Władze irańskie odsłoniły w niedzielę nowy mural na gigantycznym billboardzie na centralnym placu w Teheranie, zawierający bezpośrednie ostrzeżenie dla Stanów Zjednoczonych, aby nie podejmowały prób uderzenia wojskowego na kraj.
Zdjęcie przedstawia widok z lotu ptaka na lotniskowiec z uszkodzonymi i eksplodującymi myśliwcami na pokładzie załogi.
Pokład jest usiany ciałami i poplamiony krwią, która spływa do wody za statkiem, tworząc wzór przypominający paski amerykańskiej flagi.
W jednym rogu widnieje hasło: „Jeśli posiejesz wiatr, zbierzesz burzę”.
Odsłonięcie muralu na placu Enghelab następuje w czasie, gdy lotniskowiec USS Abraham Lincoln i towarzyszące mu okręty wojenne zbliżają się do regionu.
Prezydent USA Donalda Trumpa powiedział, że statki są przenoszone „na wszelki wypadek”, postanawia podjąć działania.
„Mamy ogromną flotę zmierzającą w tym kierunku i być może nie będziemy musieli z niej korzystać” – powiedział w czwartek Trump.
Na placu Enghelab odbywają się zgromadzenia zwołane przez państwo, a władze zmieniają jego mural w zależności od okazji narodowych. W sobotę dowódca paramilitarnej Gwardii Rewolucyjnej Iranu ostrzegł, że jego siły są „bardziej gotowe niż kiedykolwiek, trzymam palec na spuście”.
Billboard przedstawiający uszkodzony amerykański lotniskowiec z uszkodzonymi myśliwcami na pokładzie oraz napis w języku perskim i angielskim: „Jeśli zasiejesz wiatr, zbierzesz trąbę powietrzną”, można zobaczyć na placu Enqelab-e-Eslami (Rewolucja Islamska) w Teheranie, Iran, niedziela, 25 stycznia
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że statki są przenoszone „na wypadek”, gdyby zdecydował się podjąć działania przeciwko Iranowi
Rodziny i mieszkańcy gromadzą się w biurze koronera Kahrizak, konfrontując się z rzędami worków na zwłoki w poszukiwaniu krewnych zabitych podczas brutalnego stłumienia protestów przez reżim
Napięcie między USA a Iranem wzrosło w następstwie brutalnego stłumienia ogólnokrajowych protestów, w wyniku których zginęły tysiące osób, a dziesiątki tysięcy aresztowano.
Trump zagroził podjęciem działań wojskowych, jeśli Iran będzie nadal zabijał pokojowych demonstrantów lub przeprowadzał masowe egzekucje na osobach zatrzymanych.
Od kilku dni nie było już żadnych protestów, a Trump oświadczył niedawno, że Teheran wstrzymał planowaną egzekucję około 800 aresztowanych demonstrantów – twierdzenie najwyższego prokuratora Iranu określiło jako „całkowicie fałszywe”.
Trump dał jednak do zrozumienia, że nie pozostawia żadnych opcji, mówiąc w czwartek, że jakakolwiek akcja militarna sprawiłaby, że amerykańskie ataki na irańskie obiekty nuklearne w czerwcu zeszłego roku „wyglądałyby jak grosze”.
Centralne Dowództwo USA poinformowało w mediach społecznościowych, że F-15E Strike Eagle Sił Powietrznych jest obecnie obecny na Bliskim Wschodzie, zauważając, że myśliwiec „zwiększa gotowość bojową oraz promuje bezpieczeństwo i stabilność w regionie”.
Podobnie brytyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło w czwartek, że rozmieściło swoje myśliwce Typhoon w Katarze „w celach obronnych”.
Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia, wywołane spadkiem irańskiej waluty, riala, i szybko rozprzestrzeniły się na cały kraj. Spotkały się z brutalnym stłumieniem teokracji Iranu, która nie toleruje sprzeciwu.
Liczba ofiar śmiertelnych podana przez aktywistów stale rośnie od zakończenia demonstracji w miarę napływu informacji pomimo trwającej ponad dwa tygodnie przerwy w dostępie do Internetu – największej w historii Iranu.
Protestujący podpalili samochód w Teheranie. Nawet według własnych szacunków reżimu zginęło od 2 000 do 3 000 osób, ale nowe dane wskazują, że liczba ofiar śmiertelnych wynosi ponad 33 000
Najwyższy Przywódca Ajatollah Ali Chamenei uczestniczy w zeszłym tygodniu w Teheranie w Iranie
Kobieta trzyma plakat, stojąc przed irańską flagą sprzed rewolucji islamskiej sprzed 1979 r. podczas demonstracji solidarności z irańskimi protestującymi w izraelskim mieście Holon, 24 stycznia 2026 r.
Orzeczenie to nadeszło po tym, jak wczoraj wieczorem ujawniono, że w Iranie w wyniku brutalnego stłumienia antyrządowych demonstracji zginęło ponad 33 000 demonstrantów, donosi „Time”, cytując dwóch wyższych urzędników pracujących dla Ministerstwa Zdrowia tego kraju.
Liczbę ofiar antyrządowych protestów, które rozpoczęły się 28 grudnia, szacowano wcześniej na 16 500–18 000.
Z badań profesora Amira-Mobareza Parasty wynika, że oprócz ofiar śmiertelnych 97 645 osób zostało rannych, a 30 procent z nich doznało urazów oczu.
Niemiecko-irański chirurg okulista dodał, że reżim dokonuje egzekucji na protestujących.
Dane dotyczące przyjęć do szpitali wykazały, że w samej stolicy Teheranie zginęło 468 osób, a w całym kraju ponad 500.
W sobotę widziano ciężko uzbrojone ciężarówki patrolujące Teheran, po tym jak zostały rozmieszczone w celu ochrony obiektów rządowych.
Oprócz perspektywy ataku wojskowego ze strony USA, reżimowi irańskiemu grozi dalsze cierpienie finansowe.
Trump ostrzegł, że każdy kraj prowadzący interesy z Iranem zapłaci 25-procentowe cło na handel z USA ze skutkiem natychmiastowym.
W sobotę ciężko uzbrojone ciężarówki patrolowały Teheran po tym, jak zostały rozmieszczone w celu ochrony obiektów rządowych
Wygnany książę koronny Reza Pahlavi twierdzi, że chce „zwrócić władzę” obywatelom Iranu
Wielka Brytania również wywierała presję na reżim.
Na początku tego miesiąca minister spraw zagranicznych Yvette Cooper rozmawiała z panem Araghchi i wezwała rząd irański do „natychmiastowego zaprzestania przemocy, przestrzegania podstawowych praw i wolności oraz zapewnienia obywatelom Wielkiej Brytanii bezpieczeństwa”.
Ministrowie znaleźli się jednak pod presją, aby zareagować, gdy w sobotę ponad 100 protestujących zebrało się przed Downing Street, aby wezwać rząd do wprowadzenia zakazu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Keir Starmer nie zgodził się na uznanie wspierania grupy za nielegalne, ponieważ uważa, że nie przyniesie to żadnego efektu, a jedynie sprawi, że Wielka Brytania „polepszy się sama ze sobą”.
Downing Street stwierdziło, że premier „całkowicie potępia” przemoc stosowaną przez władze Iranu.
Tymczasem wygnany książę koronny Iranu poprzysiągł przejąć władzę „przejętą przez ten reżim” i oddać ją z powrotem w ręce swoich obywateli.
Reza Pahlavi, którego śmiertelnie chory ojciec uciekł z Iranu tuż przed rewolucją islamską w tym kraju w 1979 r., powtórzył swoje „niezachwiane zaangażowanie na rzecz demokracji i praw człowieka”.
Podczas konferencji prasowej 16 stycznia powiedział reporterom: „Takie było moje stanowisko od dnia, w którym zacząłem, i pozostaje nim do dziś.
„Oni (naród irański) wiedzą, że mogą mi zaufać, ponieważ nigdy się przed tym nie wahałem i ostatecznie staram się upewnić, że ostatnim elementem, który udowodni Irańczykom, którzy mają pełną kontrolę nad własnym losem, jest zwrócenie im władzy – władzy, która została im odebrana przez reżim, z którym dzisiaj walczymy.
„To jest moje zobowiązanie i w tej kwestii mogą mi zaufać”.
Pahlavi zachęcał także protestujących, którzy skandowali hasła, w tym „Śmierć dyktatorowi!”. i „Śmierć Republice Islamskiej!” – aby ich głos był słyszalny.
„Wielki narodzie Iranu, oczy świata są zwrócone na ciebie. Wyjdźcie na ulice i jako zjednoczony front wykrzykujcie swoje żądania” – oznajmił w oświadczeniu na początku tego miesiąca.
„Ostrzegam Republikę Islamską, jej przywódcę i (Gwardię Rewolucyjną), że świat i (prezydent USA Donald Trump) uważnie cię obserwują. Tłumienie ludzi nie pozostanie bez odpowiedzi.

















