
Pielęgniarka zajmująca się zdrowiem psychicznym doznała traumy i blizn po dźgnięciu nożem (Zdjęcie: Chris Fairweather/Agencja Huw Evans)
Pielęgniarka zajmująca się zdrowiem psychicznym doznała traumy i blizn po tym, jak została dźgnięta nożem pacjent cierpiący na schizofrenię na oddziale psychiatrycznym.
Alexander Horton, lat 34, został przyjęty do szpitala Szpital Księżnej Walii w Bridgend na leczenie zaledwie trzy dni przed niesprowokowanym atakiem na pielęgniarkę około godziny 23:55 w dniu 30 października 2024 r.
Do zdarzenia doszło, gdy pielęgniarka przeprowadzała rutynowe, nocne badania. Sąd Koronny w Cardiff usłyszał, że Horton wyszedł ze swojego pokoju i spokojnie poprosił o pomoc.
Jednak gdy się do niego zbliżyła, założył jej zamek na głowie i zaczął atakować jej twarz zaostrzonym piórem.
Pielęgniarka poczuła, jak długopis wbija się w jej lewą brwi i zdała sobie sprawę, że jej twarz jest pokryta krwią. Jak podaje Wales Online, napaść trwała około ośmiu sekund, dopóki inni pracownicy nie interweniowali, aby powstrzymać Hortona, a pielęgniarkę natychmiast przewieziono na oddział ratunkowy.
Przeczytaj więcej: 16-letni chłopiec trafił do szpitala po tym, jak został pchnięty nożem w ruchliwym centrum Wielkiej Brytanii
Przeczytaj więcej: Osoba ubiegająca się o azyl grozi kaznodziei nożem w Speaker’s Corner
Doznała dwóch cięć w lewą brwi i jedną w bok. Na miejscu zdarzenia znaleziono później złamany długopis z zamoczoną końcówką.
Po aresztowaniu Horton zażądał valium, stwierdzając, że czuje się tak, jakby „świat dobiegał końca” i był „uwięziony”. Przyznał się, że tego dnia zapomniał wziąć leki, co doprowadziło do „pęknięcia” czegoś w jego wnętrzu.
Wyraził ubolewanie z powodu swoich czynów, przyznając, że czuł się potem „okropnie”.

Podpis: Sąd Koronny w Cardiff (Zdjęcie: Media Walia)
Horton z Llanarth Road w Llanarth w Monmouthshire przyznał się następnie do umyślnego uduszenia i przestępstwa z sekcji 18 polegającego na zranieniu. Sąd ustalił, że nie był on wcześniej karany.
W osobistym oświadczeniu ofiary odczytanym w sądzie szczegółowo opisano traumę pielęgniarki: „Za każdym razem, gdy wchodziłam na oddział, odczuwałam strach, nie wiedziałam, czy znowu mnie zaatakuje, czy też planuje przeciwko mnie kolejny atak.
„Od czasu ataku jestem jeszcze bardziej świadoma otoczenia, zwłaszcza w obecności pacjentów płci męskiej, na wypadek gdybym mogła ponownie zostać zaatakowana w jakiś sposób. Pozostały mi dwie blizny, jedna na brwi, a druga na skroni. Rany goją się, ale mam świadomość, że blizny nadal tam są.
„Ludzie będą mnie pytać o blizny, a ja będę musiała wyjaśnić, co się stało, przeżyć to wydarzenie jeszcze raz i się zdenerwować. Wydarzenie to stało się częścią mojego życia, o którym staram się zapomnieć. Mam szczęście, że długopis nie przekłuł mi gałki ocznej. Wrócił mi wzrok, ale poczułam się wstrząśnięta”.
Obrońca poinformował sąd, że Horton zachowywał się właściwie podczas leczenia psychiatrycznego i nic nie wskazywało na to, że przed napaścią stwarzał groźne zagrożenie. Skazując go, sędzia Paul Hobson powiedział: „(Ofiara) po prostu wykonywała swoją pracę, próbując się tobą zaopiekować i pomóc. To, co zrobiłeś i spowodowane przez ciebie obrażenia, wywarły na nią głęboki wpływ”.
Horton został skierowany do szpitala na mocy art. 37 ustawy o zdrowiu psychicznym.


















