Sir Keira Starmera ma szansę zostać bohaterem, kiedy wyleci Chiny w tym tygodniu. Premier mógłby wrócić samolotem z Jimmym Laiem lub przynajmniej uzgodnić, że zostanie zwolniony z więzienia w Hongkongu ze względów humanitarnych.
Lai, obywatelka Wielkiej Brytanii, ma 78 lat i cierpi na szereg poważnych problemów zdrowotnych, od cukrzycy i zaćmy po problemy z sercem i znaczną utratę wagi. Pięć lat spędzonych głównie w izolatce w dusznych więzieniach w Hongkongu, z odmową dostępu do niezależnej opieki medycznej, pozostawiło go w złym położeniu.
W grudniu sąd kangurowy uznał zwolennika demokracji za winnego podniesionych zarzutów dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Grozi mu dożywocie, gdy wyrok zostanie ostatecznie wydany jeszcze w tym roku. Komunistyczna Partia Chin (KPCh) karze prodemokratycznego zwolennika demokracji za wykorzystywanie swojej popularnej gazety Apple Daily do namawiania do powszechnych wyborów w Hongkongu – za korzystanie z wolności słowa, którą zarówno Wielka Brytania, jak i Chiny są zobowiązane chronić na mocy Deklaracji chińsko-brytyjskiej.
Chiny zniweczyły tę deklarację i uszło jej to na sucho niemal bezkarnie. Jedną z konsekwencji zdławienia przez władze Hongkongu ruchu prodemokratycznego w mieście było zamknięcie przez Wielką Brytanię stosunków dwustronnych w zamrażarce. Starmer chce teraz rozmrożenia, mimo że w Hongkongu nic się nie zmieniło. W mieście nadal przetrzymuje się ponad 600 więźniów politycznych, w tym Jimmy Lai, były przywódca studentów Joshua Wong i adwokat praw człowieka Chow Hang-tung.
Czego premier oczekuje w zamian za ten historyczny gest dobrej woli? Jego doradcy z City of London powiedzieli mu, że czekają na niego bogactwa i że Pekin ma klucz do ożywienia naszej gospodarki. Mówi się nawet o ożywieniu tzw. „złotej ery” w stosunkach chińsko-brytyjskich.
To bzdury i on powinien wiedzieć lepiej. To trwające dziesięć lat poparcie dla chińskiego państwa partyjnego, na którego czele stali David Cameron i George Osborne, pozostawiło Wielką Brytanię z ogromnymi rachunkami za wydobywanie sprzętu monitorującego Huawei i Hikvision z sieci bezpieczeństwa oraz China General Nuclear Corp z projektów energetyki jądrowej. Wielka Brytania uświadomiła sobie, że KPCh nie jest odpowiedzialnym partnerem, ale zagrożeniem dla bezpieczeństwa, pragnącym podważyć naszą demokrację, i podjęła kroki, aby rozwikłać bałagan.
W każdym razie Chiny odpowiadają za zaledwie ułamek (3%) brytyjskiego handlu i wykazują niewielkie zainteresowanie otwarciem swoich rynków na brytyjskie usługi profesjonalne, zwłaszcza dyrektorzy Banków Handlowych z Hongkongu i Szanghaju, którzy mają ucho Starmera. Podobno w piątek spotkali się z chińskim Ministerstwem Handlu, ale powiedziano im, żeby nie spodziewali się zbyt wiele po przybyciu Starmera.
Premier powinien pojąć tę sugestię i przestać słuchać banku, którego nazwa wyraźnie wskazuje, że koncentruje się on na drugim końcu świata, a nie na Wielkiej Brytanii. Nie dadzą mu nagłówków, których potrzebuje, aby odwrócić swój kryzys popularności w kraju.
Z drugiej strony powrót z Lai byłby wyczynem definiującym dziedzictwo. Przywódcy Kanady, Irlandii i Stanów Zjednoczonych omawiali jego trudną sytuację podczas spotkań z Xi w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale Lai jest Brytyjczykiem i to z pewnością Sir Keir – rycerz królestwa – dowodzi szarżą. Premier powiedział, że zabezpieczenie wolności Lai „jest priorytetem dla rządu brytyjskiego”. Teraz czas to udowodnić.


















