Z ustaleń dochodzeniowych wynika, że 13-letnia uczennica zginęła w dziwacznym wypadku po kopnięciu jej w głowę przez „spłoszonego” konia.
Miłośniczka koni Maci Williams doznała urazu głowy, gdy zwierzę kopnęło ją, gdy pomagała prowadzić grupę koni z wybiegu do stodoły.
Upadła na ziemię przed swoją bezradną matką Caroline po incydencie na farmie w Lewes w East Sussex.
Jej matka krzyknęła: „Trzymaj się, stój nisko”, podczas gdy grupa koni nadal kopała.
Po oczyszczeniu koni natychmiast podbiegła i zaczęła reanimować córkę.
Wezwano ratowników medycznych, którzy kontynuowali resuscytację krążeniowo-oddechową przed wezwaniem pogotowia ratunkowego Sussex Air Ambulance.
Następnie Maci przewieziono samolotem do szpitala King’s College w Londynie, gdzie uznano, że jej obrażenia są „nie do przeżycia”. Została przeniesiona do hospicjum Chestnut Tree House, gdzie zmarła następnego dnia.
Dzisiaj w toku śledztwa ustalono, że do tragicznego wypadku doszło 27 lutego ubiegłego roku na farmie Lower Stoneham Farm w Lewes w East Sussex.
Maci Williams, lat 13 (na zdjęciu) zginęła w dziwacznym wypadku po kopnięciu w głowę przez „spłoszonego” konia
Maci, zapalona miłośniczka jazdy konnej, wybrała się na farmę, aby jeździć z matką na swoim kucyku Susie.
Przygotowując się do wyjazdu, poszli po konie z pola, ale zauważyli, że jeden z koni, imieniem Amir, przeskoczył płot i stał obok grupy klaczy na innym polu.
Słyszano, że na klacze mógł być już sezon i że Amir prawdopodobnie przeskoczył płot, żeby się do nich zbliżyć.
Grupa jeźdźców wyszła, żeby zaganiać konie, a zwierzęta prowadzono alejką z padoku z powrotem do stodół.
Maci prowadziła swojego własnego konia, Susie i innego konia, Lulu, niedaleko za Amirem, kiedy Amir nagle się „przestraszył” i został wyrzucony, co pobudziło inne konie, powodując, że zaczęły kopać.
Maci została złapana kopnięciem w głowę, powodując straszne obrażenia i upadek na ziemię.
Powiedziała: „Coś przestraszyło Amira, co wystraszyło Lulu i wszystkie konie zaczęły się bać.
„Widziałem kopniaka Amira, który, jak sądziłem, był skierowany w Susie i Lulu, i widziałem, jak Maci upadła na ziemię. Powiedziałem: „nie ruszaj się, nie ruszaj się”.
Dochodzenie w sprawie śmierci Maci wykazało, że był to wypadek, a koroner stwierdził: „To jeden z tych przerażających wypadków, które czasami zdarzają się z końmi”.
W oświadczeniu jej matka stwierdziła, że Maci miała kontakt z końmi od wielu lat i była do nich przyzwyczajona.
Pani Williams stwierdziła, że Maci była „szczęśliwa, bystra i pewna siebie w obecności ludzi, którym ufała, ale potrafiła być cicha i nieśmiała w stosunku do ludzi, dopóki ich nie poznała”.
Na przesłuchaniu powiedziano Maci, uczennicy Seaford Head School, że szkoła była dla niej trudna i cierpiała na stany lękowe, ale uwielbiała jeździć konno, ponieważ pomagało jej to złagodzić stres.
Opiekowała się swoim koniem Susie trzy lub cztery dni w tygodniu i dzieliła się nim z innym jeźdźcem na farmie, czyli stajni typu „zrób to sam”, w której odpowiedzialność za zwierzę spoczywa na właścicielach.
Fiona King, zastępczyni koronera w East Sussex, zapytała rodzinę, czy kierowcy zwykle noszą kaski, czy czapki ochronne.
Jednak składając zeznania, inspektor ds. bezpieczeństwa i higieny pracy powiedział podczas dochodzenia, że kapeluszy i kamizelek ochronnych zwykle nie nosi się, chyba że ktoś jedzie na koniu.
Konkludując, że śmierć nastąpiła w wyniku wypadku, koroner stwierdził: „Myślę, że był to wypadek, za który nikt nie ponosi odpowiedzialności.
„To jeden z tych przerażających wypadków, jakie czasami zdarzają się z końmi”.

















