Niedługo potem to moja mama zapoczątkowała moją przygodę z odchudzaniem Boże Narodzenie kilka lat temu, kupując mi niebieski top sportowy. Kiedy ją przymierzyłam, okazała się co najmniej o dwa rozmiary za mała.

Byłem wtedy nieco pulchnym 27-latkiem z obsesją na punkcie jedzenia, a moja kochana mama była zbyt uprzejma, by powiedzieć: „Czy nie nadszedł czas, żebyś spędzał więcej czasu na siłowni, grubasie?”.

Jej pomysł był taki, że mogę mieć motywację do pozbycia się nadmiaru ciała w ciągu kilku krótkich miesięcy.

W tamtym czasie szukałem dziewczyny i podjąłem to wyzwanie, ale gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, może nie zawracałbym sobie tym głowy – zamiast tego użyłbym góry do czyszczenia kluby golfowe.

Przez następne lata rozpoczęłam odyseję polegającą na pozbyciu się kilogramów, która obejmowała programy ćwiczeń, osobistych trenerów gwiazd, dietetyka mającego obsesję na punkcie pulsu, a w końcu wszystkie tłuste dźgnięcia, jakie Wielka Farmacja mogła wcisnąć w długopis.

Ale na początku polegałem na sile woli. Wiedząc, że mam panowanie nad sobą jak labrador w fabryce kiełbas, zdecydowałem, że potrzebuję presji ze strony grupy rówieśniczej. Założyłam więc konto na Instagramie o nazwie „ashirtthatfits” i zaprosiłam ludzi do komentowania moich postępów.

I nie chodziło mi tylko o pozytywne wzmocnienie – pod jednym postem podpisałem się słowami: „Proszę, zacznij mnie znowu znęcać się, to naprawdę pomaga”.

Nie miałem żadnego zainteresowania przyciąganiem mnóstwa obserwujących, ale potrzebowałem czegoś, co zmotywuje mnie do dalszej walki z bzdurą.

Jack Barham dołączył do usługi transformacji ciała gwiazd o nazwie Roar Fitness. Schudł 14 kg (nieco ponad 2 miejsce)

Jack Barham dołączył do usługi transformacji ciała gwiazd o nazwie Roar Fitness. Schudł 14 kg (nieco ponad 2 miejsce)

W ciągu kilku miesięcy udało się. Przegrałem o kamień. Niestety sukces przyniósł nowy problem. Ludzie zaczęli oskarżać mnie o samozadowolenie. Najwyraźniej moje autoironiczne żarty brzmiały teraz jak żarty moich 30-letnich przyjaciół, którzy biegają w maratonach i rozmawiają o tym, na przykład.

Dla mnie irytujące było to, że ten etap zbiegł się w czasie ze znalezieniem nowej pracy. Straciłem także adres e-mail powiązany z moim kontem na Instagramie, przez co moja postać na siłowni została zamrożona w czasie, aby wszyscy mogli ją zobaczyć i nie mogli jej usunąć. Pomnik przelotnego rozczarowania.

Kilka lat później nadeszła pandemia Covida, a wraz z nią dwie niekończące się blokady: jedna na wiosnę, druga zimą. W międzyczasie mieliśmy kampanię kanclerza Rishiego Sunaka „Jedz poza domem, aby pomóc”, a ja entuzjastycznie brałem w niej udział.

Po lecie, w którym przejadaliśmy się, nałożono zimową izolację, która bardzo mocno uderzyła zarówno w mojego brata, jak i we mnie. Połączenie nadmiaru Guinnessa i niezdrowej obsesji mojej matki na punkcie masła sprawiło, że z Billy Idola przeszedłem do Billy’ego Buntera. W końcu byłem najbliżej osiągnięcia 100 kg, jakie kiedykolwiek w życiu osiągnąłem: 99,7 kg. (Lub, dla tych z Was, którzy nadal korzystają ze starych pieniędzy, 16st.)

Teraz z odpowiednią nadwagą i wciąż nieszczęśliwie singielką, zdecydowałam, że trzeba coś zmienić. Na szczęście dla mnie, po przeprowadzce do rodziców, aby przetrwać pandemię, zaoszczędziłam wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapłacić za usługę transformacji ciał gwiazd o nazwie Roar Fitness. Co zabawne, uważam, że mój sobowtór-celebryta, Piers Morgan, również dał szansę temu konkretnemu reżimowi.

Po rozstaniu się z małą fortuną przydzielono mi trenera personalnego – kobietę oczywiście w przekonaniu (słusznym), że mogę mieć większą motywację do zaimponowania kobiecie – oraz dietetyka, kogoś, kto używał takich określeń jak „węglowodany złożone”.

Otrzymałem rygorystyczny program, który oprócz treningu siłowego obejmował codzienne chodzenie, zakaz spożywania alkoholu i ścisłą dietę.

Krótko mówiąc, miałem obsesję na punkcie przekształcenia się w kogoś, kto bardziej przypomina Milesa Tellera niż mojego starego przyjaciela Piersa – i to okazało się bardzo skuteczne.

W Roar Jackowi przydzielono osobistego trenera – oczywiście kobietę w przekonaniu (słusznym), że może mieć większą motywację do zaimponowania kobiecie – oraz dietetyka, który używał takich terminów jak „węglowodany złożone”

W Roar Jackowi przydzielono osobistego trenera – oczywiście kobietę w przekonaniu (słusznym), że może mieć większą motywację do zaimponowania kobiecie – oraz dietetyka, który używał takich terminów jak „węglowodany złożone”

Po 12 tygodniach głodzenia się moimi ulubionymi smakołykami, schudłem 14 kg (nieco ponad 2 kg). Jednak wadą tygodniowego trzymania się spartańskiego reżimu jest to, że kiedy to się skończyło, byłem więcej niż gotowy, aby uwolnić mojego wewnętrznego Olivera Reeda.

Pierwszy wieczór był imprezą w gronie przyjaciół, która – biorąc pod uwagę, że od trzech miesięcy nie tknęłam ani kropli alkoholu – dała przewidywalny skutek. Cały następny dzień spędziłam w łóżku, pielęgnując matkę wszystkich kaców, zajadając Domino’s.

W ciągu następnych tygodni udowodniłam, że jestem równie dobra w przybieraniu na wadze, jak i w jej zrzucaniu. Spektakularnie dobre. Myślę, że przybrałem 10 kg (1,6 kg) w ciągu kilku tygodni, osiągając wagę, którą od tego czasu nazywam swoją wartością wyjściową.

To powiedziawszy, przez następny rok było w porządku. Nie rozdęłam się zbytnio, chodziłam na randki i ogólnie w dobrym humorze – może dlatego, że pogodziłam się z tym, że to może być to i że cokolwiek bym nie zrobiła, zawsze będę lekko pulchna.

Nadszedł dzień, w którym w nasze życie wkroczyła firma Ozempic i rozpoczęła się moja pośrednia inwestycja w duńskiego giganta farmaceutycznego Novo Nordisk.

Pamiętam, że pomysł zrodził się podczas kolacji z jednym z moich nieco bardziej uczciwych przyjaciół. Powiedziała, że ​​moja wyjściowa waga po prostu nie była wystarczająco dobra i zasugerowała, żebym spróbował kuracji odchudzających.

Przepisano mi dawkę 0,25 mg Wegovy i od razu poczułem, że dostałem nowe życie: bezproblemową utratę wagi za tę samą cenę, co członkostwo w siłowni Virgin.

Odkurzając pajęczyny z mojego notesu od dietetyka Jasona, podczas stosowania szczepionek stosowałem dobrze zbilansowaną dietę. Koniec z malteserami o poranku, koniec z ciasteczkami po obiedzie, koniec z objadaniem się na kacu – po prostu nie byłem już głodny. Po dwóch, trzech miesiącach schudłam 10 kg, nawet o tym nie myśląc.

Uznałem, że czas zaprzestać dźgań. I tym razem moje doświadczenia bardzo różniły się od tego, co przeżyłem po kursie transformacji celebrytów: nie od razu przybrałem na wadze.

Bez mojej wiedzy właśnie poznałem dziewczynę, z którą później miałem się ożenić, i – na nieszczęście dla niej – właśnie spotkała najcieńszą wersję swojego przyszłego męża, jaką kiedykolwiek widziała.

Po kilku miesiącach, ku mojemu rosnącemu zawstydzeniu, zauważyłam, że moja waga ponownie rośnie. Jakie to żałosne z mojej strony. Właśnie straciłam całą tę wagę, a teraz, zaledwie dwa miesiące później, wszystko zaczęło wracać. Czy powinienem wrócić do szturchnięć?

Jack ubrany w niebieską koszulkę gimnastyczną, którą kupiła mu matka. Obok zdjęcia skomentował: „4 dni od rozpoczęcia nowego reżimu i, co dziwne, ani jednej oznaki utraty wagi. Nadal wyglądam jak kropelka...

Jack ubrany w niebieską koszulkę gimnastyczną, którą kupiła mu matka. Obok zdjęcia skomentował: „4 dni od rozpoczęcia nowego reżimu i, co dziwne, ani jednej oznaki utraty wagi. Nadal wyglądam jak kropelka…

Chociaż nie powiedziałem rodzinie o moim eksperymencie z Ozempic, nigdy nie robiłem z tego tajemnicy, gdy chodziło o moich przyjaciół. Ale coś sprawiło, że wzdrygnąłem się na myśl, żeby im powiedzieć, że myślę o tym, żeby do nich wrócić. Czy tak właśnie miało wyglądać moje życie: dźgnięcie raz w tygodniu, żeby powstrzymać tę pigułkę?

Wczesną zimą 2024 roku wróciłem do drogi zastrzyków. W tamtym czasie Mounjaro okrzyknięto tatą wszystkich leków odchudzających, więc w mojej niekończącej się pogoni za przyzwoitą talią zmieniłem markę.

Niestety, Mounjaro i ja nie do końca polubiliśmy się tak jak Wegovy i ja. Po raz pierwszy doświadczyłem efektu ubocznego. Nie jestem hipochondrykiem, ale po pewnym czasie zacząłem zauważać, że mam lekko kwaśny żołądek.

Każdy, kto doświadczył refluksu żołądkowego, wie, że budzenie się w środku nocy z uczuciem pieczenia w klatce piersiowej i kwaśnym smakiem w ustach nie należy do przyjemności. Właściwie to jest całkowicie obrzydliwe.

I tak mój eksperyment z Mounjaro dobiegł końca. Ale nie miałem zamiaru całkowicie rezygnować z tłustych dźgnięć.

Wejdź na scenę po lewej stronie, mój stary przyjacielu, Wegovy. Ale tym razem cudowny lek nie zadziałał zgodnie z oczekiwaniami.

Być może podszedłem do tej drugiej serii szturchnięć z elementem uprawnienia: to zadziała, znowu będę chudy, bez względu na wszystko. A może było tak dlatego, że rozwinęło się we mnie dziwne poczucie rywalizacji, jeśli chodzi o moje własne moce w porównaniu z mocami Wegovy’ego.

Za każdym razem, gdy patrzyłem na jedzenie, myślałem sobie: nie chcę tego. Ale natychmiast po tej świadomości pojawiła się myśl, że to wina narkotyków, a ja nie potrzebuję narkotyków: poproszę trzy placki ziemniaczane i kawałek kiełbasy!

Jedyny sposób, w jaki mogę pokonać to nowe poczucie rywalizacji, to wznieść się wyżej i dalej. I tak nie trwało długo, zanim znalazłem się na 1 mg Wegovy, dawce, którą wcześniej uważałem za zbyt dużą, by sobie z nią poradzić. Tym razem jednak była to dziecinnie prosta czynność: podaj mi ciasteczka!

Stopniowo docierało do mnie, że „pokonałem” te cudowne leki – lub inaczej mówiąc, przestały działać. Zamiast wydawać tyle pieniędzy na moją podróż do utraty wagi wśród celebrytów, być może powinnam była zapłacić za osiem sesji terapeutycznych i przezwyciężyć obsesję na punkcie jedzenia za pomocą głowy, a nie żołądka.

W chwili pisania tego tekstu rezygnuję z cotygodniowego szturchania, dochodząc do wniosku, że walka toczy się z moim mózgiem, a nie z metabolizmem. Muszę pokonać swoje pragnienia, aby sabotować moje pragnienie zdrowego życia.

To właśnie poszukiwanie duszy i ciężka praca, jak sądzę, ostatecznie doprowadzą do zdrowszego, bardziej satysfakcjonującego – i tak – szczuplejszego życia.

Jestem pewien, że jest wiele osób, które dzięki zastrzykom odchudzającym odmieniły swoje życie i to jest wspaniałe – ale być może ułatwianie dostępu do leków nie jest najlepszym rozwiązaniem. Moja wewnętrzna siła i determinacja, aby być zdrowym dla moich przyszłych dzieci, są tym, co będzie mnie teraz napędzać.

Myślę więc, że na pożegnanie z każdym, kto myśli o przyjęciu zastrzyków, a także ze wszystkimi, którzy są po prostu chciwi, znudzeni lub leniwi, być może odpowiedź może nie być farmaceutyczna.

Ruszaj się więcej i znajdź trochę samodyscypliny. Kłucie się w brzuch raz w tygodniu przez resztę życia nie jest dobrym rozwiązaniem. Rzeczywiście, szczerze mówiąc, jest to żenujące.

Source link