Przez dobrą godzinę Poniedziałkowe starcie z Leeds UnitedDominic Calvert-Lewin pokazał Evertonowi, czego mu brakuje.

Tak, przegapił znakomitą szansę na podwyższenie wyniku 2:0 dla Leeds w połowie pierwszej połowy, podczas gdy Everton – który w pierwszej połowie był szokujący – niemal uginał się pod ciągłą presją.

Reklama

Odbite dośrodkowanie trafiło do Calverta-Lewina w szybkim tempie, a on mógł skierować swój wysiłek jedynie w stolarkę z sześciu metrów.

Evertonowi uszło na sucho jedno i wykorzystali to. W drugiej połowie Thierno Barry – po całkiem podobnej okazji, choć ledwo kopiowanej – uderzył znacznikiem do dośrodkowania Idrissy Gueye w tym samym miejscu na krawędzi pola karnego i trafił wysoko w siatkę.

Na pierwszy rzut oka obecny napastnik Evertonu strzelił gola, a ich stary nie, przez co zmarnował dużą szansę.

Obawiam się jednak, że pomija to szerszy punkt i kontekst.

Reklama

Calvert-Lewin, szczególnie w pierwszej połowie, był fantastyczny. Prowadził nierówno obronę Evertonu, rozciągając ją, kierując kanałami i wdając się w prawdziwą bójkę z Jake’em O’Brienem i Jamesem Tarkowskim.

28-latek umiejętnie wchodził także do środka pola, tworząc przestrzeń dla grasujących bocznych obrońców Leeds do szarży do przodu po flankach, podczas gdy Brenden Aaronson siał spustoszenie na lewej flance Białych.

Calvert-Lewin miał 17 kontaktów w pierwszej połowie, chociaż Leeds miał tylko dwa z nich w polu karnym Evertonu.

Można by argumentować, że był to „klasyczny” występ Calverta-Lewina, typ, który znudził się Evertończykom – lub pewnej części fanów.

Reklama

Problem w tym, że Leeds dominowało w pierwszej połowie w każdym aspekcie gry i było oczywiste, jak bardzo Everton grający w taki sposób, w jaki gra pod wodzą Davida Moyesa, brakuje środkowego napastnika z zestawem umiejętności i atrybutami Calverta-Lewina.

Wciąganie innych do gry i wyciąganie drużyny na boisko.

I to jest nie jest to krytyka Barry’ego. Pokazał, że jest w tym znacznie lepszy niż na przykład Beto. Potrzebuje czasu i cierpliwości. Pewność siebie, jaką ma teraz przed bramką, jest niesamowita i ukazuje kuszący obraz świetlanej przyszłości.

Jednak w swojej wszechstronnej grze ma jeszcze sporo do zrobienia. Pierwsza połowa pokazała różnicę.

Reklama

Barry ciężko pracował w ataku przeciwko trójce obrońców i to był mecz Moyesa. Jego napastnik został odizolowany, a wybór jego drużyny ujawniony. Harrison Armstrong spisuje się fantastycznie, odkąd wrócił na wypożyczenie z Preston North End, jednak brakowało mu kondycji fizycznej, aby wstać i zaoferować jakiekolwiek wsparcie frontmanowi. Dwight McNeil gra na prawym skrzydle był bezcelowym ćwiczeniem.

Everton, co nie było zaskoczeniem – choć nie mogło być dużo gorzej – poprawił się w drugiej połowie po tym, jak Moyes wprowadził ponownie w dobrej formie Kiernana Dewsbury-Halla i Jarrada Branthwaite’a. Zmiana formy pomogła nie tylko we wprowadzeniu Toffees na boisko, ale także dała Calvertowi-Lewinowi przedsmak leku, który Barry musiał przełknąć podczas pierwszych 45 minut.

Barry znakomicie wykorzystał swoją szansę, gdy się nadarzyła, po wcześniejszym świetnym obronie Karla Darlowa ładnym, nietuzinkowym uderzeniem. 23-latek ma na swoim koncie cztery gole w pięciu meczach ligowych.

Jednak skoro do końca okna transferowego pozostał tydzień, Everton musi wykazać się sprytem i oportunizmem. Leeds oddało 10 strzałów w pierwszej połowie, a lepsza drużyna od nich odłożyłaby je na bramkę.

Reklama

Calvert-Lewin mógł przegapić tę wspaniałą szansę na zakończenie meczu, ale do tego momentu odegrał także ogromną rolę w dominacji Leeds.

Chociaż Everton może patrzeć w przyszłość w Barrym, musi także spojrzeć w przeszłość w Calvert-Lewin i zdać sobie sprawę, że nadal potrzebuje środkowego napastnika, który również oferuje te cechy.

Komentarze czytelników

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj