
Analiza: Co wiemy o „spotkaniu trójstronnym”
Na pierwszy rzut oka jutrzejsze spotkanie trójstronne w Abu Zabi byłoby znaczącym wydarzeniem. Byłby to pierwszy raz, kiedy Rosjanie, Ukraińcy i Amerykanie znaleźli się w tym samym pomieszczeniu.
Ale nadal nie wiemy, co będzie omawiane i na jakim szczeblu. I nadal nie wiemy, czy to w ogóle nastąpi.
Oto, co wiemy…
Po raz pierwszy o rozmowach wspomniał wysłannik USA Steve Witkoff dziś rano podczas wydarzenia w Davos. Powiedział, że on i Jared Kushner udają się dziś wieczorem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich bezpośrednio z Moskwy na spotkania z grupami roboczymi obu stron w sprawie konkretnych aspektów planu pokojowego, w tym kwestii „wojskowych”.
Następnie w swoim przemówieniu prezydent Zełenski nawiązał do rozmów. Powiedział, że będą na „poziomie technicznym”. Jednak potem Kijów ogłosił, że wyśle swój najlepszy zespół, w tym głównego negocjatora Rustema Umerowa i szefa sztabu Zełenskiego Kyryło Budanowa.
Obecność takich osobistości wyższego szczebla może wskazywać, że spotkanie nabrało większego znaczenia, niż pierwotnie planowano. Być może coś zmieniło się w ciągu dnia, być może podczas spotkania z Zełenskim i Trumpem.
Z drugiej strony może to być po prostu sygnał z Kijowa – próba pokazania Białemu Domowi chęci osiągnięcia porozumienia, przy jednoczesnej próbie pokazania się Władimirowi Putinowi.
Na razie nie ma odpowiedzi ze strony Moskwy, więc nie jest jasne, czy Rosjanie zgodzili się na spotkanie trójstronne.
Władimir Putin nie lubi jednak, gdy się go zastrasza. Nigdy nie odpowiada na żądania innych. Wszystko jest na jego warunkach. Nie należy więc spodziewać się żadnego potwierdzenia ze strony Kremla aż do wieczornego spotkania z wysłannikami Trumpa Stevem Witkoffem i Jaredem Kushnerem.
Wycofanie się ze spotkania o 11:00 nie wyglądałoby jednak dobrze, zwłaszcza po tym, jak strona amerykańska zrobiła na to ogromne wrażenie. Spodziewam się więc, że Rosjanie pojawią się w Abu Zabi, ale może to nie być ich czołowa drużyna.


















