Ina Grenlandii moment 25. poprawki Donalda Trumpa? Ostatnim razem miało to miejsce, gdy „dorośli” z Waszyngtonu debatowali nad jego zdolnością do bycia prezydentem, zwłaszcza w ostatnich dwóch tygodniach jego prezydentury, po 6 stycznia powstanie na Kapitolu. Zgodnie z konstytucją prezydent może zostać zastąpiony, jeśli wiceprezydent i większość gabinetu uznają, że ich przywódca „nie jest w stanie sprawować uprawnień i obowiązków swojego urzędu”. Problem dzisiaj polega na tym, że nie ma dorosłych.
Plany amerykańskiego prezydenta wobec Grenlandii są wyraźnie szalone. Twierdzi, że Rosja i Chiny planują przejęcie wyspy i że Dania powinna zostać pilnie zmuszona do przekazania swojej suwerenności. Dania od dawna pozwalała Stanom Zjednoczonym na rozszerzenie dostęp wojskowy do Grenlandiiale wydaje się, że Trump chce go posiadać. Żaden z jego pracowników nie jest w stanie powiedzieć dlaczego.
Do tej pory wysyłanie wojsk na Grenlandię w oczekiwaniu na możliwy atak USA wydawałoby się komiczną satyrą. To jednak absurdalna perspektywa, która wydarzy się w tym tygodniu. Wielka Brytania wysłała nawet oficera wojskowego. Nastąpiło to w ciągu kilku tygodni od puczu przywódców Trumpa w Wenezueli i w ciągu kilku dni od jego groźby ataku militarnego na Iran. W tym ostatnim zdawał się ogłaszać zwycięstwo, mówiąc: Iran zatrzymał się używając swoich uzbrojonych żołnierzy do tłumienia protestów ulicznych. Tak się składa, że Trump skutecznie robi to samo w Minnesocie. Miał za sobą pracowite dwa tygodnie.
Nie ma żadnego uzasadnienia dla próby przejęcia władzy przez Trumpa Grenlandia. W ramach sojuszu NATO istnieje pełna współpraca obronna między USA i Danią, podobnie jak z Kanadą, której również groził. Trump przypomina nałogowego złodzieja w sklepie, który nie może się oprzeć szybkiemu chwyceniu – tu pole naftowe, tam kopalnia kluczowych minerałów. Trudno uwierzyć, że się nie wycofa, ale kiedy?
Mądrzy przywódcy mają doradców. Nierozważni mają pochlebców. Większość amerykańskich prezydentów twierdzi, że nie interweniuje, ale gdy ubiorą się w wojskowe szaty, może im być trudno powstrzymać się od popisywania się nimi. Podobnie jak w przypadku George’a W. Busha w Iraku, konferencja prasowa Trumpa dotycząca „misji zakończonej” po Wenezueli dwa tygodnie temu wyraźnie go podniosła. Według doniesień jego armia właśnie to zrobiła zabił ponad 100 osób w Caracas, ale wyglądał, jakby wygrał na loterii.
Kiedy Stany Zjednoczone postanawiają przywrócić światu prawa, nikt poza Stanami Zjednoczonymi nie może tego powstrzymać. Jednak prawa rzadko kiedy pojawiają się jako takie. Częściej kończą się one ogromnym wydatkiem krwi i pieniędzy, usprawiedliwionym bezsensownym mówieniem o wolności i bezpieczeństwie narodowym. Dzieje się tak pomimo faktu, że ze wszystkich krajów Stany Zjednoczone muszą być najbardziej niezagrożone.
Wcześniej czy później stara, ale odporna konstytucja Stanów Zjednoczonych zacznie działać. Głównym ograniczeniem władzy prezydenckiej pozostaje ograniczenie kadencji. Za trzy lata Trumpa już nie będzie. Wydaje się, że do tego czasu tegoroczne wybory śródokresowe przyniosą Kongresowi pewne ożywienie zaufania, a tym samym równowagi sił. Zakładając, że nie nastąpi wprowadzenie 25. poprawki, pozostałe lata Trumpa będą prawdopodobnie zdominowane przez coraz bardziej ekscentryczną próżność i rosnącą antypatię w społeczeństwie.
Tymczasem sojusznicy nie powinni wpadać w pułapkę Trumpa, polegającą na lukach bezpieczeństwa narodowego, aby przypieczętować każdy argument i wyszydzić każdego przeciwnika. Chiny i Rosja mogą nadal trwać w swojej neurotycznej agresji w „szarej strefie”, ale radość, z jaką zachodnie lobby obronne wykorzystuje je do mówienia o perspektywie „trzeciej wojny światowej”, jedynie podnosi temperaturę i generuje strach.
Chiny nie stanowią egzystencjalnego zagrożenia dla Wielkiej Brytanii. Nigdy tak nie było i nie mogę uwierzyć, że kiedykolwiek to nastąpi. Tymczasem pogranicze Rosji zawsze były niestabilne. Przed obecną wojną Rosja w ciągu ostatnich 20 lat atakowała Gruzję i Ukrainę, a Zachód nie zareagował militarnie. Inwazja Władimira Putina na Ukrainę była oburzająca i Zachód miał rację, pomagając jej w obronie. Ale to zupełnie co innego niż uznanie Rosji za zagrożenie dla bezpieczeństwa terytorialnego Wielkiej Brytanii.
Jak ostrzegał Henry Kissinger i wielu kremlinologów, decyzja NATO o wysunięciu swojego parasola w stronę granic Rosji po upadku Związku Radzieckiego była poważnym sprawdzianem rosyjskiej paranoi. Jednak Rosja nigdy nie zareagowała inwazją na kraj NATO, pomimo nieustannych ostrzeżeń ze strony lobby obronnego, że nadal może to zrobić. Wysiłki byłego szefa armii brytyjskiej, lorda Dannatta i innych, aby przedstawić Ukrainę jedynie jako uwerturę trzecią wojnę światową jedynie zwiększa wojowniczość Rosji. Czasami mam wrażenie, że establishment wojskowy pragnie wojny.
Dlatego właśnie Grenlandia ma znaczenie. Wyraźnie widać, że stosunki Wschód-Zachód – a raczej emocje – są na niepokojąco delikatnym etapie. Ale ukazanie rosyjskich czołgów zaraz pędzących Europa raczej nie zmniejszy napięcia. Spór o Grenlandię mógłby podzielić NATO i poważnie je osłabić. Jeśli kiedykolwiek kryzys zasługiwał na zwłokę i powolną dyplomację, to właśnie tutaj. Kiedy uderzający w wannę generałowie i politycy odbierają mikrofon dyplomatom i rozjemcom, znika wszelki zdrowy rozsądek.
W ciągu ostatnich czterech lat Ukraina zamieniła swoją granicę z Rosją w globalne pole bitwy pomiędzy tyranią a wolnością. Ale jego spór z Rosją nie musi mieć nic wspólnego z NATO. Oczywiście Brytyjczycy mogą chcieć pomagać innym krajom, gdy los lub położenie geograficzne sprowadzą ich na krzywdę. Ale to nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem narodowym Wielkiej Brytanii. Obrona jest tak droga, że powinna przynajmniej oznaczać to, co jest napisane na puszce.
Keir Starmer obiecał przekierować miliardy funtów ze swojego budżetu krajowego na zatrudnianie żołnierzy i kupowanie broni. Ma to na celu wysłanie żołnierzy na Ukrainę (a być może nawet na Grenlandię), aby mógł dobrze wyglądać podczas swojej następnej podróży zagranicznej. Nie powinien tego robić. Nie mają one nic wspólnego z obroną Wielkiej Brytanii.


















