Zabijanie Alexa Prettiego
Doktor na miejscu zdarzenia mówi, że agenci liczyli rany
Opublikowany
Lekarz, który twierdzi, że był świadkiem Alex Pretti zabójstwa mówi, że agenci Straży Granicznej, którzy go zastrzelili, byli bardziej zainteresowani liczeniem dziur po kulach niż podejmowaniem działań ratujących życie.
Pediatra z Minneapolis złożył pod przysięgą zeznania, mówiąc, że nie widział, jak Pretti atakował agentów Straży Granicznej ani „wymachiwał jakąkolwiek bronią”… i twierdzi, że „nie było absolutnie żadnej potrzeby stosowania jakiejkolwiek przemocy, nie mówiąc już o śmiercionośnej sile ze strony wielu funkcjonariuszy”.
Upuść wiadomości z witryny
W swoich zeznaniach będących częścią pozwu przeciwko DHS lekarz – którego tożsamość została zatajona – mówi… „Na początku agenci ICE nie chcieli mnie przepuścić. Jednak żaden z agentów ICE, który znajdował się w pobliżu ofiary, nie wykonywał resuscytacji krążeniowo-oddechowej i mogłem stwierdzić, że ofiara jest w stanie krytycznym. Nalegałem, aby agenci ICE pozwolili mi go ocenić”.
Mówi, że w końcu pozwolono mu podejść do Prettiego – po tym, jak został poklepany w poszukiwaniu broni – i twierdzi, że agenci najwyraźniej liczyli rany postrzałowe Prettiego, zamiast sprawdzać puls lub przeprowadzać resuscytację krążeniowo-oddechową.
Lekarz twierdzi, że agenci powiedzieli mu, że nie wiedzą, czy Pretti ma puls, więc sprawdził, ale go nie wyczuł, i rozpoczął reanimację.
Pretti miał „co najmniej trzy rany postrzałowe w plecach”, kolejną w lewym górnym rogu klatki piersiowej i „kolejną możliwą ranę postrzałową w szyję”… jak stwierdził lekarz.
AP
Pojawił się personel pogotowia ratunkowego i przejął kontrolę, a lekarz twierdzi, że pozostał tam przez kilka minut, gdy wzrosło napięcie i utworzył się tłum protestujących. Mówi, że wrócił do swojego pobliskiego mieszkania i był „bardzo zrozpaczony… łkał i trząsł się w niekontrolowany sposób”.
Doktor twierdzi, że agenci federalni użyli wobec tłumu gazu łzawiącego… a środek chemiczny zaczął przedostawać się do jego mieszkania, więc udał się do domu przyjaciela, „ledwie mogąc mówić”.
AP
Mówi, że w Minneapolis nie czuje się bezpiecznie i martwi się, że ktoś, kogo kocha, „zostanie zastrzelony za wyrażenie swojego niezadowolenia i znalezienie się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie”.
Konkluzja z dokumentu: „Nie należy strzelać i zabijać człowieka za zgodne z prawem wyrażanie swoich opinii”.


















