Donald Trump twierdzi, że „wielu wspaniałych ludzi” chce dołączyć do jego Rady Pokoju, jednak niektórzy światowi przywódcy wyraźnie obawiają się, że kontrowersyjna inicjatywa może osłabić Organizację Narodów Zjednoczonych.
Pierwotnie pomyślany jako mała grupa, która miałaby nadzorować zawieszenie broni w Gazaprzekształciło się w coś znacznie ambitniejszego.
W czwartek na scenie w Davos Trump powitał „bardzo ekscytujący dzień, od dawna przygotowywany”, zapraszając przywódców do podpisania statutu organizacji.
Do zarządu zaproszono około 60 krajów – za cenę miliarda dolarów każdy, jeśli chce zostać stałym członkiem.
Panie Trumpie zostanie inauguracyjnym prezesem zarządu – zgodnie z planami może pełnić tę funkcję dożywotnio.
Nowy organ nabiera kształtu w następstwie ataków wojskowych USA na Wenezuelę i groźby prezydenta dotyczącego przejęcia kontroli nad Grenlandią i interwencji w Iranie.
Czym jest Rada Pokoju?
Trump po raz pierwszy zaproponował ten pomysł we wrześniu, kiedy ogłosił swój plan zakończenia wojny w Gazie.
Od tego czasu powiedział, że jego kompetencje zostaną rozszerzone poza Gazę, aby stawić czoła innym globalnym konfliktom i promować pokój na całym świecie.
Według doniesień statut Rady Pokoju stanowi, że jej przewodniczący Trump będzie miał szeroką władzę wykonawczą, w tym możliwość zawetowania decyzji i usuwania członków, z zastrzeżeniem pewnych ograniczeń.
Biały Dom wybrał sekretarza stanu Marco Rubio, specjalnego wysłannika Steve’a Witkoffa i zięcia Trumpa Jareda Kushnera, a także byłego brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira na członków zarządu założycielskiego inicjatywy.
Pozostają pytania dotyczące kompetencji Rady Pokoju i sposobu jej działania, co powoduje, że niektóre narody wahają się, czy odpowiedzieć na zaproszenia.
Inni zadali pytania, dlaczego w ogóle zaproszono prezydenta Rosji Władimira Putina i innych autorytarnych przywódców.
Jaka jest jego rola w Gazie?
Rada Pokoju została pierwotnie utworzona, aby pomóc w zapewnieniu pokoju w Gazie, gdzie w październiku ubiegłego roku weszło w życie kruche zawieszenie broni.
W tym celu otrzymała mandat od Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, która upoważniła ją również do rozmieszczenia tymczasowych Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Gazie.
Na początku tego miesiąca administracja Trumpa ogłosiła, że trwa druga faza planu pokojowego w Strefie Gazy, która, jak stwierdziła, „rozpoczyna pełną demilitaryzację i odbudowę Gazy”.
Zgodnie z planem organ składający się z 15 przywódców palestyńskich otrzyma ogromne zadanie codziennego rządzenia Gazą, ostatecznie podlegając Radzie Pokoju.
Pomimo zawieszenia broni w Gazie w dalszym ciągu zdarzają się przypadki śmiertelnej przemocy, a Izrael i Hamas oskarżają się nawzajem o naruszenie porozumienia pokojowego.
Kto będzie w Radzie Pokoju?
Do Rady Pokoju zaproszono około 60 krajów, a jak dotąd około 35 zgodziło się na przyłączenie, powiedział starszy urzędnik administracji Trumpa.
„Mamy wielu wspaniałych ludzi, którzy chcą się przyłączyć” – stwierdził w środę Trump, stojąc obok prezydenta Egiptu Abdela-Fattaha el Sissiego.
„To będzie najbardziej prestiżowy zarząd, jaki kiedykolwiek powstał”.
Wśród zapisanych są sojusznicy z Bliskiego Wschodu, tacy jak Izrael, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Jordania, Katar i Egipt.
Inni to członkowie NATO, Turcja i Węgry, których przywódcy mają dobre stosunki z Trumpem; a także Armenię i Azerbejdżan, które w zeszłym roku osiągnęły porozumienie pokojowe za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych.
Maroko, Pakistan, Indonezja, Kosowo, Uzbekistan, Kazachstan, Paragwaj i Wietnam również zgodziły się wziąć udział.
Co bardziej kontrowersyjne, zaproszenie przyjął białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka.
Przeczytaj więcej:
Analiza: Sojusznicy USA muszą wyciągnąć kluczową lekcję z Grenlandii
Jak „nieporozumienie” na Grenlandii mogło wywołać chaos dyplomatyczny
Kto powiedział nie?
Wiele krajów europejskich odrzuciło zaproszenia.
Norwegia, Szwecja i Francja odrzuciły zaproszenia, natomiast minister gospodarki Włoch Giancarlo Giorgetti powiedział, że dołączenie do grupy kierowanej przez przywódcę jednego kraju stanowiłoby naruszenie włoskiej konstytucji.
W Wielkiej Brytanii minister spraw zagranicznych Yvette Cooper wyraziła obawy, że rząd Rosji Putin został zaproszony do przyłączenia się i że Wielka Brytania nie weźmie udziału w ceremonii podpisania porozumienia.
Ani Rosja, ani Chiny nie powiedziały, czy przyjmą ich zaproszenia.
A co z Organizacją Narodów Zjednoczonych?
Jest to punkt sporny dla wielu światowych przywódców.
Pomimo obaw i krytyki co do skuteczności Organizacji Narodów Zjednoczonych w ostatnich latach, nie ma jednomyślnej chęci utworzenia organu, który mógłby ją podważyć.
Trump mówił, że Rada zastąpi niektóre funkcje Organizacji Narodów Zjednoczonych, a być może nawet sprawi, że w końcu stanie się ona przestarzała.
Jego zdaniem ONZ „nie okazała się zbyt pomocna” i „nigdy nie wykorzystała swojego potencjału”. Powiedział jednak również, że należy to kontynuować, „ponieważ potencjał jest tak duży”.


















