Życząc światu szczęśliwego nowego roku, były sekretarz stanu USA Mike Pompeo skierował szczególnie ciepłe przesłanie do irańskich protestujących, którzy wyszli na ulice w związku z rosnącymi kosztami życia i represjami państwowymi.
„Szczęśliwego Nowego Roku dla każdego Irańczyka na ulicach. Także dla każdego agenta Mossadu idącego obok nich” – napisał w X.
Wiadomość ta wprawiła w zakłopotanie i zaniepokoiła wiele osób, a także pomogła podsycić spekulacje ze strony Republiki Islamskiej, Stanów Zjednoczonych i samego Izraela, jakoby protestujący byli prowadzeni przez izraelskich agentów lub przynajmniej byli przez nich infiltrowani.
Sara, 39-latka z Teheranu, która była wśród demonstrantów, stwierdziła, że jest zdezorientowana tym, co sugeruje Pompeo.
„Nie wiem, co naprawdę miał na myśli Mike Pompeo, pisząc o tym, że wśród protestujących byli agenci Mossadu” – powiedziała Middle East Eye. „Osobiście podejrzewam, że niektóre elementy protestów zostały celowo popchnięte w stronę przemocy”.
„Kiedy oglądasz filmy przedstawiające podpalanie miejsc, masz wrażenie, że nie może to być dzieło zwykłych ludzi. Wygląda na to, że oni po prostu chcą zniszczenia” – powiedziała Sara.
„Chcemy zmiany reżimu, ale nie chcemy, aby nasz kraj został zniszczony. A biorąc pod uwagę historię Izraela, nie byłoby zaskakujące, gdyby próbował on wykorzystać tę sytuację. „
Nie była też zachwycona perspektywą izraelskiej interwencji.

















