Książę Harry jest obecnie człowiekiem zirytowanym kilkoma sprawami.

Ale niezależnie od tego, co o nim myślisz lub jakie są jego powody do poczucia krzywdy, sprawił on sobie i swojemu krajowi dumę, wypowiadając się przeciwko aroganckiemu i ignoranckiemu tyranowi, udowadniając, że stoi po właściwej stronie historii.

Bardzo rzadko zdarzały się przypadki, gdy członkowie rodziny królewskiej wkraczali na arenę polityczną, ale wypaczona riposta weterana Harry’ego na Donalda TrumpaJego idiotyzm w sprawie Afganistanu dowodzi, na czym naprawdę polega jego lojalność.

Prezydent USA rozwścieczył byłych i służących żołnierzy, błędnie stwierdzając, że wojska NATO „pozostawały trochę z dala od linii frontu”.

Jego niedokładne umniejszanie roli, jaką odgrywają wojska brytyjskie w Afganistanie, było obrazą dla 457 bohaterów, którzy zginęli w walce, oraz tych, którzy odnieśli obrażenia zmieniające życie.

A rozwścieczonemu Harry’emu, który odbył dwie tury w Afganistanie jako drugi pilot helikoptera Apache i strzelec, często na linii frontu, wystarczyło, aby zobaczył czerwień.

Chociaż nie wymienił nazwiska Trumpa, jego cel był jasny. I w zaledwie sześciu prostych słowach postawił tępyego prezydenta na swoim miejscu, mówiąc: „życie tysięcy ludzi zmieniło się na zawsze”.

W jego wstrząsającym oświadczeniu czytamy: „W 2001 roku NATO po raz pierwszy i jedyny w historii powołało się na Artykuł 5. Oznaczało to, że każdy naród sojuszniczy był zobowiązany stanąć u boku Stanów Zjednoczonych w Afganistanie w dążeniu do naszego wspólnego bezpieczeństwa. Sojusznicy odpowiedzieli na to wezwanie.

„Służyłem tam. Poznałem tam przyjaciół na całe życie. I tam straciłem przyjaciół. W samej Wielkiej Brytanii zginęło 457 żołnierzy.

„Życie tysięcy ludzi zmieniło się na zawsze. Matki i ojcowie chowali synów i córki. Dzieci pozostawiono bez rodziców. Rodziny ponoszą tego koszty.

„Te ofiary zasługują, aby mówić o nich zgodnie z prawdą i szacunkiem, ponieważ wszyscy pozostajemy zjednoczeni i lojalni w obronie dyplomacji i pokoju”.

Nie dajcie się zwieść, jego słowa odbiły się echem i głęboko zaszkodziły Trumpowi, którego wypaczony światopogląd coraz bardziej stara się pisać historię na nowo.

Oczerniając wspomnienia 1160 żołnierzy koalicji spoza USA zabitych w Afganistanie – i tysięcy innych, którzy odnieśli rany – Trump zapomniał o jednej rzeczy.

To właśnie kraje, które teraz stara się zdestabilizować w swoim tyrańskim fetyszu Grenlandii, przybyły mu z pomocą po atakach z 11 września.

Ćwierć wieku później jego przypadkowe i nonszalanckie zwolnienie ze służby umniejsza ich poświęcenie, poniża jego urząd i kpi z jego tytułu głównodowodzącego.

Słowa Harry’ego wyraźnie wywarły wpływ.

Wczoraj zuchwały Trump był zmuszony wycofać się i wydać upokarzające wyjaśnienia na swojej platformie Truth Social, stwierdzając, że Brytyjczycy „należeli do największych ze wszystkich wojowników”, ostatecznie przyznając się do tych, którzy zginęli, i wielu, którzy wrócili „ciężko ranni”.

„Wielcy i bardzo ODWAŻNI żołnierze Wielkiej Brytanii zawsze będą po stronie Stanów Zjednoczonych Ameryki!” napisał.

„To więź zbyt silna, aby kiedykolwiek została zerwana” – dodał prezydent.

„Wielka Brytania, z ogromnym sercem i duszą, nie ma sobie równych (z wyjątkiem USA!). Kochamy was wszystkich i zawsze będziemy!”

To, że Trump, wszechwiedzący bufon, nieustannie zawstydza się brakiem wiedzy, wydaje się nie mieć znaczenia ani dla niego, ani dla kiwających głową psów, którymi się otacza. To go ośmiela.

Jakby chcąc podkreślić umyślną ignorancję płynącą z Białego Domu, zamieścił wygenerowany przez sztuczną inteligencję prowokacyjny obraz Trumpa prowadzącego pingwina okrakiem przez śnieżny górski krajobraz.

„Uściskaj pingwina” – napisano w X, pokazując nielotnego ptaka morskiego trzymającego amerykańską flagę (ze sztandarem Grenlandii w oddali).

Był to prowokacyjny i niedojrzały akt wymierzony w NATO w obliczu trwającej (na razie) słownej bójki o terytorium Danii. Było to również niezgodne ze stanem faktycznym.

Dlaczego? Ponieważ na Grenlandii, w Arktyce i na półkuli północnej nie ma pingwinów.

Ale błędy – faktyczne czy inne – po prostu nie wydają się mieć znaczenia dla Trumpa, który przekręca prawdę, więc Biały Dom podwoił swój błąd, gdy wskazano mu w sposób, który prezydent mógł zrozumieć, że nagrodzony Oscarem film dla dzieci „Happy Feet” rozgrywa się na Antarktydzie… na półkuli południowej.

Odpowiedź Białego Domu? „Pingwin nie przejmuje się opiniami tych, którzy nie mogą zrozumieć.”

I to jest problem, przed którym coraz częściej staje świat: nie da się porozumieć z prostakami, ponieważ ściągają cię do swojego poziomu… a potem pokonują doświadczeniem.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj