego roku RB nr 0 Jordon Davison miał długą metę, aby wprowadzić ich do czerwonej strefy. Obrońca QB nr 5, Dante Moore, w 5 akcjach pokonał odległość 75 jardów, ani razu nie wyrzucając piłki poza linię wznowienia. Przy wszystkich występach JMU na wysokim poziomie w tym sezonie różnica w szybkości pomiędzy tymi zespołami była wyraźnie widoczna. Przy wyniku 13-3 Dukes musieli mieć punkty, aby utrzymać wynik w grze.
Cofnięci na 3. i 9. JMU poszli do studni i tuż przed końcem pierwszej kwarty podwójnym podaniem wjechali w czerwoną strefę. Kibice z Autzen wykonali swoją pracę, wspierając Dukesów na 1. miejscu i zdobywając bramkę z 15. Obrona Oregonu zmusiła ich do wycofania się. Dłuższy rzut z gry został zablokowany przez DT #50 Tionne Gray i prowadzenie pozostało 13-3.
Wracając po kontuzji WR #1 Dakorien Moore złapał swój pierwszy chwyt od ponad miesiąca. Hill po raz kolejny pokazał swoją szybkość na krawędzi, strzelając z 56 jardów.
Atak JMU przeniósł piłkę, ale bez przyłożeń ich szanse malały w zdumiewającym tempie. Trójka oznaczała, że bez straty lub podobnego ważnego zagrania gra wymknie się spod kontroli. Wybuchowy bieg Davisona w połączeniu z dwoma złapaniami WR #11 Jeremiaha McClellana, w tym przyłożeniem pomimo utrzymywania się defensywy, powiększył prowadzenie do 27-3 i walka trwała.
Po tym, jak wcześniej opróżnili swój plan gry, a Oregon miał czas na przystosowanie się, biegowa gra JMU nie mogła znaleźć żadnej przyczepności, ale gwiazda WR JMU #13 Ellis świetnie złapał piłkę na 3. i 15. miejscu. Zmuszeni do wyjścia z żywiołu do prostego wycofania się, mijając Diuków, nie mogli tego wykorzystać i odbili piłkę. Niecałe dwie minuty później WR nr 4 Malik Benson minął zawodnika i podał Moore’owi po przyziemieniu z 46 jardów.
Reklama
Oregon miał pięć kolejnych przyłożeń zdobytych przez pięciu różnych graczy, a wszystkie one wymagały pięciu lub mniej zagrań w pierwszych pięciu posiadaniach.
Zespół Ducks również rozegrał bardzo czysty mecz i został ukarany dopiero po pierwszym rzucie karnym (niezamierzona maska) po kolejnym posiadaniu piłki przez JMU. Dukes nie mogli tego wykorzystać i mieliby szansę przećwiczyć 2-minutowe musztry, aby postawić wykrzyknik na dominującej połowie piłki nożnej. Zamiast tego JMU uzyskał bardzo potrzebną stratę po przechwycie po podaniu. Dukes weszli do czerwonej strefy, ale trzy proste, niekompletne podania oznaczały, że zdobyli tylko kolejnego gola z gry i na przerwę schodzili na 34-6.
Dukes rozpoczęli drugą połowę i wydawało się, że strzelili trzy bramki, ale udało im się wykonać ryzykowny fałszywy łódkę w głębi własnego terytorium, aby przedłużyć passę. The Duke’s odczytał rzut rożny i od razu w niego rzucił, a później JMU miało swoje pierwsze przyłożenie tego wieczoru.
Dukes zaryzykowali kopnięcie charłaka, próbując zaskoczyć Ducks, aby utrzymać dynamikę, ale Oregon zasłonił to. Moore i Benson zakończyli kolejne cztery akcje podaniem po przyziemieniu z 45 jardów, aby zniweczyć wszelkie nadzieje na cudowny powrót JMU.
JMU wyszedł trzy razy i w obliczu 4. i 8. zdecydował się nie próbować kolejnej sztuczki, oddając piłkę początkowemu atakowi Oregonu. Oregon zmierzył się dopiero z drugą trzecią próbą tego wieczoru, a nieporozumienie między Dantem Moore’em i Dakorienem Moore’em sprawiło, że drużyna Oregona po raz pierwszy wyszła na boisko. W kolejnej akcji JMU w defensywie zaczęło włączać się więcej zawodników, którzy plasowali się niżej w tabeli wraz z starterami, ale i tak zakończyło się to trzema trafieniami. Zablokowany cios OLB nr 9 Blake’a Zakupa i powrót do przyłożenia RB nr 27 Jaydena Limara dały wynik 48-13.
Kolejna trójka i aut oddała piłkę Moore’owi (wciąż w grze) i drużynie atakującej Oregonu, która nie była jeszcze gotowa odpuścić. Moore przystąpił do drugiego przechwytu w meczu, gdy Jamari Johnson upadł na linię bramkową. Żenująca kara za niesportowe zachowanie po długim powrocie sprawiła, że Dukes znaleźli się w czerwonej strefie, walcząc głównie z rezerwowymi. Atak JMU został poparty kilkoma karami, ale doskonały rzut do odbierającego, który został odizolowany od rezerwowego obrońcy, zaowocował drugim przyłożeniem dla Dukes.
Próbując zakończyć mecz w dobrym stylu, Dante Moore i podstawowi atakujący pozostali w grze z początkową linią ataku, choć bardziej widoczne były rezerwowe RB nr 22 Jay Harris i niedawno wyleczony po kontuzji Limar. W rezultacie dla Ducks padł tylko punt i gol z gry, podczas gdy JMU w czwartej kwarcie dwukrotnie zdobywało przyłożenia przeciwko rezerwom defensywy.
Mecz był już w fazie początkowej, ale dla publiczności w Vegas miało to znaczenie, ponieważ JMU spóźniło się z pokryciem spreadu. Dzięki temu sztab trenerski otrzyma sporo nagrań szkoleniowych dla całego zespołu przygotowującego się do zawodów Orange Bowl.
Reklama
The Ducks zdobyli bilet do ćwierćfinału i zmierzą się z Texas Tech o godzinie 9:00 w Nowy Rok w Miami na Florydzie. Red Raiders to inna bestia niż James Madison, szczególnie w defensywie. Oregon wygrał mecz play-off, ale czy ta drużyna jest naprawdę pretendentem do tytułu mistrza kraju. Dowiemy się tego już w 2026 roku.
Wesołych Świąt fani Kaczki. Za sezon piłkarski trwający aż do stycznia!


















