Wściekli krewni brytyjskich żołnierzy poległych w Afganistanie oskarżyli Donalda Trumpa o obrazę poświęcenia ich bliskich po tym, jak stwierdził, że sojusznicy NATO „pozostali trochę z tyłu” i nie walczyli na linii frontu.
Około 457 brytyjskich żołnierzy i kobiet straciło życie w kampanii alianckiej w następstwie ataków na Amerykę z 11 września, co stanowi drugą po USA liczbę ofiar wojskowych w konflikcie. Ponadto szacunkowo 2000 brytyjskich żołnierzy i cywilów zostało rannych w akcji.
Robert Dicketts, którego dzielny syn Oliver (27 l.) zginął podczas operacji z Pułkiem Spadochronowym, przewodził tej reakcji, odrzucając sugestię, że siły brytyjskie znajdowały się gdziekolwiek indziej niż pod ostrym końcem kampanii, która nastąpiła po atakach z 11 września.
Dicketts powiedział: „Kiedy to przeczytałem, pomyślałem: «Co za cholerny policzek!».
„Myślę o swoich myślach Donalda Trumpa prawdopodobnie nie nadają się do druku.
„Mówiąc grzecznie, Donaldowi Trumpowi brakuje znacznej wiedzy historycznej”.
Jego syn zginął podczas operacji Pułku Spadochronowego w Afganistanie w 2006 roku i dopiero co otrzymał awans na stopień kaprala.
Podróżował samolotem RAF Nimrod, który rozbił się w pobliżu Kandaharu i był jedynym żołnierzem spośród 14 brytyjskich żołnierzy zabitych w katastrofie, z których większość stanowili żołnierze RAF stacjonujący w Kinloss w Szkocji.
Dicketts z Tunbridge Wells w hrabstwie Kent dodał: „Uważam, że rząd powinien zwrócić uwagę na liczbę ofiar śmiertelnych poniesionych przez żołnierzy brytyjskich oraz na to, jak bardzo byli oni zaangażowani w operacje na linii frontu. Sam Oliver zginął w operacji na linii frontu.
„On całkowicie się myli. Nie tylko w sprawie sił brytyjskich, wiele innych sił NATO również poniosło straty i zajęło pozycje na linii frontu.
„Jego brak wiedzy historycznej jest ogólnie przerażający, a niektóre jego stwierdzenia wręcz żebracze”.
W czwartkowym wywiadzie dla Fox News w Davos w Szwajcarii prezydent Trump powiedział, że nie jest pewien, czy NATO będzie tam, aby wesprzeć wojska amerykańskie, jeśli i kiedy zostanie o to poproszony.
„Zawsze powtarzałem, czy będą tam, gdybyśmy kiedykolwiek ich potrzebowali? To naprawdę ostateczny test. Nie jestem tego pewien. Nigdy ich nie potrzebowaliśmy” – powiedział Trump.
„Powiedzą, że wysłali trochę żołnierzy do Afganistanu i to czy tamto. I tak zrobili. Trzymali się trochę z tyłu, poza linią frontu”.
Wcześniej kwestionował, czy NATO stanęłoby w obronie Ameryki, gdyby Stany Zjednoczone zostały zaatakowane, mimo że sojusznicy zrobili to tylko przy jedynym przypadku, w którym powołano się na Artykuł 5 (klauzula wzajemnej obrony sojuszu). Został on uruchomiony po atakach z 11 września 2001 r., kiedy partnerzy NATO wsparli siły amerykańskie w odpowiedzi na okrucieństwa Al-Kaidy.
Diane Dernie, której syn Ben Parkinson doznał strasznych obrażeń w 2006 r., gdy wojskowy Land Rover najechał na minę w pobliżu Musa Qala, stwierdziła, że komentarze amerykańskiego prezydenta są „ostateczną zniewagą” i wezwała Sir Keira Starmera przeciwstawić się w ich sprawie panu Trumpowi.
Amputowano mu obie nogi, skręcił kręgosłup i poważnie uszkodził mózg, a prawie dwie dekady później nadal przechodzi poważne operacje.
Pani Dernie z Doncaster powiedziała: „Musi stanąć w obronie swoich własnych sił zbrojnych i musi całkowicie zaprzeczyć temu, co powiedział Donald Trump.
„Wezwijcie go. Stańcie w obronie tych, którzy walczyli za ten kraj i za naszą flagę, bo to nie do uwierzenia.
„Przyjdźcie i spójrzcie na życie, jakie prowadzi Ben – 19 i pół roku później wciąż walczący o jego opiekę, wciąż walczący o to, by miał godne życie i wracał do zdrowia po niedawnej operacji.
„Słyszeć, jak ten człowiek mówi: «No cóż, po prostu szalełeś za linią frontu».
„To najwyższa zniewaga”.
Ian Sadler, którego syn, żołnierz Jack Sadler, lat 21, zginął w wyniku przydrożnej bomby w Afganistanie w 2007 roku, służąc w Specjalnej Baterii Obserwacyjnej 4/73 Brygadowych Sił Rozpoznawczych, powiedział: „Trump jest po prostu nierozsądny ze strony swoich pomocników wojskowych i otaczających go ludzi.
„Niektóre oddziały NATO nie były na linii frontu w taki sam sposób, jak wojska brytyjskie i amerykańskie, to prawda”.
Sadler z Exeter w hrabstwie Devon dodał: „Brytyjczycy z pewnością znajdowali się w gorących punktach, byli na linii frontu, 457 z nich zginęło, a liczba ciężko rannych była prawdopodobnie trzy razy większa niż ofiar śmiertelnych”.
Matka 22-letniego Seana Binniego, który zginął w Afganistanie, określiła te komentarze jako „niszczące duszę”.
Pełniący obowiązki sierżanta, gdy zginął podczas patrolu Czarnej Straży w prowincji Helmand w maju 2009 r.
Ożenił się zaledwie sześć miesięcy przed tym, jak został zastrzelony po rzuceniu granatu podczas walki z powstańcami.
Janette Binnie, lat 58, z Crimond w Aberdeenshire, powiedziała: „Wszyscy walczyliśmy w tej samej wojnie. Mój syn pracował u boku niektórych Amerykanów” – mówi. „On po prostu umniejszał wszystko, co zrobiły nasze dzieci”.
Mówi, że jest „zła, bardzo zła, bardzo, bardzo zła” i dodaje: „Jak może powiedzieć, że nie byli na pierwszej linii frontu, kiedy tam walczyli”.
„Bardzo chciałabym, żeby prezydent Trump odwiedził mnie” – mówi.
„Wkrótce opowiem mu, jak to jest być żoną wojskowego i matką wojskowego oraz jak to jest stracić dziecko w takich okolicznościach, o czym on nie ma pojęcia”.
Naród opłakiwał każdą stratę w wojnie w Afganistanie, a tysiące ludzi ustawiały się na ulicach Wootton Bassett w ramach procesji repatriacyjnych. Jeden z najciemniejszych dni konfliktu miał miejsce w czerwcu 2010 r. (na zdjęciu), kiedy rodziny siedmiu żołnierzy dołączyły do tłumów żałobników, gdy ich trumny przewożono przez miasto Wiltshire.
Wśród tych, którzy powrócili, znaleźli się trzej żołnierze Royal Marine z 40 Commando — sierżant Steven Darbyshire, kapral Michael Taylor i piechota morska Paul Warren — oraz czterech żołnierzy z 1. batalionu pułku Mercian: kapral David Ramsden, sierżant kolorowy Martyn Horton, szeregowy Alex Isaac i szeregowy Douglas Halliday.
Weterani, którzy służyli w konflikcie, opowiedzieli „Express”, jak dumni byli, mogąc stać ramię w ramię ze swoimi amerykańskimi towarzyszami.
Liz McConaghy dziesięć razy służyła w Afganistanie, pracując jako członkini załogi lotów w ramach ewakuacji medycznej, powiedziała „Express”, że chciałaby pokazać panu Trumpowi listę wszystkich amerykańskich żołnierzy, dla których ratowania ona i jej towarzysze ryzykowali życie.
Powiedziała: „Zabraliśmy tak wielu Amerykanów, że ryzykowaliśmy życiem, aby ich uratować, a on powiedział, że to naprawdę bolesne.
„Chciałbym pokazać mu mój dziennik pokładowy każdego lotu, którym odbyliśmy, i każdego Amerykanina, którego zabraliśmy. Ryzykowaliśmy życie, aby sprowadzić żołnierzy i uratować życie każdego, niezależnie od tego, skąd pochodzili.
„Ostatnie ciało, jakie kiedykolwiek odebrałem, to amerykański żołnierz. Staliśmy na rampie, podczas gdy jego trumna była ładowana na samolot, i traktowaliśmy go z szacunkiem, z jakim traktujemy żołnierza brytyjskiego. Jeśli go kiedykolwiek spotkam, powiedziałbym mu to.”
Andrew Fox, były oficer pułku spadochronowego, odbył trzy tury po Afganistanie, w tym jedną w ramach sił specjalnych USA, powiedział „The Express”: „Moje uczucia, gdy słysząc te komentarze, można najlepiej opisać jako szok, złość i zdrada. Szok i złość, że poświęcenie przyjaciół jest tak łatwo zapominane i zdrada, ponieważ służyliśmy u ich boku.
„Mam odznakę amerykańskiego żołnierza piechoty bojowej i skaczę na skrzydłach, więc dla ich głównodowodzącego powiedzenie tego, co powiedział, jest hańbą”.
W latach po inwazji pod przywództwem USA w 2001 r. w Afganistanie służyło ponad 150 000 żołnierzy brytyjskich, tworząc największy po Amerykanach kontyngent zagraniczny.
Po 11 września 2001 r. ówczesny premier Tony Blair obiecał, że Wielka Brytania „stanie ramię w ramię” z Ameryką w obliczu ataków Al-Kaidy.
Komentarze wywołały potępienie w całym spektrum politycznym.
Oficjalny rzecznik premiera potępił uwagi Trumpa, twierdząc, że siły brytyjskie służyły u boku USA i NATO w „ciągłych operacjach bojowych”.
Wskazując na 457 Brytyjczyków zginęło w Afganistanie i „wieleset” innych rannych, dodał: „Jesteśmy niesamowicie dumni z naszych sił zbrojnych, a ich służba i poświęcenie nigdy nie zostaną zapomniane”.
Lider torysów Kemi Badenoch stwierdził, że odrzucił te komentarze jako „bezczelny nonsens”.
Podczas piątkowej wizyty w Essex pani Badenoch powiedziała: „Rozmawiałam z rodzicami młodych mężczyzn, którzy stracili życie w Afganistanie, i uważam, że to hańba oczerniać ich pamięć w ten sposób”.
Minister obrony i były komandos Al Carns, który odbył pięć misji w Afganistanie, powiedział, że żołnierze brytyjscy „przelali krew, pot i łzy” wraz z towarzyszami USA.
Były pułkownik Royal Marines, pan Carns, nie wymieniając nazwiska Trumpa, powiedział: „Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o Afganistan, jest to całkowicie śmieszne. Wielu odważnych i honorowych żołnierzy wielu krajów walczyło na linii frontu. Wielu walczyło daleko poza nią.
„Odbyłem pięć misji w Afganistanie, wiele z nich wraz z moimi amerykańskimi kolegami. Razem przelaliśmy krew, pot i łzy. Nie wszyscy wrócili do domu.
„Są to, jak sądzę, więzi wykute w ogniu, chroniące USA, nasze wspólne interesy, ale w rzeczywistości chroniące demokrację jako całość.
„I sugeruję, aby każdemu, kto wierzy w te komentarze, napił się whisky ze mną, moimi kolegami, ich rodzinami i, co ważne, rodzinami tych, którzy dokonali najwyższego poświęcenia dla obu naszych narodów”.
Lider reform w Wielkiej Brytanii Nigela Farage’awieloletni wielbiciel Trumpa, który spotkał się z prezydentem USA, napisał w X, że Trump „mylił się”, dodając: „Przez 20 lat nasze siły zbrojne dzielnie walczyły u boku amerykańskich sił zbrojnych w Afganistanie”.
Trump był już wcześniej krytykowany za to, że uniknął powołania do wojska w Wietnamie ze względu na zdiagnozowane u niego ostrogi kostne w piętach – twierdzenie to budziło poważne wątpliwości.


















