Donalda Trumpa wycofał się znad krawędzi na Grenlandię, ale nie wcześniej niż spowodowanie niewypowiedzianych szkód sojuszowi NATO. Pobrzękiwanie szablą przez amerykańskiego prezydenta mogło również zachwiać wiarą jego własnej partii republikańskiej.

Przelotna groźba podboju terytorium Danii przez Trumpa wywołała najostrzejszy sprzeciw Republikanów wobec wszystkiego, co zrobił od czasu objęcia urzędu rok temu. Nastąpiło to po podważeniu jego władzy nad władzami wojskowymi, ustawodawstwem dotyczącym opieki zdrowotnej i polityką Pliki Jeffreya Epsteina.

Minibunt sugeruje, że niewielka, ale głośna mniejszość Republikanie czujemy się coraz bardziej ośmieleni, by wypowiadać się przeciwko 79-letniemu przywódcy, który pomimo całej swojej dominacji w partii uzyskuje fatalne wyniki w sondażach i może pociągnąć ich w dół w listopadowych wyborach śródokresowych.

„Nigdy nie miałeś prezydenta o tak dużych wpływach i tak dużym sukcesie politycznym i legislacyjnym, więc w tym sensie wygrywa, ale jego partia zaczyna kwestionować i głośno zastanawiać się, jakim kosztem?” powiedział Franka Luntzakonsultant polityczny i ankieter. „Był najbardziej wpływowym prezydentem od czasów Franklina Roosevelta, ale opinia publiczna, a nawet członkowie jego własnej partii zaczynają się zastanawiać, czy to nie za dużo”.

Spekulacje na temat wpływu Trumpa na Partię Republikańską i tego, czy wykazuje ona jakiekolwiek oznaki pogorszenia się sytuacji, są od dekady sportem politycznym, przynoszącym po drodze wiele fałszywych świtów. Senatorowie i przedstawiciele mający zdanie odrębne, tacy jak Liz Cheney zostali bezlitośnie oczyszczeni lub wmówiono im, że nie mają innego wyjścia niż emerytura.

Największy kryzys Trumpa nastąpił wraz z jego miażdżącą porażką w wyborach prezydenckich w 2020 r. i późniejszym powstaniem tłumu jego zwolenników na Kapitolu, co skłoniło nawet lojalistów, takich jak Lindsey Graham i Kevin McCarthy, do potępienia go. Ale nawet próba zamachu stanu nie wystarczyła, aby przełamać sektową gorączkę partii.

Wielce rozchwytywani pretendenci do korony, tacy jak gubernator Florydy Ron DeSantis, nie mógł konkurować a kiedy Trump z rykiem wycofał się z czterech spraw karnych i wygrał wybory prezydenckie w 2024 r., Republikanie odzyskali Izbę Reprezentantów i Senat i poczuli się usprawiedliwieni w trzymaniu się swojego idola.

Przez większą część pierwszego roku urzędowania Trumpa dawali prezydentowi taką swobodę w zakresie ograniczania rozmiaru rządu, egzekwowania prawa imigracyjnego i ceł handlowych, że krytycy twierdzili, że Kongres zrzekł się swojej odpowiedzialności, w efekcie ustanawiając Trumpa monarchą.

Ale zdarzały się przebłyski. W listopadzie czterech Republikanów w Izbie Reprezentantów – Marjorie Taylor Greene, Thomas Massie, Lauren Boebert i Nancy Mace – zajęli rzadkie stanowisko przeciwko Trumpowi, podpisując petycję o udzielenie absolutorium, aby wymusić głosowanie w sprawie udostępnienia akt federalnych związanych z przestępcą seksualnym Epsteinem.

Pomimo miesięcy lobbowania przeciwko tej ustawie Trump nagle zmienił kurs i ogłosił swoje poparcie dla ustawy, gdy stało się jasne, że głosowanie zakończy się sukcesem, a potencjalnie kilkudziesięciu Republikanów dołączy do Demokratów.

Greene, niegdyś jeden z najbardziej zagorzałych sojuszników Trumpa, zrezygnował z członkostwa w Kongresie i oskarżył prezydenta o zdradę swojej bazy „America First” i przedkładanie elit nad obawy swoich zwolenników. w Profil magazynu New York Timesokreśliła siebie jako „naiwną”, ponieważ początkowo wierzyła, że ​​Trump jest prawdziwym „człowiekiem ludu”.

Na początku tego miesiąca kilkunastu Republikanów w Izbie Reprezentantów przeciwstawiło się przywództwu, głosując na Ustawa Demokratów przedłużyć wygasłe dotacje w ramach ustawy Affordable Care Act o trzy lata bez żadnych ograniczeń. Partia stara się także w obu izbach o włos odeprzeć uchwały mocarstw wojennych, których celem jest zmuszenie prezydenta do uzyskania zgody Kongresu przed przystąpieniem do działań wojskowych za granicą.

W czwartek Donald Trump rozmawia z reporterami w Air Force One po swoim lądowaniu nad Grenlandią w Davos. Zdjęcie: Jonathan Ernst/Reuters

Tymczasem senator Susan Collins ze stanu Maine, najbardziej bezbronna z tegorocznych republikańskich urzędników, skrytykował „nadmierna” taktyka stosowana przez organy imigracyjne i celne (ICE), w tym noszenie masek i atakowanie imigrantów niekaranych, co jej zdaniem zostało nakazane przez sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem.

Tarę Setmayerwspółzałożycielka i dyrektor naczelna Seneca Project, superpolitycznego komitetu działania kierowanego przez kobiety, dostrzegła pęknięcia. „Nie sądzę, że jest już tak pancerny jak kiedyś, czego dowodem są Massies, Marjorie Taylor Greenes i kilka innych osób, które zaczęły kwestionować zaangażowanie Donalda Trumpa w America First. Wcześniej nie widzieliście tego wszystkiego; teraz zaczynacie dostrzegać to po kieszeniach”.

Dodała: „Czy zakończy się to większym buntem, czas pokaże, ponieważ jest to śródokresowy rok wyborczy i ci politycy chcą pozostać na stanowisku, więc będą w dalszym ciągu obserwować, jak społeczeństwo reaguje na podejmowanie decyzji i zachowanie Donalda Trumpa, które są raczej niepokojące i nieobliczalne. Wykazuje oznaki zużycia, swój wiek – wszystkich tych rzeczy razem wziętych staje się coraz trudniejszych do obrony dla szeregowych Republikanów, co pokazują sondaże”.

Niewielu Republikanów publicznie sprzeciwiło się udanej operacji mającej na celu schwytanie Nicolása Maduro, przywódcy Wenezueli, a wielu aktywnie jej kibicowało. Ale wojownicza retoryka Trumpa na temat przejmowania Grenlandia – grożenie cłami nałożonymi na europejskich sojuszników i odmowa wykluczenia ich przyjęcia siłą – przez niektórych było postrzegane jako o jeden most za daleko.

Republikańscy senatorzy Thom Tillis z Karoliny Północnej i Lisa Murkowski z Alaski dołączyli do Demokratów dwustronna wycieczka do Danii. Inni Republikanie wzięli udział w spotkaniach w Waszyngtonie z ministrem spraw zagranicznych Danii i jego grenlandzkim odpowiednikiem, podczas których omawiali umowy o bezpieczeństwie.

Murkowski i inni forsowali ustawodawstwo, które zabraniałoby wykorzystywania funduszy Pentagonu do ataków lub okupowania terytoriów należących do innych członków NATO bez ich zgody. W Senacie były przywódca Partii Republikańskiej Mitch McConnell ostrzegł, że jakakolwiek próba zajęcia Grenlandii „zniszczy zaufanie sojuszników” i zszargana dziedzictwo Trumpa katastrofalną decyzją w zakresie polityki zagranicznej.

Tillis skierował swoją krytykę do doradców Trumpa, takich jak zastępca szefa sztabu Białego Domu Stephena Millera, a nie do samego prezydenta. „Fakt, że niewielka garstka «doradców» aktywnie nawołuje do podjęcia działań przymusowych w celu przejęcia terytorium sojusznika, jest więcej niż głupi” – stwierdził.

Najbardziej szczery był kongresman Don Bacon z Nebraski, który powiedział „Omaha World Herald”, że inwazja na Grenlandię doprowadziłoby do impeachmentu Trumpa – coś, co „skłoniłby” do wspierania.

Warto jednak zauważyć, że McConnell, Tillis i Bacon ogłosili, że przejdą na emeryturę po zakończeniu swojej obecnej kadencji i dlatego nie mają wiele do stracenia, zniechęcając Trumpa. Rzeczywiście liczba Republikanów, którzy wyłamali się z szeregów, była być może mniej uderzająca niż liczba, którzy milczeli.

Setmayer, były dyrektor ds. komunikacji Partii Republikańskiej na Kapitolu, powiedział: „Biorąc pod uwagę powagę zachowania Trumpa i globalne konsekwencje jego decyzji w ciągu ostatnich kilku tygodni, fakt, że po raz kolejny nie doszło do buntu Republikanów, wiele mówi o tchórzostwie, które w ogóle doprowadziło nas do takiego stanowiska.

Susan Collins, która w tym tygodniu skrytykowała Donalda Trumpa, jest postrzegana jako najbardziej bezbronna republikanka w Senacie w listopadowych wyborach śródokresowych. Zdjęcie: J Scott Applewhite/AP

„Należy go powstrzymać, a jedynymi ludźmi, którzy mogą go powstrzymać, są Republikanie w Kongresie. Nawet gdy w listopadzie grozi im rzeź wyborcza, nie zjednoczyli się jeszcze i nie współpracowali z Demokratami, aby powstrzymać Donalda Trumpa.”

Kolegium Emersona ogólnopolskie badanie w tym tygodniu wykazało, że 43% prawdopodobnych wyborców aprobuje pracę, którą wykonuje Trump, a 51% nie zgadza się z nią. Patrząc w przyszłość na połowę kadencji, 48% popiera kandydata Demokratów w ogólnej karcie do głosowania w Kongresie, a 42% planuje głosować na kandydata Republikanów.

Konstytucja zabrania Trumpowi ponownego kandydowania na prezydenta. Niedawno ogłosiło to kilka sklepów sprzedających gadżety związane z kampanią Trumpa zamykają. W przyszłym roku republikańska rozmowa polityczna nieubłaganie skręci w stronę poszukiwań jego następcy, czyniąc go kulawą kaczką o malejących wpływach na partię.

Billa Galstonastarszy pracownik ośrodka doradców Brookings Institution w Waszyngtonie i były doradca polityczny prezydenta Billa Clintona, powiedział: „Nie widzę wielu dowodów na to, że wielu Republikanów byłoby skłonnych zerwać z nim publicznie. Jednak wyraźnie widać niepokój w szeregach Republikanów, którzy rozważają kandydowanie w wyborach lub reelekcję w środowisku definiowanym przez rosnące niezadowolenie społeczne z prezydentury Trumpa, co wykazują wszystkie standardowe wskaźniki.

„Jeśli tradycyjny związek między aprobatą prezydenta a losami partii w wyborach śródokresowych okaże się prawdziwy, Republikanów czeka ciężki listopad. Wiedzą o tym. Nie mogą zerwać z prezydentem, ale mogą w subtelny sposób zdystansować się od niego i podejrzewam, że jeśli liczba prezydenta znacznie nie wzrośnie, dokładnie to zrobią. „

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj